Reklama

Kurs euro i dolara stabilny, funt lekko traci

Nastroje na globalnych rynkach, zwłaszcza na Wall Street, ustabilizowały się. Złoty nie jest w stanie wykorzystać bardziej sprzyjającego otoczenia przez sytuację epidemiczną w regionie i zbliżający się wyrok ws. frankowiczów.

Szok wywołany wyprzedażą amerykański obligacji mija. Inwestorzy nie reagują nerwowo pomimo utrzymywania się rentowności amerykańskich dziesięcioletnich obligacji powyżej 1,60 proc. Dobitnie dowodzi tego fakt, że na starcie tygodnia średnia Dowa czwarty dzień z rzędu wychodziła na szczyty wszech czasów.

Kurs euro cały czas ma jednak na wyciągnięcie ręki tegoroczne maksima i poziom 4,60. Nie ma silnych przesłanek, by oczekiwać umocnienia złotego - ryzyko leży zdecydowanie po stronie dalszych (przejściowych) wzrostów kursu. USD/PLN trzyma się w okolicy 3,85. Chwilowemu przygaśnięciu zmienności sprzyja oczekiwanie na jutrzejsze posiedzenie Rezerwy Federalnej, która dotychczas nie dołączyła do wysiłków Banku Anglii i Europejskiego Banku Centralnego na rzecz uspokojenia rynku obligacji skarbowych. Warto odnotować, że od początku tygodnia najsłabszą z głównych walut jest funt, GBP/PLN cofa się w kierunku 5,30 za sprawą oskarżeń o nieprzestrzeganie przez stronę brytyjską umowy brexitowej.

Reklama

Inflacja ponownie przyspieszy

W lutym dynamika cen konsumenckich wyhamowała z 2,6 do 2,4 proc. rok do roku. W rezultacie w ostatnich trzech miesiącach dwukrotnie wskaźnik przybrał wartość poniżej celu inflacyjnego NBP. Nie oznacza to jednak, że inflacja ponownie nie przyśpieszy. Wręcz odwrotnie: w pierwszym kwartale jej dynamika prawdopodobnie będzie najniższa w całym roku. Już w marcu wskaźnik powinien podbić do w kierunku 3,0 proc., a w kolejnych miesiącach kontynuować wzrost do górnego odchylenia preferowanego przez Narodowy Bank Polski pasma wokół celu, czyli do 3,5 proc. Nie można wykluczać, że przejściowo koszyk dóbr konsumenckich drożeć będzie jeszcze szybciej. Ścieżkę cen szczególnie mocno windować będą paliwa. Wiosną ubiegłego roku, po wybuchu wojny cenowej pomiędzy producentami w okresie załamania popytu, bardzo mocno taniały, ale ceny surowców energetycznych na światowych rynkach wróciły do przedpandemicznych pułapów. Swoje trzy grosze dorzucą także ceny żywności.

Z kolei ceny w najmniej zmiennych kategoriach, z wyłączeniem żywności i cen paliw, rosną w jeszcze szybszym tempie. Inflacja bazowa przybiera wartości zbliżone do 4 proc. rok do roku, ale jej ścieżka powinna się wypłaszczyć, a nawet zacząć obniżać. Nie ma najmniejszych podstaw, by wierzyć, że przebieg procesów cenowych w polskiej gospodarce mógłby zmusić RPP do zmiany poziomu stóp procentowych. Na koniec odnotujmy także rewizję wag w koszyku, która pokrywa się z przewidywaniami. W pandemicznym roku mniej wydawaliśmy na transport rekreację i kulturę oraz w hotelach i restauracjach. W domowych budżetach wzrosło natomiast znaczenie żywności, alkoholu i wyrobów tytoniowych oraz wydatków na zdrowie. Dane inflacyjne rozpoczęły maraton publikacji z polskiej gospodarki, który powinien potwierdzić jej stosunkowo dobrą kondycję przed wybuchem trzeciej fali pandemii. Odczyty obrazujące tendencje w bilansie płatniczym, które dziś są mocną stroną złotego, gdy znikną czynniki zagrożenia, potężna nadwyżka na rachunku obrotów bieżących będzie sprzyjać odrabianiu strat.

Choć wydarzeniem tygodnia jest jutrzejsze posiedzenie Rezerwy Federalnej, wtorek to także bardzo ważny dzień pod kątem odczytów danych. W tym kwartale amerykańska gospodarka radziła sobie zdecydowanie lepiej od europejskiej. Po stronie dolara zapisać należy także szybszy postęp programu szczepień. W USA zaszczepiono ponad 30 proc. populacji, w Europie niewiele ponad 10 proc. Czynniki te przełożyły się na umocnienie dolara, który odrabia ubiegłoroczne załamanie: do euro zyskał ok. 2,5 proc., do jena i franka ok. 5 proc. USD/PLN wzrósł z kolei o 3 proc. i w poprzednim tygodniu zbliżył się do 3,90. Silniejsze są jedynie waluty związane z koniunkturą na rynku ropy: rubel, korona norweska, dolar kanadyjski. Do tego grona dołączył także funt, który zrzucił balast pod postacią groźby bezumownego brexitu i korzysta na jeszcze szybszym niż w USA postępie szczepień.

Wracając do amerykańskiej waluty, jej dominację uważamy za przejściową. W notowaniach EUR/USD, czyli głównej pary walutowej, której położenie bywa kluczem do szerszego dolarowego trendu, zejście pod 1,20 w oczach wielu uczestników rynku jawić może się jako dobra okazja do kupna wspólnej waluty. W ubiegłym tygodniu wykonane zostały pierwsze kroki do zbudowania dołka. Kolejnych pretekstów mogą dostarczyć dzisiejsze informacje: ważny barometr koniunktury w Niemczech (indeks ZEW) powinien wyraźnie podbić, natomiast prognozy zakładają, że sprzedaż detaliczna w USA, która przed miesiącem zanotowała potężny wzrost, skurczyła się w lutym, głównie za sprawą wygasania efektu grudniowego pakietu stymulacyjnego na konsumpcję.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »