Reklama

Kolejne uderzenie

Wczorajsza sesja na Wall Street przyniosła kolejną falę silnej wyprzedaży, w efekcie której technologiczny Nasdaq został przeceniony o 4.6%, co było największym sesyjnym spadkiem od sierpnia 2011 roku. W przypadku S&P zniżki sięgały 3%.

Od początku października amerykańskie indeksy straciły już ok. 9%, co oznacza, że skala korekty jest już podobna do tej z początku roku. Podobnie jak i wtedy, trudno wskazać jednoznaczne przyczyny, wśród których wymienia się wzrost obaw o spowolnienie koniunktury gospodarczej w sytuacji prowadzonej wojny handlowej i zacieśniania polityki monetarnej, czy gorsze wyniki amerykańskich spółek. W pierwszej połowie 2018 roku koniunktura w Eurolandzie również wykazywała oznaki spowolnienia, zatem istnieją pewne punkty wspólne w porównaniu do korekty sprzed 10 miesięcy. Wtedy jednak skala spadków i ich dynamika była związana z zaburzeniami dotyczącymi funduszy inwestujących w oparciu o zmienność, czego trudno doszukiwać się obecnie. Choć spowolnienie koniunktury gospodarczej materializuje się szczególnie w przypadku strefy euro, na co wskazywały wczorajsze dane PMI, to jednak aktywność gospodarcza w USA pozostaje na wysokim poziomie, co daje nadzieje na powrót indeksów do wzrostów. Sytuacja pozostaje jednak bardzo napięta i nie można wykluczać jeszcze kontynuacji przeceny S&P 500 w kierunku 2600 pkt. gdzie znajduje się wsparcie trwającego do 2015 roku trendu wzrostowego.

Reklama

Na początku europejskiego handlu obserwowana jest umiarkowana poprawa nastrojów. Niemiecki Dax próbuje odrabiać wczorajsze straty i odbija od 11000 pkt. i w przypadku materializacji scenariusza podkupowania dołków ma bardzo dużo do nadrobienia. W przeciwnym razie, w sytuacji kolejnej fali wzrostu awersji do ryzyka, może otworzyć się droga w kierunku 10800 pkt, gdzie znajdują się maksima z drugiej połowy 2016 roku. Na rynku walutowym zmienność jest nieporównywalnie mniejsza choć i tu oczywiście można znaleźć skutki wczorajszej przeceny. Para USDJPY wraca powyżej 112. Notowania EURUSD pozostają natomiast w okolicy 1.14. Uwzględniając jednak pogorszenie koniunktury w strefie euro, przy dalszym wzroście aktywności w USA przestrzeń do spadków w kierunku sierpniowych minimów na 1.13 wydaje się stać otworem. Kluczowe w tym względzie może być dzisiejsze posiedzenie EBC. O ile do wczorajszych publikacji danych PMI, nikt nie oczekiwał po nim wiele, to po tych danych konferencja prasowa i komentarze Mario Draghiego dotyczące słabnącej koniunktury mogą przełożyć się na dalszą przecenę wspólnej waluty.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »