Reklama

Jeśli coś ma powstrzymać Fed przed podwyżkami...

...to nie będzie to sytuacja na rynku pracy. Styczniowe dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniach bez wątpienia potwierdzają optymistyczną ocenę Fed w tym temacie (wyrażoną w komunikacie po ostatnim posiedzeniu) i utrzymują wysoko szanse na start podwyżek stóp procentowych w czerwcu.

Nie tylko styczniowy odczyt zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym był wyższy od prognoz (257 tys. wobec 228 tys.). Rewizja w górę odczytów za listopad i grudzień wyniosła +134 tys. Stopa bezrobocia wprawdzie wzrosła o 0,1 pkt proc. do 5,7 proc., ale było to związane z powiększeniem się liczby osób powracających do aktywnego poszukiwania zatrudnienia zachęconych kontynuowaną poprawą na rynku pracy. Co jednak ważniejsze dynamika płacy godzinowej skoczyła o 0,5 proc. m/m i z nawiązką odrobiła spadek o 0,2 proc. w grudniu, potwierdzając, że sytuacja z końca 2014 r. była wypadkiem przy pracy. W skali roku płace w USA rosną o 2,2 proc., najmocniej do sierpnia.

Reklama

I to właśnie płace robią największą różnice w dzisiejszym raporcie. Do odczytów przyrostu zatrudnienia ponad 200 tys. miesięcznie zdążyliśmy się już przyzwyczaić (12-sty miesiąc z rzędu), jednak brak oznak presji płacowej był jedną z głównych przeszkód dla rozpoczęcia normalizacji polityki pieniężnej. Po grudniowym rozczarowaniu rynek zaczął odsuwać w czasie pierwszą podwyżkę stóp procentowych na IV kwartał 2015 r., mimo że wymowa komunikatów płynących z Fed od tygodni przemawia za startem podwyżek w czerwcu. Teraz rynek musi posypać głowę popiołem, co z resztą już czyni - rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA rosną dziś o 10 pb do 1,92 proc. i są najwyżej od połowy stycznia. Dla rynku walutowego sygnał także jest jednoznaczny - dolar amerykański zyskuje do jena japońskiego, euro i funta brytyjskiego.

Przyszły tydzień: mniej kluczowych danych, grymasów Grecji c.d.

Następny tydzień będzie ubogi w publikacje od strony głównych walut. Z gospodarki USA z kluczowych raportów będzie tylko sprzedaż detaliczna , gdzie oczekuje się kontynuacji spadków w styczniu po słabym wyniku z grudnia (-0,4 proc. m/m vs -0,9 proc.). Rozczarowujące dane niosą ze sobą ryzyko zachęty do realizacji zysków z dzisiejszego umocnienia USD i nasilać presję na redukcję długich pozycji w dolarze.

W strefie euro dane o grudniowej produkcji przemysłowej i finalny szacunek HICP są drugorzędnymi publikacjami z największą uwagą dla wstępnego odczytu PKB za IV kw., gdzie oczekuje się utrzymania tempa wzrostu na poziomie 0,2 proc. k/k. Dla euro ważniejsze mogą być jednak dalsze starania greckiego rządu o zmianę warunków pomocy, choć trwałość negatywnych reakcji waluty na informacje jest dość słaba. Szczyt UE w tematach kryzysu ukraińskiego i Grecji także może generować impulsy do wahań euro.

Z Wielkiej Brytanii mamy produkcję przemysłową oraz Raport o Inflacji z Banku Anglii. W raporcie można oczekiwać rewizji w dół prognoz inflacji, ale przy sceptycznym rynku, który odsunął oczekiwania pierwszej podwyżki stóp procentowych na połowę 2016 r., trudno oczekiwać, aby raport mógł negatywnie wpływać na funta. Lepsze perspektywy wzrostu (na bazie tańszych paliw) mogą nawet dać pozytywną reakcję dla GBP.

W Skandynawii na pierwszy plan wysuwa się posiedzenie Riksbanku. W ostatnich dniach rynek złagodził swoje nastawienie na agresywne luzowanie banku (ujemne stopy procentowe, QE) i oczekuje braku zmian po stronie stóp procentowych z korektą ścieżki polityki monetarnej w postaci odsunięcia momentu pierwszej podwyżki. Jakkolwiek wcześniej liczyliśmy na pozytywne zaskoczenie decyzją banku pod gołębie oczekiwania rynkowe, tak obecnie potencjał aprecjacyjny SEK wydaje się ograniczony.

Z Polski wysyp danych nastąpi z końcem tygodnia (PKB, CPI, podaż pieniądza, saldo rachunku bieżącego), jednak wątpimy, aby dane mogły diametralnie odmienić sytuację na rynku złotego.

Z Antypodów w tym tygodniu jest niewiele danych (na uwagę zasługuje tylko rynek pracy z Australii), w rezultacie warunki mogą dyktować dane z Chin. Bilans handlowy publikowany teraz w weekend niesie ze sobą ryzyko negatywnego oddziaływania na AUD i NZD, biorąc pod uwagę ostatnie słabe odczyty PMI z Państwa Środka.

Sporządził:

Konrad Białas

Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »