Reklama

Kursy walut: Ciągle te rentowności

Choć piątkowa sesja na Wall Street przyniosła blisko 2-proc. wzrosty po lepszych od oczekiwań danych z rynku pracy za luty, to jednak euforia nie trwała długo, na otwarciu tygodnia ponownie na pierwszy plan wyłaniają się rosnące rentowności obligacji skarbowych. Te wypychają kapitał z akcji w kierunku rynku długu.

Choć piątkowa sesja na Wall Street przyniosła blisko 2-proc. wzrosty po lepszych od oczekiwań danych z rynku pracy za luty, to jednak euforia nie trwała długo, na otwarciu tygodnia ponownie na pierwszy plan wyłaniają się rosnące rentowności obligacji skarbowych. Te wypychają kapitał z akcji w kierunku rynku długu.

Nie pomógł w tym względzie też wiele procedowany przez amerykański Kongres pakiet fiskalny, co wskazuje, że jeszcze w marcu do gospodarki wpompowana będzie kolejna masa pieniądza. To też jest argument za wzrostem rentowności amerykańskich obligacji, które w przypadku 10-latek znalazły się już powyżej 1.6%. O ile wyższe rentowności w krótkim okresie wprowadzają większe zamieszanie na rynku akcyjnym, w dłuższej perspektywie wychodzenie gospodarki na prostą przy wsparciu ze strony polityki fiskalnej będzie stwarzać pozytywne środowisko dla ryzykownych aktywów. Z podobną reakcją - tylko, że w mniejszej skali - mieliśmy do czynienia w piątek po publikacji lepszych od oczekiwań danych z amerykańskiego rynku pracy za luty. W pierwszym momencie przez wyższe rentowności indeksy zanurkowały, ale niedługo później szybko odrobiły straty i podążyły na północ. W tym tygodniu kluczowe dla oczekiwań związanych z przyspieszeniem inflacji, które przekładają się na ceny obligacji, będą publikowane w środę lutowe dane o inflacji w USA. Odczyt w poprzednim miesiąca zaskoczył in minus. Jeśli podobna sytuacja przydarzyłaby się i tym razem, sytuacja na rynku długu powinna się uspokoić. W przeciwnym razie, gdyby dynamika inflacji okazała się wyższa od prognoz, dalsze wzrosty rentowności są prawdopodobne.

Reklama

Na otwarciu tygodnia uwagę inwestorów przykuła też informacja o ataku na terminal do przesyłu ropy w Arabii Saudyjskiej. Wskutek tego notowania ropy naftowej zaczęły nowy tydzień od luk wzrostowych, a baryłka WTI dobiła do 68 USD. Niedługo później notowania zaczęły wracać do punkty wyjścia z końcówki ubiegłego tygodnia. Sam atak bowiem miał tylko charakter incydentalny i nie przełożył się na żadne większe zniszczenia. Handel ropą będzie przebiegał więc bez większych zakłóceń. Wyższe rentowności i perspektywa powrotu do normalności nieustannie spychają notowania złota na południe. Te pozostają poniżej 1700 USD za uncję i nie można wykluczyć kreślenia kolejnych minimów.

Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »