Reklama

Kto ma jeszcze amunicję? Kto nie strzeli "ślepakami"?

Wszystko w czasie czwartkowej sesji przebiegło zgodnie z oczekiwaniami i... owo "wszystko" wywołało wiele emocji. Aukcja hiszpańskich obligacji, po tym jak w środę przetarg niemieckiego benchmarku potwierdził silny popyt na bezpieczeństwo, nie zaskoczyła i zakończyła się dość słabym wynikiem.

Obawy, które sygnalizowane były na rynku w ciągu tego tygodnia zmaterializowały się we wzroście rentowności hiszpański obligacji do 6,43% czyli o ok 40 pkt bazowych w przypadku 10-letnich obligacji, podczas gdy 4-latka sprzedana przeceniona została do 5.536 % z 5,35% odnotowanych w czasie poprzedniej aukcji. O prawie 40 punktów spadła rentowność 2 letniego benchmarku, ale tego już rynek nie zauważył i nie docenił. Czy jest to efekt coraz większego dysonansu w strefie euro, i świadomości, iż to co postanowiono w czasie ostatniego szczytu nie ma (i nie może mieć) potwierdzenia w czynach? Czy jest to test europejskich urzędników do implementacji działań interwencyjnych na rynku długu? Jedno jest pewne, nie ma na dzisiaj podstaw do rally w krótkoterminowej perspektywie, i coraz bardziej widoczny na rynku staje się "efekt bezsilności".

Reklama

Wzrost rentowości na przetargu miał swoją kontynuację na rynku wtórnym, aby "gdy wszystkie karty były już wczoraj na stole", osiągnąć poziom 6,822% (otwarcie wczoraj w okolicach 6,48%). Włoska obligacja pokonała dystans od okolic 5,73% (minimum dnia) do 6,02%. Koniec sesji "włoszka" kończyła już poniżej psychologicznych 6,0%. O poranku peryferyjne obligacje ponownie próbują z wczorajszymi maksimami.

Wracając do efektu bezsilności. Jak na skomasowaną akcję banków centralnych i podjęcie kolejnych kroków w stronę ekstremalnie łagodnych warunków monetarnych, zamknięcie sesji i niezadowolenie z przebiegu sytuacji na rynkach okazało się bardzo duże, co najlepiej opisze wzrost spreadu między hiszpańską i niemiecką obligacją na poziomie 540 punktów na koniec wczorajszej sesji (w środę prawie 500).

Zanim EBC zdecydował się na zgodną z oczekiwaniami obniżkę stóp procentowych o 25 ptk bazowych, Bank Anglii podniósł (ponownie zgodnie z oczekiwaniami) skalę zakupów obligacji o 50 mld GBP, a Bank Chin obniżył po raz kolejny obniżył stopę rezerw (co było do przewidzenia, jako że przedstawiciele agend rządowych głośno mówili o takiej ewentualności). Wskazywaliśmy już dlaczego po EBC nie należy spodziewać się więcej - pomimo niepewności związanej z implementacją podjętych na szczycie decyzji, EBC nie wykaże się skłonnością do "wychodzenia" przed szereg instytucji europejskich, które mają przejąć rolę pożyczkodawcy ostatniej instancji, szczególnie gdy chodzi o ratowanie rynków finansowych. Europejski Bank Centralny skupił się na gospodarce. Inflacja w stronę celu i materializujące się ryzyka dla wzrostu gospodarczego nadały wypowiedzi prezesa M.Dragiego bardzo gołębi wydźwięk (co oznacza, iż spekulacje na temat kolejnej obniżki będą prześlizgiwać się po rynku). Efektywność owej obniżki jest dyskusyjna, a jej beneficjentem w obliczu wszystkich innych "zdarzeń" rynkowych z pewnością nie jest EUR, a jedynym aktywem które bezpośrednio "cieszyć" się może zwiększeniem zainteresowania jest z pewnością niemiecki 10-letni Bund, który spadł na koniec sesji poniżej 1,40%. Pomimo obaw o Niemcy i to, jak one poradzą sobie z efektami kryzysu, widać wciąż miejsce dla spadków rentowności niemieckich obligacji. W kontekście "bezpiecznego" lokowania pieniędzy warto zwrócić uwagę, iż wraz z obniżką stopy referencyjnej do zera obniżana zostaje stopa depozytowa EBC, co EUR nie może pomagać.

Jeśli chodzi o wczorajsze "ruchy" banków centralnych obniżkę stóp w Danii, warto odnotować w przyczyn historycznych, gdyż cięcie stóp o 25 pkt zepchnęło stopę pożyczkową do 0,20% a stopę depozytową do -0,20% ( z 0,40% i 0,05% odpowiednio).

Rynek finansowy liczył prawdopodobnie na nieco więcej ze strony EBC, włączając w to ewentualnie sugestię, iż jest gotowy zrobić więcej i na większą skalę. Szanse na kontynuację "rally na nadziejach" zniknęły de facto w czasie czwartkowej sesji w czasie publikacji danych o ADP. Ów wyprzedzający raport z amerykańskiego rynku pracy popsuł nastroje paradoksalnie lepszym odczytem, wskazując iż w poprzednim miesiącu utworzono 175 tys nowych miejsce pracy a nie jak oczekiwani 100tys. To ogranicza szanse na poluzowanie ilościowego przez Fed, podczas gdy wszyscy inni bezsilnie nie potrafią skierować globalnej gospodarki na ścieżkę wzrostu i zostawiając ją w szponach długu. Wszędobylskiego długu.

Polska krzywa nie oparła się globalnemu pogorszeniu nastrojów jeśli jednak porównać zmienność na rynkach bazowych z sytuacją w Polsce sesję uznać można za stabilną. Początek sesji upływał jednak pod znakiem obserwowanego optymizmu. Nastroje te w pełni wykorzystał Ministerstwo Finansów na aukcji zamiany. W zamian za OK0712 i OK1012 sprzedano papiery za 4,9 mld PLN - 2,6 mld w serii PS0417 i 2,3 mld PLN w DS1021. Rentowności uplasowały się w dolnych przedziałach oczekiwań, a w rzeczywistości testowały minima ustanowione w czasie poprzednich silnych sesji dla polskiego długu. PS0417 sprzedawano z rentownością w przedziale 4,681%-4,707%, a DS1021 po 5,078%- 5,102%. Zgodnie z oczekiwaniami był to kolejny sukces na polskim rynku długu. Ogólne nastroje na rynku finansowym będą kluczowe dla polskiego długu, a w tym dane o payrollach. Obniżenie stopy referencyjnej EBC można nawet uznać za dodatkowy pozytywny czynnik dla polskich rentowności, tym bardziej gdyż coraz mniej jest wiary i szans na "zdrowy" zarobek na denominowanych w EUR aktywach.

Aleksandra Bluj, Biuro Strategii Rynkowych PKO Banku Polskiego

Dowiedz się więcej na temat: kto | waluty | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »