Reklama

Kurs euro blisko 4,55 zł, funt najdroższy od lat

Wzrost dochodowości obligacji w lutym płoszył inwestorów i chłodził nastroje na ryzykownych rynkach, mimo że wynikał ze strumienia pozytywnych informacji z amerykańskiej gospodarki. Słabe dane, które wczoraj opublikowano, nie zapobiegły podbiciu rentowności w kierunku ostatnich szczytów.

Z punktu widzenia rynków akcji i walut gospodarek wschodzących jest to najgorsza z możliwych kombinacji. Złotemu nie sprzyja oczywiście także sytuacja epidemiczna w całym regionie oraz narastająca nerwowość przed wyrokiem Sądu Najwyższego ws. frankowiczów. Do wyskoku EUR/PLN ponad 4,55 przyczyniła się wczorajsza wypowiedź ministra finansów, który stwierdził, że banki nie powinny mieć nadziei na rządową pomoc w przypadku niekorzystnych dla sektora rozstrzygnięć.

Kurs euro

Reklama

Nie widać zatem obecnie argumentów za wyraźnie mocniejszym złotym, ale przestrzeń do trwałego wzrostu EUR/PLN ponad 4,55 jest ograniczona. Kurs USD/PLN ponownie zawraca w kierunku 3,80, ale dolar nie powinien zbytnio się rozpędzać. Kurs funta przekracza z kolei 5,25 i GBP/PLN jest najwyższy od końcówki 2016 r. Brytyjska waluta ma za sobą atut pod postacią szybkiego przebiegu programu szczepień. Warto jednocześnie odnotować, że słaby jest frank, CHF/PLN pozostaje pod 4,10.

Optymistyczne oczekiwania NBP

Rada Polityki Pieniężnej utrzymała główną stopę na 0,1 proc. We wczorajszym komentarzu szerzej zarysowaliśmy tło krajowej polityki monetarnej. Najciekawszym punktem posiedzenia było przedstawienie nowych projekcji banku centralnego. Są one nad wyraz optymistyczne w zakresie wzrostu gospodarczego. Dynamika PKB w tym roku ma wynieść ok. 4 proc. (co postrzegamy jako ostrożny szacunek i oczekujemy lepszego wyniku), a Polska gospodarka w kolejnych dwóch latach ma rozwijać się w tempie przekraczającym 5 proc.

Polityka monetarna NBP

Należy odnotować, także pewne kontrowersje. W tym roku dynamika inflacji konsumenckiej ma przekraczać 3 proc., ale w kolejnych latach - pomimo bardzo silnego wzrostu - ma się utrzymywać w zgodnym z mandatem NBP paśmie odchyleń od celu inflacyjnego. Po wczorajszym posiedzeniu można uznać temat obniżki stóp procentowych w najbliższych miesiącach za zamknięty. Oczekujemy, że kolejnym ruchem będzie podwyższenie stóp, ale nie wcześniej niż w drugiej połowie 2022 r. Kolejnymi wydarzeniami froncie krajowej polityki pieniężnej są piątkowa konferencja prezesa Adama Glapińskiego (w formie wideo) oraz poniedziałkowa publikacja pełnego raportu inflacyjnego.

Rentowność podbija wbrew danym i Fed

Główna miara rynkowych oczekiwań inflacyjnych po raz pierwszy od 2018 r. przekroczyła 2,50 proc. Rentowność dziesięcioletnich papierów dłużnych ponownie podbija w kierunku 1,50 proc., a rynek ten pozostaje rozchwiany, co rozlewa się na inne klasy aktywów i notowania walut, szczególnie skutecznie odpychając inwestorów od rynków wschodzących. W lutym wyprzedaż obligacji była napędzana optymistycznymi danymi z gospodarki (ze sprzedażą detaliczną na czele), które dawały przesłanki, że bardzo silny wzrost, jednoznacznie przekraczający 5 proc., zmusi Rezerwę Federalną do szybszego odcięcia kroplówki. W środę wartości wyczekiwanych wskaźników makroekonomicznych rozczarowały (więcej poniżej), a w pierwszej części tygodnia sytuacja na rynku długu sprowadziła Rezerwę Federalną na skraj werbalnych interwencji. Co zatem stoi na kolejnym podbiciem dochodowości?

Rynek długu w USA

W dużej mierze odpowiedzialny jest za nie ten sam czynnik, który na początku roku wywołał przyśpieszenie wzrostu rentowności i tym samym przystopował rozpędzony trend odwrotu od amerykańskiej waluty, czyli perspektywa podbijającego inflację gigantycznego bodźca fiskalnego. Wczoraj prezydent Joe Biden poparł plan nieznacznego zaostrzenia kryteriów przyznawania czeków o wartości 1 400 dolarów, który jest kluczowym punktem wartego 1,9 mld dolarów pakietu. W rezultacie powinien on zostać zatwierdzony przez Senat jeszcze w tym tygodniu.

Sprzeczne sygnały z amerykańskiej gospodarki

Globalny przemysł rozgrzany jest do czerwoności, pojawiają się problemy z dostępnością komponentów, rosną ceny, wydłuża się czas dostaw. W dużo gorszym położeniu są usługi, znacznie mocniej dotknięte przez koronawirusowe restrykcje. Taką ocenę niespodziewanie potwierdziły też dane z USA. Po poniedziałkowym wzroście kluczowego wskaźnika nastrojów w przemyśle wartość poniżej oczekiwań i spadek wykazał najbaczniej śledzony barometr koniunktury w usługach: indeks ISM cofnął się z 58,7 do 55,3 pkt, przy oczekiwanej stabilizacji.

Koniunktura w USA

W połączeniu ze słabszym na tle stycznia i prognoz przyrostem zatrudnienia zaraportowanym przez firmę ADP wywołało to wyraźne pogorszenie nastrojów i schłodziło oczekiwania przed piątkowym, kluczowym raportem z rynku pracy. Stan tej sfery gospodarki w poprzednich miesiącach dość mocno niepokoił i był skazą za obrazie koniunktury, a jednocześnie mocnym argumentem za utrzymywaniem potężnego wsparcia dla wzrostu gospodarczego przez Rezerwę Federalną. W rezultacie na tapecie będą dziś cotygodniowe informacje o liczbie nowo zarejestrowanych bezrobotnych, ale przede wszystkim wystąpienie publiczne szefa Fed. Jerome Powell będzie miał ostatnią szansę, by spróbować uspokoić wzburzony i rozchwiany rynek długu przed okresem ciszy medialnej przed posiedzeniem FOMC zaplanowanym na 17 marca. Widzimy wysokie prawdopodobieństwo wzięcia na tapetę rosnących rentowności i zapobiec ewentualnym rynkowym turbulencjom w dwóch najbliższych tygodniach.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »