Reklama

Kolejna podwyżka… na Węgrzech

Poniedziałek na rynkach był nieco leniwy. Najwięcej działo się z cenami kryptowalut oraz na rynku chińskim, gdzie zmiany regulacyjne bardzo ciążą rynkowi akcji. To kompletnie nie udzieliło się Wall Street, gdzie zobaczyliśmy nowe rekordy, zaś dolar nieco tracił do głównych walut.

Przed nami dziś decyzja ws. stóp procentowych na Węgrzech - wydarzenie o tyle ciekawe, że szykuje się tam kolejna podwyżka, po której główna stopa ma wzrosnąć do poziomu 1,1 proc. Czy to przełoży się na kurs forinta? Rynek w tym roku zazwyczaj "wynagradzał" banki centralne decydujące się na niepopularne zacieśnienie pieniężne, co widać choćby w przypadku Brazylii czy Meksyku. Jednak waluty naszego regionu są silnie skorelowane i trudno jednej z nich wyraźnie się wybić (ewentualnie w negatywny sposób, jeśli dany kraj przeżywa wyjątkowe problemy). Forint przez pewien czas zyskiwał wobec złotego, ale od połowy czerwca część tych zysków oddał. Warto jednak odnotować, że wcześniej węgierska waluta regularnie wobec złotego traciła, można zatem tu mówić przynajmniej o zatrzymaniu tego trendu. Decyzja Banku Węgier o 14:00.

Reklama

Globalnie uwaga skupiona jest na sezonie wyników w USA, gdzie kluczowy tydzień rozpoczęła wczoraj Tesla. Ocena tego sezonu jest dość trudna - ponieważ w USA "oczekiwania" zwykle ustawione są tak, aby dość łatwo było je pobić można próbować porównywać odsetek pokonanych oczekiwań lub mierzyć zmiany w ujęciu do poprzedniego kwartału/roku, co jednak tym razem nie ma sensu, gdyż był to kwartał objęty restrykcjami. Nie zmienia to faktu, że zyski spółek, szczególnie technologicznych, są bardzo wysokie, gdyż korzystają one z bardzo wysokiego obecnie popytu. Tesla wpisała się w ten trend raportując po raz pierwszy zysk powyżej miliarda dolarów i przychody o 98 proc. wyższe względem drugiego kwartału minionego roku, ale ostrzegła o ograniczeniach związanych z częściami. Dziś mamy kolejne raporty, a będą to m.in. Apple, Microsoft i Alphabet (Google) - wszystkie po sesji w USA.

Znaczenie polityki pieniężnej i postawy władz dla giełdy najlepiej widać dziś zestawiając USA i Chiny. W USA mamy rynki zalane pieniądzem, a straszenie zmianami regulacyjnymi (skądinąd częściowo potrzebnymi) Biden zakończył na etapie kampanii. Efekt? Rekordy notowań niemal każdego dnia. W Chinach z kolei mamy znacznie bardziej restrykcyjną politykę i rząd realizujący swoje priorytety bez oglądania się na rynki. Efekt? Indeks chińskich spółek notowanych w Hong Kongu znajduje się zaledwie 10 proc. nad dołkiem z pandemii! Aż trudno w to uwierzyć.

Złoty nie korzysta z trwającej w USA euforii. Po chwilowym umocnieniu wczoraj znów zauważalnie tracił i to bez większego powodu. O 8:05 euro kosztuje 4,5966 złotego, dolar 3,8955 złotego, frank 4,2530 złotego, zaś funt 5,3841 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »