Reklama

Jedynie chwilowa poprawa nastrojów

Ostatnie 24 godziny na rynkach przyniosły prawdziwą huśtawkę nastrojów na głównych rynkach. W Europie po chwilowej przecenie przekraczającej wyraźnie 3 proc., rynki zakończyły dzień na około niewiele ponad 1 proc. minusie. Powodem do tak silnych spadków były doniesienia o możliwym zaangażowaniu koncerny Renault w fałszowanie wyników emisji spalin, które doprowadziło do blisko 20 proc. spadków podczas sesji oraz zamknięcia ok. 8% pod kreską.

Pomimo przeszukań, do których doszło w trzech placówkach Renault nie potwierdzono na razie, aby firma była w jakikolwiek sposób zamieszana w fałszowanie wyników, tak jak miało to miejsce w przypadku Volkswagena. Również na giełdach w USA zobaczyliśmy bardzo dużą zmienność. Po wyznaczeniu nowych dołków S&P500 zanotowało silne wzrosty i zakończyło dzień na solidnych plusach świecą o pozytywnym wydźwięku.

Reklama

Wydaje się, że wpływ na tek dobre zachowanie na rynkach akcyjnych mogły mieć wzrosty cen ropy, która pozostawała wczoraj niezwykle silna. Biorąc jednak pod uwagę spadki, które zanotowały rynki surowcowe podczas sesji azjatyckiej, należy spodziewać się, że dziś czynnik ten będzie wywierał negatywny wpływ.

Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA, czyli jedyne istotne wczoraj dane gospodarcze, zanotowała jedynie niewielki wzrost i ciągle średnia z ostatnich tygodni pozostaje na bardzo niskich z punktu widzenia historycznego poziomach. Odczyty te nie miały większego wpływu na rynek w przeciwieństwie do wypowiedzi przedstawiciela FOMC Jamesa Bullarda.

Stwierdził on, że niskie ceny ropy mogą opóźnić powrót inflacji do celu i że Fed nie rozważa styczniowej podwyżki stóp. Dodał jednak przy tym sporo optymistycznych słów na temat gospodarki USA, oczekując m. in. Wzrostu gospodarczego w 2016 roku na poziomie 2.5-3 proc. Nie wykluczył jednak, że Fed po ocenie warunków w gospodarce nie zdecyduje się na podwyżki stóp w marcu, czego wydaje się być on zwolennikiem. Jego wypowiedzi zostały jednak odebrane jednoznacznie gołębio, ze względu na wcześniejsze wypowiedzi podkreślające konieczność podwyżek stóp.

Posiedzenie Banku Anglii nie wywarło dziś większego wpływu na rynek i wydaje się że czeka nas okres stabilizacji GBP. Znacznie ciekawiej prezentuje się sytuacja walut surowcowych. USDCAD dotarł dziś w okolice 1.45, natomiast AUDUSD jest bardzo bliski przełamania się na nowe minima, także perspektywy NZD nie wydają się najlepsze w obliczu spadającej inflacji i możliwego poluzowania polityki monetarnej przez Bank Nowej Zelandii.

Dziś najwięcej powinno zależeć na rynkach od danych z gospodarki amerykańskiej. Poznamy wyniki sprzedaży detalicznej, inflację producencką oraz występować będzie dwóch przedstawicieli Fed. Wydaje się jednak, że nawet bardzo dobre dane z amerykańskiej gospodarki nie mają szans zmienić obecnie ostrożnego podejścia inwestorów do ryzykownych aktywów. W tej sytuacji EURUSD powinien nadal pozostawać w konsolidacji.

Kamil Maliszewski

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »