Reklama

Kolejna wymówka dla Fed?

Wczorajszy raport ADP okazał się sporym rozczarowaniem, co szybko doprowadziło do... nowych rekordów technologicznego indeksu Nasdaq. Jeśli wskazania potwierdzi jutrzejszy raport NFP, Fed będzie mieć świetną wymówkę, aby nadal opóźniać taper, czyli ograniczanie dodruku pieniądza.

Raport ADP pokazał wczoraj wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym na poziomie 374 tys., przy oczekiwaniach na poziomie 615 tys. To nadal wzrost, ale wyraźnie wolniejszy niż w pierwszej połowie roku, a Fed dał jasno do zrozumienia, że właśnie od tego parametru przede wszystkim uzależni moment rozpoczęcia ograniczania dodruku. Przedstawiciel ADP dodał do tego, że widać negatywny wpływ wariantu Delta na rynek pracy - niemal wsadzając te słowa w usta Powellowi. Tyle że niższy wzrost zatrudnienia niekoniecznie musi oznaczać spadek popytu na pracę. Spójrzmy na wypowiedzi managerów z opublikowanego również wczoraj raportu ISM dla przemysłu:
- firma meblarska: w kilku fabrykach borykamy się z brakiem pracowników,
- firma metalurgiczna: nie mamy pracowników ze względu na brak aplikacji,
- firma chemiczna: dostępność pracowników nadal jest problemem.

Reklama

W żadnej wypowiedzi nie widzimy zastrzeżenia, że firma ogranicza zatrudnienie bo obawia się spadku popytu, czy też po prostu ma niewykorzystane moce. Jednak jak wiemy, Fed pozostaje głuchy na tę argumentację i jeśli jutrzejszy raport NFP będzie słaby, wpłynie to na najbliższe decyzje. Pamiętajmy jednak, że w poprzednim miesiącu NFP był bardzo mocny pomimo słabego raportu ADP.

W Europie zaczęły pojawiać się wypowiedzi o tym, że EBC mógłby również myśleć o zwalnianiu tempa skupu aktywów, choć raczej od wiosny przyszłego roku. To dodatkowo wpływa pozytywnie na notowania euro. To efekt najwyższej od lat inflacji w strefie euro (przy czym w Niemczech najwyższej od niemal 4 dekad). Z kolei z badań PMI wynika, że presja cenowa minimalnie słabnie, co jest efektem ostatnich spadków cen surowców. Przy sporych problemach z dostępnością części i logistycznych niekoniecznie musi oznaczać to jednak zmniejszenie presji na ceny konsumenta.

Dziś przed nami publikacje danych o handlu zagranicznym USA i nowych zamówieniach (14:30), a wieczorem kilka wystąpień przedstawicieli Fed (19:00 Bostic, 21:00 Daly).

O 8:55 euro kosztuje 4,5112 złotego, dolar 3,8094 złotego, frank 4,1623 złotego, zaś funt 5,2496 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »