Reklama

Japońskie rewelacje

Spekulacje agencji Nikkei News, jakoby nowy szef BOJ planował rychłe zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia banku centralnego po tym, jak w najbliższych dniach uzyska nominację parlamentu, doprowadziły do osłabienia się jena w godzinach nocnych.

Później japońska waluta gwałtownie zyskała po tym, jak przedstawiciele opozycyjnej partii DPJ potwierdzili, iż nie zgodzą się na nominację Kikuo Iwata na stanowisko zastępcy szefa BOJ, co może skomplikować procedurę obsady głównych stanowisk w banku centralnym. Poza tym rynek czeka na wyniki aukcji bonów w Hiszpanii i Włoszech, oraz dane nt. styczniowej produkcji w Wielkiej Brytanii.

Rewelacji agencji Nikkei News odnośnie zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Banku Japonii jeszcze 20 marca, czyli na dwa tygodnie przed kalendarzowymi 3-4 kwietnia nikt nie potwierdził, stąd też rozczarowanie rynku przyszło szybko. Jen po osiągnięciu nowych minimów w relacji do USD i AUD, zaczął szybko zyskiwać na wartości. Atmosferę podgrzały wypowiedzi przedstawicieli opozycyjnej partii DPJ, którzy po parlamentarnym przesłuchaniu wszystkich kandydatów na stanowiska dwóch zastępców i samego szefa BOJ, podtrzymali wcześniejsze opinie dotyczące braku zgody na nominację Kikuo Iwata na stanowisko wiceprezesa BOJ. Pretekstem miała być sporna wypowiedź nt. zakupów przez BOJ zagranicznych obligacji i możliwości zmiany prawa dla banku centralnego, z której później Iwata się wycofał, a jego przyszły szef Kuroda potwierdził, iż BOJ ma w planach działania w ramach obecnego mandatu, chociaż skala dotychczasowych zakupów w ramach programu QE jest niewystarczająca, aby osiągnąć nowe cele banku centralnego w postaci celu inflacyjnego na poziomie 2 proc. i ożywienia gospodarki.

Reklama

To co obserwujemy obecnie przypomina już pompowanie klasycznej banki nadmiernych oczekiwań rynku, które trudno będzie spełnić. Rynek obecnie obstawia, iż BOJ przyspieszy zaplanowany na styczeń 2014 r. program nielimitowanych zakupów w ramach QE, uruchamiając go już pod koniec II kwartału b.r. To jednak nie musi być wcale tak oczywiste...

Rysująca się obecnie czarna świeca na dziennym wykresie USDJPY nie wygląda dobrze. Ewentualne złamanie wsparcia na 95,90 może sprowokować nawet do korekty w okolice 94,60, co byłoby ruchem powrotnym do złamanego wcześniej kluczowego oporu. Impulsem może stać się zaplanowane na czwartek i piątek głosowanie w nad kandydaturami do BOJ w parlamencie. Odrzucenie osoby Kikuo Iwata może przedłużyć w czasie proces pełnej obsady banku centralnego i tym samym spekulacje związane z nadzwyczajnym posiedzeniem BOJ jeszcze w marcu, nie będą miały już żadnych podstaw.

Dla euro kluczowe będą dzisiaj wspomniane już wyniki aukcji bonów w Hiszpanii i Włoszech. W pierwszym przypadku chodzi o papiery 6 i 12-miesięczne, a wartość oferty to 4,5-5,5 mld EUR. Wyniki poznamy około godz. 10:40. Niecałe pół godziny później nadejdą informacje z Włoch. Tutaj oferowane dzisiaj będą roczne bony za 7,75 mld EUR. Dla rynku ważniejsze będą jednak jutrzejsze wyniki przetargu włoskich obligacji. Do tego czasu trudno będzie oczekiwać wyraźniejszego odreagowania wspólnej waluty.

W przypadku EUR/USD udało się w wczoraj wieczorem wrócić w okolice 1,3052, ale ruch ten był krótkotrwały i już dzisiaj rano wróciliśmy w rejon 1,30. Ponowny test minimum z piątku (1,2954) nadal, zatem jest możliwy.

Dla funta ważną publikacją będzie produkcja przemysłowa za styczeń, którą poznamy o godz. 10:30. O ile ostatnie odczyty indeksu PMI dla przemysłu były rozczarowujące, to w tym przypadku mamy do czynienia z nieco "starszym" odczytem, który paradoksalnie może być nieco lepszy od oczekiwań rynku na poziomie 0,1 proc. m/m i -1,1 proc. r/r. Rynek funta jest od jakiegoś czasu wyraźnie prospadkowy, ale lepszy odczyt mógłby doprowadzić do chwilowego odreagowania. Nie oczekujmy jednak wyraźnego wyjścia ponad 1,4950 dla GBP/USD. Perspektywy dla funta pozostają słabe.

Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »