Reklama

Jak bardzo zejdziemy na głównej parze?

Ujmując rzecz technicznie, mamy na eurodolarze taki trend wzrostowy: po minimach dziennych z 3 stycznia (1,0345) i 2 marca (1,05). Właśnie w piątek 7 kwietnia oraz dziś ta linia była testowana. Fakt faktem, że po południu mamy 1,06 i chwilami nawet nieco więcej. To sugerowałoby, że linia się obroni - i że w kolejnych dniach dolar się osłabi.

Ujmując rzecz technicznie, mamy na eurodolarze taki trend wzrostowy: po minimach dziennych z 3 stycznia (1,0345) i 2 marca (1,05). Właśnie w piątek 7 kwietnia oraz dziś ta linia była testowana. Fakt faktem, że po południu mamy 1,06 i chwilami nawet nieco więcej. To sugerowałoby, że linia się obroni - i że w kolejnych dniach dolar się osłabi.

Cóż, korekcyjnie miałoby to sens, owszem. Z drugiej strony, rzecz nie jest przesądzona. Nawiasem mówiąc, samo to, że dobiliśmy do owej linii, w dobry sposób potwierdza nasze prognozy nawet sprzed kilkunastu dni.

Dolar umocnił się pomimo słabych danych z rynku pracy - aczkolwiek wielu obserwatorów sugeruje, że piątkowe payrollsy nie były dość miarodajne i że mogło dojść po prostu do wyjątkowego zaburzenia, nie tyle nawet sytuacji, co obserwacji (choćby dlatego, że dane są przygotowywane na małej próbie firm i małej próbie gospodarstw domowych).

Reklama

Co więcej, William Dudley z Rezerwy Federalnej potwierdził, że w FOMC myśli się o redukcji bilansu Fed. Co prawda mogłoby to oznaczać przerwę w ścieżce podwyżek, niemniej Dudley zaznaczył, że może być to nader krótka przerwa. Biorąc zatem pod uwagę, że po drugiej stronie Oceanu Mario Draghi potwierdził, iż polityka EBC na razie będzie luźna, dostajemy pro-dolarowy obraz. Nawet jeśli opisany wcześniej trend wzrostowy się potwierdzi, to nie zaburzy to całego obrazu, bo przecież po drugiej stronie mamy długoterminowy spadek od 3 maja 2016. Dziś zresztą wysłuchamy jeszcze Janet Yellen (o 22:10 naszego czasu).

Dość wysoko stoi ropa, zapewne na fali kolejnego odcinka dramatu syryjskiego w postaci ataku ze strony USA. Jeszcze parę dni temu WTI stała przy 50 dolarach i niżej, a dziś w szczycie były 53 dolary. Mniej więcej przy 54 dolarach mamy ważny opór, którego od bardzo dawna nie udaje się przejść.

Jutro mamy odczyt dynamiki produkcji przemysłowej w Strefie Euro, a także indeks ZEW z Niemiec. Poza tym wypowie się ewidentny gołąb Fed czyli Neel Kashkari.

Radziliśmy, by być ostrożnym w temacie siły złotego - i rzeczywiście, dziś np. sporo stracił w relacji do dolara. W zasadzie trwa to od paru dni, bo przecież minimum z 6 kwietnia to 3,9570 - a dziś przebijaliśmy 4 zł. Gdyby ta linia faktycznie pękła, co w sumie równałoby się pokonaniu trendu wzrostowego na eurodolarze, to szybko moglibyśmy ruszyć na 4,0350 - 4,05 (mniej więcej).

Euro-złoty lokuje się na 4,2350. Wsparcie mamy przy ok. 4,21 (lub minimalnie niżej), opór to 4,25, a wyżej ok. 4,2615. Od dobrych paru dni trwa konsolidacja. Z kolei na parze związanej z funtem widzimy 4,9650. Od kilku sesji zmienność jest niewielka (jak na tę parę- ok. 5 - 6 groszy), brak klarownego trendu.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »