Reklama

Jutro Janet Yellen wystąpi w Kongresie

Dziś powinniśmy poznać (o godzinie ósmej rano) grudniową dynamikę niemieckiej produkcji przemysłowej. Prognozuje się tu ruch w górę o 0,4 proc. w relacji miesięcznej, gdy w listopadzie było to -0,3 proc.

Poza tym czeka nas - o tej samej godzinie - publikacja dynamiki eksportu i importu zachodniego sąsiada, również za grudzień. Prognozy tutaj to +0,2 proc. m/m dla eksportu i -0,4 proc. m/m dla importu.

W zasadzie to tyle, jeśli chodzi o autentycznie istotne dane makro, choć można też wspomnieć, że o 16:00 ukaże się odczyt o zapasach hurtowników w USA, a poza tym o 22:40 American Petroleum Institute oszacuje tygodniową zmianę zapasów paliw w Stanach. Jutro ukaże się analogiczny odczyt, ale rządowy, przygotowywany przez Energy Information Administration.

Reklama

Osoby zainteresowane funtem brytyjskim mogą dziś o 10:30 zerknąć na publikację bilansu handlu zagranicznego Wielkiej Brytanii. My jednak koncentrujemy się na EUR/USD. Tutaj kurs to obecnie 1,12. Pokazuje to, że pomimo wczorajszych zawirowań, w czasie których byliśmy niedaleko od górnej granicy dwumiesięcznej konsolidacji, euro jednak wygrywa. Ten scenariusz w ogólności wpisuje się w to, co uważaliśmy za możliwe kilka dni temu, gdy wykres wybił do góry. To znaczy: pisaliśmy o tym, że para skoryguje swą wartość, dolar zyska (ale nie na tyle, by EUR/USD powrócił poniżej 1,1050-60), natomiast generalnie wahania będą się rozgrywać dość wysoko. Ograniczeniem mogą być okolice 1,1235 - i faktycznie, dzisiejsza świeca (jej knot) już tam sięgała.

Ważny będzie dzień jutrzejszy, tj. środa. Wtedy bowiem Janet Yellen wystąpi w Kongresie i wypowie się przed Izbą Reprezentantów, prezentując półroczny raport na temat polityki monetarnej. Na razie założenia rynkowe są de facto takie, że w marcu nie będzie podwyżki stóp procentowych w Stanach. Jutrzejsze wystąpienie może w jakiś sposób przybliżyć faktyczne nastawienie szefowej Fed. Rozpocznie się ono o 16:00 naszego czasu.

Wczoraj złoty nie miał się dobrze. Agencja S&P obniżyła perspektywę dla polskiego sektora bankowego, na świecie taniała ropa, giełdy szły generalnie w dół (także w Polsce), indeks Sentix dla Eurolandu wypadł słabo.

Na USD/PLN zjawisko to było o tyle niekorzystne, że najprawdopodobniej doprowadziło do potwierdzenia trendu wzrostowego, który mierzymy dołkami z 15 października i 28 grudnia. Świadczy o tym układ świec dziennych z czterech ostatnich sesji. Wczoraj otarliśmy się o 4 złote, teraz kurs to 3,9835 - i niewykluczone, że nabywcy dolarów będą musieli tego rodzaju kurs potraktować jako całkiem niezły.

Z kolei na EUR/PLN złoty stracił na tyle gwałtownie, że dziś rano mamy 4,4635, co oznacza, że zaskakująco łatwo pękły opory przy 4,43 i 4,4430 - 4,45. Teraz jakąś zaporą może być strefa 4,4750 - 4,48. Jeśli eurodolar zejdzie trochę poniżej 1,12, to powinna i na EUR/PLN nastąpić lekka poprawa, ale na zbyt wiele nie liczymy (jeśli mowa o dniu dzisiejszym).

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »