Reklama

Kto przeważy na głównej parze?

Sytuacja na głównej parze w dużym stopniu rozwija się tak, jak to zakładaliśmy dziś rano. Innymi słowy, po wczorajszych wyjściach ponad poziom 1,11 wykres jednak powrócił poniżej linii trendu, jeśli mierzyć ją od 18 czerwca i następnie poprzez szczyty z 10 i 13 lipca.

Mowa oczywiście o trendzie spadkowym. Za znak powrotu uważaliśmy dojście mniej więcej do 1,1040. Istotnie, notowano dziś takie poziomy, a nawet jeszcze niższe, rzędu 1,1025-30. Co prawda ok. 16:30 powracamy do 1,1050, ale jeśli nie uda się przebić mocniej tej linii, to faktycznie powinna zwyciężyć ogólna tendencja.

Reklama

Będzie to jednak zależało od jutrzejszego komunikatu FOMC, który zresztą pojawi się wieczorem. Zdania są podzielone: niektórzy twierdzą, że FOMC nie będzie spieszył się z zacieśnianiem polityki monetarnej w sytuacji, gdy np. panuje niepewność na chińskiej giełdzie. Co więcej, zawsze jest też grono wiecznych sceptyków, zwłaszcza "złotolubnych" tudzież miłośników nie tyle nawet wolnorynkowego, co wręcz "austriackiego" podejścia do ekonomii. Ci zawsze będą dowodzić, że raz puszczony w ruch łatwy pieniądz nie ma tendencji do hamowania, a złowrogi Fed będzie unikał jak ognia zacieśniania polityki, byle tylko pompować środki w gospodarkę i nabijać indeksy giełdowe w Stanach. Stanowisko to jest może zbyt dogmatyczne, ale ma pewne swoje przesłanki. Pamiętamy, z jakim trudem szło wychodzenie z amerykańskiej operacji QE - i jak często ewentualne projekcje wyższych stóp obarczane są założeniami w rodzaju "jeśli okoliczności pozwolą...".

Nawiasem mówiąc, odróżnijmy dwie rzeczy. Czym innym jest jastrzębi komunikat FOMC, na który gremium to zawsze może sobie pozwolić (w jakimś stopniu), podobnie jak na nieco "surowsze" wypowiedzi Janet Yellen - a czym innym autentyczna podwyżka. Ta może być zawsze trochę bardziej odłożona, właśnie z powodu "okoliczności" czy sytuacji na rynku pracy. Tym niemniej do ruchów na głównej parze (a przecież forex to poniekąd kasyno zakładów o kursy, gdzie każdy stara się dyskontować możliwą przyszłość) wystarczą same zapowiedzi czy sygnały. Działa poza tym też i technika, silny trend może czasami opierać się rozmaitym fundamentom. Jak widzieliśmy - od 18 czerwca EUR/USD obniża lot i jest jeszcze realna szansa, że na razie jeszcze tak będzie.

Indeks PMI dla usług za lipiec (wstępny) wypadł w USA nieźle: 55,2 pkt, spodziewano się 55,1 pkt, poprzednio było 54,8 pkt. Indeks Fed z Richmond skoczył nieoczekiwanie z 6 pkt do 13 pkt, ale np. Conference Board zszedł z 99,8 pkt do 90,9 pkt. Ceny domów za maj też wzrosły mniej niż przewidywano. Ogólnie więc odczyty rozłożyły się niejednoznacznie - chyba jednak PMI jest z nich najważniejszy. Inna rzecz, że formalnie Fed patrzy głównie na rynek pracy. Payrollsy poznamy jednak dopiero 7 sierpnia.

Dwie inne pary

Pisaliśmy o tym, że 3,74 jest realny jako opór na USD/PLN i istotnie dziś tam dotarliśmy. Opór jednak wytrzymał i sesja na razie kończy się nieznacznie niżej. Z kolei na EUR/PLN można było - na fali osłabienia euro na głównej parze - łapać dołki rzędu 4,1150, ale były to chwilowe okazje. Ogólny obraz pokazuje, że od 17 lipca dołki są jednak coraz wyżej, sesja kończy się znów przy 4,12 z dużym "hakiem", a od 11 dni wykres jest lekko nachylony pro-wzrostowo.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: glowne | Główną

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »