Reklama

Kolejne groźby amerykańskiego prezydenta

Chwilę po dojściu do porozumienia z Meksykiem Donald Trump ponownie kieruje swoją uwagę na Chiny.

Po poniedziałkowych groźbach zapowiadających wprowadzenie kolejnych ceł w razie nie dojścia do spotkania pomiędzy przywódcami obu mocarstw na zbliżającym się szczycie G20, amerykański prezydent stawia kolejne warunki. Donald Trump chce powrotu do poprzednich ustaleń do których zobowiązały się Chiny, zanim nastąpi kontynuacja negocjacji handlowych. Krytyka nie ominęła również działań Rezerwy Federalnej. Według amerykańskiego prezydenta zarówno stopy procentowe jak i kurs dolara pozostają na zbyt wysokim poziomie. Sytuacja w której kurs juana znajduje się w okolicy rocznych minimów względem amerykańskiej waluty z pewnością nie jest na rękę Donaldowi Trumpowi, bowiem powoduje osłabianie skuteczności dotychczas wprowadzonych ceł. Dodatkowo trzeba wziąć tutaj pod uwagę ostatnią zniżkę dolara związaną z rozbudzeniem oczekiwań względem luzowania polityki monetarnej. Presja polityczna na spadek stóp procentowych będzie się więc prawdopodobnie nasilać. Działania chińskich władz z pewnością nie będą też ułatwiać dojścia do porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ kwestia stabilności juana pozostaje jednym z istotnych punktów spornych pomiędzy oboma państwami. Mało kto już wierzy, że zbliżający się szczyt G20 okaże się przełomowy, a ewentualne nadzieje wiążą się raczej z ponownym powrotem USA i Chin do stołu negocjacyjnego.

Reklama

Kolejne pogróżki amerykańskiego prezydenta zaczynają wywierać negatywny wpływ na sentyment rynkowy. Europejska sesja rozpoczyna się od spadków giełdowych indeksów, natomiast kontrakty terminowe na S&P500 oddalają się od 2.900 pkt. Dzisiejsza przecena może być również związana z realizacją przez inwestorów krótkoterminowych zysków z ostatniego odbicia, które okazało się dość imponujące. Na rynku walutowym w cenie pozostaje jen japoński oraz frank szwajcarski, który od czasów ponownej eskalacji konfliktu handlowego jest najlepiej spisującą się walutą spośród krajów G10. Z danych makro na uwagę zasługuje dzisiaj majowy odczyt inflacji CPI z USA, który może okazać się kolejnym argumentem za obniżką stóp procentowych, nasilając presję na spadek wartości dolara. Na otwarciu sesji europejskiej amerykańska waluta plasuje się w środku stawki, nieznacznie tracąc wobec euro, którego notowania stabilizują się w okolicy 1.1330. Negatywnie wyróżnia się natomiast australijski dolar. Pod presją dalej znajdują się notowania ropy naftowej, której ciąży wczorajszy odczyt API sugerujący dalszy wzrost zapasów surowca oraz obniżenie prognoz popytu na 2019 r. przez Departament Energii USA.

Emil Somla

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: amerykański | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »