Reklama

Korekta na parach złotowych

Magia QE3 i obietnic Mario Draghiego najwidoczniej wciąż jeszcze działa: wykres pary EUR/USD notował dziś jedynie niewielkie wahania pomiędzy 1,3082 a 1,3135 (wczesnym rankiem). Poranne lekkie osłabienie euro nie przerodziło się jak na razie w poważniejszą korektę, a po południu widzimy nawet wzrost i próbę przebijania linii 1,3165 (piątkowe szczyty). Wydaje się jednak, że istotniejsze będzie środowe popołudnie, kiedy pojawią się dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, a następnie czwartek (publikacja danych makroekonomicznych z Chin, Strefy Euro, Niemiec i USA).

Dzisiaj dane amerykańskie okazały się bardzo słabe: indeks NY Empire State wyniósł -10,41 pkt. Podkreślmy, że poprzedni wynik to -5,85 pkt, a uśredniona prognoza przewidywała poprawę, tj. rezultat na poziomie -2 pkt. Dzisiejszy odczyt to spore rozczarowanie, choć nie przełożyło się ono na wykres eurodolara (indeks ten nie jest najistotniejszy dla rynku Forex). NY Empire State to wskaźnik wyprzedzający, obrazujący nastroje, w środę i czwartek pojawi się więcej wskaźników opartych na faktycznych danych z gospodarki.

Działania bankierów centralnych wzbudziły euforię, która zapewne okazała się dobrą okazją do spekulacji, ale przecież nie idzie za tym ani ogólna poprawa sytuacji gospodarczej, ani gospodarcze reformy. W Grecji i Hiszpanii szykują się masowe protesty, rząd Grecji ucieka się do niekonwencjonalnych pomysłów na ratowanie kraju (chodzi tu m.in. o wydzierżawienie zagranicznym inwestorom kilkudziesięciu bezludnych wysp), a sam pomysł stymulowania gospodarki amerykańskiej fikcyjnym pieniądzem (QE3) to nic innego, jak kolejna wersja keynesistowskiego dogmatu w myśl którego "konsumpcja napędza gospodarkę", a "oszczędności to zło, bo załamują popyt".

Reklama

W tym niespokojnym okresie bardzo ryzykowne byłoby stawianie dokładnych, długoterminowych prognoz, jeśli chodzi o rynek eurodolara, jest on bowiem poddawany zarówno wpływowi danych makroekonomicznych (z grubsza obrazujących rzeczywisty stan gospodarek danego obszaru), jak i rozmaitym operacjom banków centralnych i rządów, a nawet samym tylko obietnicom tych działań. Można jednak zauważyć, że choć od 24 lipca EUR/USD znajduje się w trendzie wzrostowym, to jednocześnie wykres zmaga się właśnie z linią trendu spadkowego, biegnącą od początku maja 2011 roku. Jeśli zabraknie poważnych impulsów pozytywnych, wówczas może się okazać, że dobry nastrój obecnych optymistów był zdecydowanie przedwczesny.

Korekta

Umocniony "kopniakiem QE3" złoty sporo dziś stracił, co - w obliczu ubogiego kalendarza makroekonomicznego - można uznać za naturalną korektę "techniczną" i realizację zysków. Wczesnym rankiem na parze EUR/PLN notowano kurs 4,0650, później wykres piął się w górę, przekroczył opór na 4,09, ale linia 4,10 okazała się na razie wystarczająco mocna i po 15:30 wykres znajduje się w okolicy 4,0930. Na USD/PLN przeszliśmy drogę od 3,0950 do 3,1370 (maksimum), by także zejść niżej, do 3,11, co jest wyraźnym echem ruchu na eurodolarze. Pary złotowe są mimo wszystko nisko, ale czynniki ryzyka (obniżka stóp i kondycja gospodarcza, tak Polski, jak i Strefy Euro) tak naprawdę nie straciły swojej siły, nawet jeśli ta chwilowo przycichła.

Adam Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »