Reklama

Kondycja finansowa europejskich banków w centrum uwagi

Inflacja producencka, opublikowana wczoraj dla USA, była dobrym sygnałem dla rynku. Spadki cen dotyczyły głównie żywności i ropy, a bazowy indeks cen wzrósł o 0,3% w ciągu miesiąca. Dziś stress testy europejskich banków. Okaże się, ile z nich potrzebuje więcej gotówki rządu (podatników).

Wczorajsze dane makro o inflacji PPI w USA są dobrym znakiem przed dzisiejszym odczytem. Dynamika cen producentów w czerwcu spadła o 0,4% m/m (oczekiwano -0,2%). Taki odczyt zazwyczaj niepokoi inwestorów. Jednakże mając na uwadze silne wzrosty cen żywności i ropy w poprzednich miesiącach, warto spojrzeć na ceny z wyłączeniem żywności i energii. Dynamika bazowej inflacji producenckiej wzrosła o 0,3% - lepiej niż się spodziewano (0,2%). Mówiąc wprost, ceny rosną (nie ma ryzyka deflacji) za wyjątkiem żywności i ropy, które spekulacja wywindowała na bardzo wysoki pułap.

Reklama

Pozytywnie wypadły również dane z rynku pracy w USA. Cotygodniowe unemployment claims, informujące o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych były lepsze od oczekiwań. Nowych zasiłków przybyło, ale mniej od oczekiwań. Wynik na poziomie 405 wobec prognozowanego 415 i 427 tydzień wcześniej to dobry znak. O ile nie zostaną skorygowane w górę, jak w poprzednie.

Zdecydowanie w górę poszybował ostatnio frank, co odbiło się również na złotym. Zagrożenia dla globalnej stabilności systemu finansowego wciąż trwają. Ameryce grozi bankructwo już w najbliższym czasie, jeżeli nie zostanie podwyższony limit zadłużenia. Najlepiej wraz z planem redukcji w następnych latach. Europie nie grozi co prawda bankructwo Grecji, bo to prawdopodobnie będzie kontrolowane. Co innego z Włochami, Hiszpanią, a nawet Belgią czy Francją. Kłopoty tych krajów zdestabilizowałyby system finansowy (i system nerwowy inwestorów). Jak dotąd takie ryzyko to zwykła fikcja, ale nadwrażliwi na tym punkcie inwestorzy mogą jeszcze jakiś czas windować cenę franka, dopóki obawy nie zostaną wyciszone.

Analiza techniczna pokazuje, że przedział 3,4724-3,5096 może być obszarem, który (przynajmniej na chwilę) zatrzyma dalsze wzrosty franka. Tym bardziej, że kurs CHFPLN znajduje się w okolicach górnej linii kanału trendu wzrostowego (funkcjonującej jako opór przed dalszymi zwyżkami). Docelowo, waluta szwajcarska powinna się dalej umacniać, do poziomu 3,6879-3,7520. Choć zarówno Ameryka, jak i Europa wyjdą z kryzysów dłużnych obronną ręką, tym, co podniesie wartość franka będzie w niepewność. Inwestorzy potrzebują czasu na to, by uwierzyć, że kryzys zmierza ku końcowi, czego jeszcze nie widać. Każda negatywna informacja, czy komentarz wpływowego polityka będzie katalizatorem aprecjacji waluty szwajcarskiej.

Dziś na rynek walutowy Forex wpłynąć mogą dane o inflacji konsumenckiej w USA. Spodziewany jest spadek CPI o 0,1% m/m przy wzroście wskaźnika bazowego o 0,2%. Znacznie ważniejsza będzie publikacja o godzinie 18:00. Poznamy wyniki testów europejskich banków. Okaże się, czy posiadają one wystarczającą ilość kapitału na trudniejsze czasy. Jeżeli nie, rządy będą musiały znów sięgać do kieszeni. Podatników oczywiście.

Bartosz Boniecki

Główny Ekonomista Alchemii Inwestowania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »