Reklama

Komunikacyjny problem

Reakcja rynkowa po publikacji zapisu dyskusji z ostatniego posiedzenia FED wskazuje, że treść minutes okazała się niewystarczająco jastrzębia i nie zmieniła wiele jeśli chodzi o wycenę podwyżki stóp procentowych w marcu, która o poranku wynosi w dalszym ciągu 36% i pozostaje niewystarczająca do tego żeby członkowie Komitetu zdecydowali się na przegłosowanie wniosku o podwyżkę stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu. Choć część z nich uważa, że właściwe jest szybkie zacieśnienie polityki pieniężnej, to jednak jednocześnie wyraźnie podkreślali oni wynikające z siły dolara ryzyko płynące dla gospodarki.

Amerykańscy bankierzy centralni dość komfortowo czują się również z przyspieszającą inflacją, gdyż ich zdaniem będą oni mogli przyspieszyć tempo zacieśniania polityki monetarnej w sytuacji silniejszego narastania presji cenowej. Z kolei w odniesieniu do polityki nowej administracji Trumpa zwracali uwagę na utrzymującą się niepewność. W treści wczorajszych minutes pojawiają się zatem zarówno argumenty za szybką podwyżką, jak i odłożeniem jej do II kw. Warte podkreślenia jednak jest to, że ostatnie posiedzenie miało jeszcze miejsce przed publikacją bardzo dobrych danych za styczeń, zarówno jeśli chodzi o tempo kreacji nowych miejsc pracy, jak i inflację, a te informacje mogły zmienić nieco percepcję niektórych przedstawicieli FED. Patrząc na utrzymujące się na dość niskim poziomie prawdopodobieństwo marcowej podwyżki, tylko fenomenalne dane z rynku pracy za luty mogłyby utwierdzić uczestników rynku w przekonaniu o możliwości zacieśnienia monetarnego w USA na najbliższym posiedzeniu. Bez tego bowiem FED raczej się nie zdecyduje na taki ruch. Jeszcze przed wczorajszą publikacją Minutes gubernator Jerome Powell podkreślał, że decyzja o podwyżce stóp może zapaść na najbliższym posiedzeniu. W tym momencie uwaga rynków ponownie skupi się na danych napływających z gospodarki, które w przypadku pozytywnych zaskoczeń mogą spowodować ponowny test poziomu 1.05 w przypadku pary EURUSD.

Reklama

Wśród głównych walut najmocniej, po słabszych od oczekiwań danych dotyczących nakładów inwestycyjnych, traci dolar australijski. Najmocniejszy z kolei jest nowozelandzki w konsekwencji czego para AUDNZD wyraźnie cofa się z czteromiesięcznych szczytów powyżej 1.07. Na rynku surowcowym złoto od tygodnia stabilizuje się tuż poniżej 1240 USD za uncję, w czym pomaga mu brak większych zmian dotyczących oczekiwań dalszej polityki FED. Ropa naftowa natomiast po dobrym raporcie API, który wskazał na spadek zapasów paliw w ubiegłym miesiącu odrabia część wczorajszych strat i notowana jest w okolicach 54 USD za baryłkę WTI. Publikacje dotyczące wielkości zapasów ropy w ubiegłych tygodniach nie miały jednak kluczowego znaczenia dla rynku, w związku z czym nawet jeśli dzisiejszy raport Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych potwierdziłby spadek zapasów, notowania czarnego złota powinny utrzymać się poniżej ostatnich szczytów.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »