Reklama

Kursy walut bez chwili oddechu

Posiedzenie Rezerwy Federalnej zostaje odebrane jako pretekst do cieplejszego spojrzenia na zepchniętego do defensywy dolara. USD/PLN kontynuuje ostre wzrosty i przekracza 3,75. Rośnie ryzyko, że ugruntuje się otoczenie niesprzyjające szybkiemu powrotowi EUR/PLN poniżej 4,50.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Z deszczu pod rynnę. W pierwszej części miesiąca sielankę złotego przerwało rozczarowanie wynikiem posiedzenia RPP. Druga część czerwca zaczyna się od niekorzystnej dla walut gospodarek wschodzących interpretacji zamierzeń amerykańskiej Rezerwy Federalnej.

Kurs dolara wymazał już praktycznie całość majowych spadków i w tym miesiącu podbił już o ponad 3 proc. Notowania amerykańskiej waluty są w kluczowym punkcie (EUR/USD narusza 1,20) i o włos od otwarcia drogi do dalszego (ale wciąż korekcyjnego) wzrostu wartości dolara. Jeśli tendencje z ostatnich godzin ugruntują się, to trudno będzie oczekiwać, żeby w niesprzyjającym środowisku EUR/PLN zawracał szybko pod 4,50.

Reklama

Kurs franka flirtuje z 4,15, a GBP/PLN pozostaje na wzrostowej ścieżce - bariera 5,30 jest na wyciągnięcie ręki. Warto dodać, że od początku miesiąca nieprzerwanie drożeje rubel. Względem złotego zyskał w kilkanaście dni około 5 proc., co jest efektem połączenia korekty z wygasaniem ryzyka geopolitycznego (przed wczorajszym szczytem Joe Biden - Władimir Putin w Genewie) i korzystnej dla rosyjskiej waluty koniunktury na rynku ropy. Pole do dalszych wzrostów kursu rubla jest ograniczone.

Polityka Fed bez zmian, ale zmienia się nastawienie

Rezerwa Federalna nie zmieniła kluczowych parametrów polityki. Stopy pozostają bliskie zera, agresywny skup aktywów wciąż prowadzony będzie w tempie 120 mld dolarów na miesiąc. Podniesiono (z 10 do 15 punktów bazowych) stopę od nadwyżkowych rezerw (IOER), ale jest to zabieg techniczny, wymuszony przez ostatnią falę nadpłynności na rynku pieniężnym. Nadal utrzymywana jest także narracja, że zarówno problemy rynku pracy, jak i również podbicie inflacji do 5 proc. są zjawiskami przejściowymi. Gdy zaburzenia związane z pandemią i odmrażaniem gospodarki wygasną, odbudowa liczby etatów powinna przyspieszyć, a dynamika inflacji wyraźnie się obniżyć.

W tym drugim aspekcie odpowiedzialność zrzucana jest nieprzerwanie na takie kategorie dóbr jak używane samochody, bilety lotnicze, stawki noclegów w hotelach. Zdaniem decydentów gospodarka nie jest jeszcze w miejscu, które pozwalałoby zacząć ograniczać skalę skupu aktywów, ale rozpoczęły się dyskusje nad strategią odcinania kryzysowej kroplówki. Taka decyzja ma zostać zakomunikowana ze znacznym wyprzedzeniem. Zadeklarowano również, że będzie to proces metodyczny, stopniowy i przejrzysty dla uczestników rynku. Mimo to wydźwięk posiedzenie został odebrany jako zachęta do kupowania dolara i wyprzedaży amerykańskich obligacji skarbowych. Negatywnie zareagowało również Wall Street.

Dolar znajduje argumenty w prognozach Fed

Przesądziły o tym nowe prognozy będące pochodną przekonań poszczególnych decydentów (bez znaczenia, czy w danym roku dysponują oni prawem głosu). Przede wszystkim 13 z 18 członków FOMC zakłada, że optymalne byłoby rozpoczęcie podwyżek stóp w 2023 roku. To wyraźny wzrost w porównaniu z marcem, gdy takiego zdania było 7 z nich. W rezultacie mediana oczekiwań odnośnie do pożądanego pułapu kosztu pieniądza przesunęła się wyraźnie i sugeruje dwie podwyżki w 2023 roku.

Podniosły się również prognozy tempa wzrostu gospodarczego: dynamika PKB ma w tym roku osiągać rekordowe 7 proc. Zwiększyła się także przewidywana ścieżka inflacji. W tym roku preferowana przez Fed miara presji cenowej (wskaźnik bazowe PCE Core) ma wzrosnąć do 3 proc. a w kolejnych dwóch latach plasować się na poziomie mniej więcej zgodnym z celem Rezerwy Federalnej (w obu przypadkach mediana szacunków decydentów to 2,1 proc.).

Z prognoz rynek odczytał to czego nie znalazł w komunikacie: doszukał się oznak rosnącej obawy przedstawicieli Fed, że wzrost cen może być trwalszy, niż wcześniej zakładano. W kolejnych dniach można się spodziewać porzucania negatywnego nastawienia do amerykańskiej waluty. Będzie to zapewne środowisko przejściowo cementujące EUR/PLN powyżej 4,50. Termin realnego zwrotu w polityce Fed będzie warunkowany przez informacje napływające z gospodarki i to, jak szybko przebiegać będzie odbudowa liczby etatów. Samo wygaszanie skupu aktywów wydaje się solidnie przetrawione przez rynki. Spodziewamy się, że taka decyzja może zostać zakomunikowana na przełomie 2021 i 2022 roku. Należy przy tym uwzględniać, że obecne grono decyzyjne Fed jest stosunkowo łagodnie usposobione. Podtrzymujemy opinię, że przyszły rok i zbliżanie się terminu pierwszej podwyżki w USA pozwolą na wykrystalizowanie się trwalszego pozytywnego dla dolara trendu.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: forex | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »