Reklama

Koszmarne dane z Niemiec

Ubiegły tydzień na rynkach był bardzo emocjonujący. Rozpoczął się w cieniu informacji o nowym wariancie COVID, ale szybko na pierwszy plan wyszła polityka Fed i w tym tygodniu może być podobnie. Rozpoczynamy jednak od nieciekawych informacji zza naszej zachodniej granicy.

W październiku zamówienia w niemieckiej gospodarce spadły o 6,9 proc. m/m i co gorsza, były niższe niż przed rokiem. Czy to kolejny przejaw globalnego spowolnienia, czy też jedynie typa dla tych danych zmienność? Niemiecki przemysł ma za sobą kilka trudnych lat. Jeszcze przed pandemią słabnący globalny popyt i coraz bardziej wyśrubowane normy środowiskowe sprawiły, że zamówienia były na początku 2020 roku na poziomie... z roku 2014. Pandemia przyniosła gwałtowne, acz chwilowe załamanie zamówień i to co wydarzyło się później mogło być postrzegane jako szansa na przełom. Globalna stymulacja popytu (szczególnie w USA) doprowadziła do skokowego wzrostu popytu na niemieckie dobra przemysłowe, szczególnie popytu zagranicznego. Jednak braki półproduktów i komplikacje procesów logistycznych uniemożliwiły wykorzystanie tego potencjału i jak w wielu innych gospodarkach efektem ubocznym stymulacji jest inflacja. Teraz zaś obserwujemy spadek zamówień. Co prawda dane są bardzo zmienne i gdy wyłączymy największe zamówienia spadek wynosi już tylko 1,8 proc. m/m, ale wygasający wpływ programów stymulacyjnych i powolna normalizacja pieniężna mogą sprawić, że będzie to tendencja trwała.

Reklama

Na rynku nie widać wielkiej reakcji na dane, ale one zwykle nie budzą emocji. W tym tygodniu nacisk będzie położony na najbliższą decyzję Fed. Tę co prawda poznamy dopiero 15 grudnia, ale w piątek opublikowane zostaną dane o inflacji za listopad w USA i mogą one przesądzić o przekazie grudniowego posiedzenia. W Polsce oczywiście duże emocje budzić będzie grudniowa decyzja RPP, którą poznamy w środę. Złoty w ubiegłym tygodniu znacznie się umocnił i rynek oczekuje, że Rada nie "popsuje" nastrojów brakiem lub zbyt małą skalą podwyżki (lub podwyżką i zapowiedzią zakończenia cyklu). W poniedziałek o 9:45 euro kosztuje 4,5880 złotego, dolar 4,0644 złotego, frank 4,4098 złotego, zaś funt 5,3906 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »