Reklama

Kurs EUR/PLN w pobliżu 3,9000

Na początku dzisiejszej sesji złoty pozostaje mocny, a notowania EUR/PLN utrzymują się nieco ponad wartością 3,9000, jednak poniżej przebitego w środę po południu poziomu 3,9200. Wczorajsza sesja przyniosła próbę powrotu do tej wartości, zakończyła się ona jednak niepowodzeniem.

W najbliższym czasie rynek może pokusić się o przetestowanie dołków na poziomie 3,8900. Ich przebicie otworzyłoby drogę do spadku kursu EUR/PLN w okolice 3,8500. Osiągnięcie tego poziomu to jednak najprawdopodobniej kwestia kilku dni - dziś natomiast możliwa jest konsolidacja wokół poziomu 3,9000.

Złotego wspierają dobre nastroje na giełdach oraz nasilenie się oczekiwań inwestorów na podwyżkę stóp procentowych w najbliższym czasie. Z drugiej strony jednak przed silniejszym umocnieniem polskiej waluty rynek powstrzymuje nieciekawa kondycja krajowego sektora finansów publicznych.

Reklama

Z powodu wzrostu obaw o sytuację budżetową, osłabieniu podlegają natomiast notowania forinta węgierskiego. Kurs EUR/HUF po zniżce w zeszłym tygodniu w okolice poziomu 269,00, najniższego od maja bieżącego roku, odbił z powrotem w kierunku 275,00 i od kilku dni utrzymuje się w tych okolicach.

Powodem deprecjacji forinta są obawy inwestorów związane z dodatkowymi restrykcjami budżetowymi, na jakie zdecydował się węgierski rząd, by spełnić przyszłoroczny cel budżetowy. Zakłada on spadek deficytu finansów publicznych poniżej poziomu 3,0 proc. Zobowiązania fiskalne były jednym z warunków otrzymania pomocy finansowej przez Węgry jesienią 2008 r.

Dzisiejszą sesję azjatycką kurs EUR/USD rozpoczął od spadku w okolice 1,4000, w kolejnych godzinach jednak stopniowo odrabiał tę zniżkę. Zdołał dotrzeć do 1,4110. Sygnał do powrotu do dynamicznego wzrostu powstanie po przebiciu wczorajszych szczytów usytuowanych w pobliżu 1,4120. Z kolei impuls do silniejszej korekty dostarczyłby spadek pod 10-dniową wykładniczą średnią ruchomą, która od miesiąca wyznacza tempo wzrostu eurodolara. Obecnie znajduje się ona nieco powyżej 1,3900.

Wciąż w centrum uwagi inwestorów pozostaje Fed i jego ewentualna decyzja o podjęciu dodatkowych działań łagodzących politykę pieniężną. Wydaje się, że taki krok został już w dużej mierze zdyskontowany w notowaniach dolara, jednak dopóki nie zostanie ogłoszona ostateczna decyzja, wciąż ciążyć może nad tą walutą negatywna presja. Wczoraj miało miejsce wystąpienie jednego z przedstawicieli Fed. Wątpił on w skuteczność planowanych działań łagodzących politykę pieniężną w USA.

W bieżącym roku nie bierze on jednak udziału w głosowaniach FOMC, w związku z czym jego opinia nie ma kluczowego znaczenia. Warto zauważyć, że obecnie w szeregach Komitetu Otwartego Rynku zdecydowanie dominują członkowie o łagodnym, bądź neutralnym nastawieniu do polityki monetarnej (na czele z szefem Fed, B. Bernanke). Bardziej "jastrzębie" poglądy mają prezesi regionalnych oddziałów Rezerwy Federalnej, którzy w br. nie mają prawa głosu (ze względu na system rotacyjny w ramach którego co roku zmienia się 4 z 12 członków FOMC). Wynika z tego, że do końca 2010 r. nie należy spodziewać się, by FOMC w jakikolwiek sposób zaostrzył ton, takie zmiany są natomiast możliwe w przyszłym roku.

Dzisiaj o godz. 14.15 będzie miało miejsce wystąpienie prezesa Fed B. Bernanke. Trudno jednak oczekiwać, by wobec łagodnego nastawienia do polityki pieniężnej, jego słowa mogły dać impuls do silniejszego umocnienia dolara. Łatwiej będzie o taką reakcję amerykańskiej waluty po publikacji danych z USA na temat sprzedaży detalicznej, jeśli okażą się one lepsze od prognoz.

Nie należy się jednak spodziewać (bazując na zachowaniu notowań USD na odczyty wskaźników ze Stanów Zjednoczonych w ostatnich tygodniach), by ta ewentualna reakcja miała trwały charakter. Oprócz danych o sprzedaży poznamy dzisiaj również wstępne szacunki indeksu nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan.

Joanna Pluta, Tomasz Regulski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »