Reklama

"Jamajka" niebezpieczna dla euro

Za nami dosyć burzliwy ostatni pełny weekend wrześniowy, za sprawą wyborów parlamentarnych w dwóch ważnych gospodarkach G10. Głosowanie odbywało się w Niemczech oraz w Nowej Zelandii.

Wyniki obu wyborów są lekkim, można wskazać negatywnym rezultatem dla rynków, ale to głównie te pierwsze mogą mieć istotny wpływ na to, co będzie działo się na rynkach finansowych w najbliższym czasie.

Można powiedzieć: teraz albo nigdy w przypadku potencjalnej korekty na EURUSD. Para walutowa zaliczyła ogromny wzrost w tym roku z praktycznie niekończącym się impulsem wzrostowym poczynając od kwietnia. Para napotkała jednak na ważną strefę oporu w postaci okolic poziomu 1,2000/1,2050. Za nami dwa kluczowe wydarzenia: decyzja Rezerwy Federalnej oraz wybory w Niemczech, które wskazują na to, że korekta faktycznie powinna nadejść.

Reklama

Wstępne wyniki wyborów w Niemczech z pewnością nie wypadły zgodnie z oczekiwaniami inwestorów. Do parlamentu wchodzi skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), co więcej z trzecim wynikiem. Jest to pierwsza nacjonalistyczna partia, która weszła do niemieckiego Bundestagu od zakończenia II Wojny Światowej. Partia ta zyskała na popularności wobec wielu zamachów terrorystycznych, nie tylko w Niemczech, ale całej Europie ze względu na głoszone anty-imigracyjne hasła. Blok CDU/CSU pod wodzą Angeli Merkel uzyskał najgorszy wynik od kilkudziesięciu lat, a jej dotychczasowy koalicjant SPD, uzyskując drugi wynik w parlamencie również zauważył znaczny spadek poparcia na rzecz AfD. Taka sytuacja generuje dosyć dużą niepewność na rynku, gdyż blok CDU/CSU będzie musiał wejść w koalicję nie tylko z pro-rynkową partią FDP, ale również z Zielonymi, co może przedłużyć potencjalne negocjacje w sprawie kluczowych reform. Potencjalna koalicja nazywana jest popularnie "Jamajką" za sprawą głównych kolorów wchodzących w nią partii. Co więcej, duża niepewność istnieje pod względem samego zawiązania koalicji, co może mieć wpływ na potencjalną słabość ze strony europejskiej waluty. Niemniej, ewentualna słabość euro powinna być umiarkowana i dopiero genialne dane z USA, które podniosłyby dodatkowo szanse na grudniową podwyżkę, mogłyby doprowadzić do większej korekty na najważniejszej światowej parze walutowej.

Złoty pozostaje raczej spokojny, choć w dalszym ciągu lekko wyprzedany. Przed godziną 09:00 za euro płacimy 4,2746 zł, za dolara: 3,5651 zł, za franka: 3,6807 zł, za funta: 4,8369 zł.

Michał Stajniak

analityk rynków finansowych

Wszelkie decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie powyższych informacji lub analiz podejmowane są wyłącznie na własne ryzyko. Powyższa informacja nie stanowi rekomendacji indywidualnej, a jakiekolwiek przedstawione w niej dane i analizy nie odnoszą się do indywidualnych celów inwestycyjnych, potrzeb ani indywidualnej sytuacji finansowej osób, którym zostały przedstawione.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »