Reklama

Ku czemu zmierzamy?

Odpowiadając na postawione pytanie, rzec możemy, że prawdpodobnie zmierzamy ku mocniejszemu dolarowi. Owszem, wczoraj wykres pary EUR/USD musnął dość wysokie poziomy, przez co należy rozumieć 1,1170 - ale przecież dziś rano, przed godziną piątą, sytuujemy się w pobliżu 1,1120.

Wstępnie wygląda więc na to, że rynek się zreflektował i przypomniał sobie - mimo iż wczorajsze dane z USA nie były całkiem jednoznaczne, bo np. Chicago PMI i Conference Board rozczarowały - że gdzieś w tle przebiega wizja podwyżki stóp. A do tego mamy kwestie techniczne, tj. trwający od 3 maja trend i sam fakt, że od tegoż 3 maja prawdopodobnie potwierdza się konsolidacja w zakresie od 1,05 do 1,15 - 1,17 (wszczęta u progu roku 2015).

Nad ranem napłynęły dane z Chin. Indeks PMI liczony według metodyki rządowej wyniósł w przemyśle 53,1 pkt (przy prognozie 53,6 pkt). W ujęciu Markit było natomiast 49,2 pkt przy przewidywanym rezultacie 49,3 pkt. Wyniki były więc nieco słabsze od założeń, przy czym według Markit mamy mniej niż 50 pkt, co świadczy jednak o przewadze nastrojów pesymistycznych. Niski wynik odnotowano też w Japonii (47,7 pkt, poprzednio 48,2 pkt), choć był on minimalnie niższy od założeń.

Reklama

W ciągu dnia poznamy indeksy PMI dla przemysłu Niemiec (9:55), Strefy Euro (10:00) i USA (15:45). Oczywiście będą też publikacje dla innych państw, np. dla Wielkiej Brytanii (10:30) czy Kanady (14:30), ale niekoniecznie będzie to mieć związek z eurodolarem. W USA poznamy też ISM dla przemysłu (zakłada się tu spadek z 50,8 pkt do 50,5 pkt). To również ważny indeks, w tym kraju ważniejszy nawet od PMI.

O 20:00 opublikowana zostanie Beżowa Księga - miesięczny raport gospodarczy oddziałów Rezerwy Federalnej. Będzie to kolejny krok w ocenie tego, czy gospodarka Stanów jest gotowa na zacieśnienie polityki monetarnej.

Jutro w programie przede wszystkim posiedzenie EBC (istotne będzie, co powie Mario Draghi w czasie konferencji, znaczenie ma np. relacja pomiędzy prognozami inflacji a obserwowanym wzrostem cen ropy). W piątek oczy graczy zwrócą się na amerykańskie dane z rynku pracy (i dodatkowo na te o zamówieniach).

O 9:00 poznamy PMI dla polskiego przemysłu. Zakłada się tu ruch w górę z 51 pkt do 51,5 pkt. Poza tym nasza waluta będzie głównie pod wpływem eurodolara. Perspektywa umocnienia dolara generalnie nam nie służy - tzn. na USD/PLN będzie oznaczać osłabianie złotówki, zaś na EUR/PLN też może się tak stać. Owszem, czasami słabsze euro to po prostu słabsze euro - ale silny dolar to jednak zapowiedź wysysania kapitału z rynków wschodzących.

W każdym razie dziś wczesnym rankiem na USD/PLN mamy 3,9450 (choć wczoraj schodziliśmy w rejon 3,9230, co można było traktować jako test lokalnego wsparcia), a na EUR/PLN notujemy 4,3870. To także wyraz odbicia od wczorajszych minimów.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »