Reklama

Kursy walut: Dolar i frank lekko tanieją. EUR/PLN wciąż blisko 4,60

W notowaniach złotego pierwsza część tygodnia jest bardzo spokojna, co jest zasadniczą odmianą po burzliwym początku miesiąca. Kurs euro krótkoterminową równowagę odnalazł w okolicy 4,58 zł.

Na bardziej zdecydowane odrabianie strat nie pozwalają chimeryczne nastroje i duża niepewność na rynkach globalnych. Przyczyniają się do niej zwyżki cen surowców energetycznych, które mogą zdławić wzrost, zwłaszcza w gospodarkach wschodzących, windować wskaźniki inflacji i potęgować zaburzenia w łańcuchach dostaw. Ten ostatni czynnik jest na tapecie ze względu na rekordowe opóźnienia w dostawach mikroprocesorów. Skutkują one m.in. znacznym obniżeniem przez Apple planów produkcji nowej generacji flagowych smartfonów iPhone 13. Do inwestorów docierają doniesienia o problemach finansowych kolejnych po Evergrande chińskich deweloperów. Należy przywołać także serię raczej słabych danych z Eurolandu, np. wczoraj mocno rozczarował niemiecki indeks ZEW, jeden z ważniejszych barometrów niemieckiej koniunktury.

Reklama

W rezultacie na giełdach akcji, które są u progu sezonu kwartalnych wyników, dominuje atmosfera wyczekiwania w raczej słabych nastrojach. Ostatnia wyprzedaż obligacji skarbowych (doprowadzająca rentowność dziesięcioletnich obligacji USA do 1,60 proc.) nie jest wymazywana, a dolar zachowuje siłę. W stosunku do euro ustanawiał wręcz nowe tegoroczne maksima. Ruch EUR/USD był tak naprawdę symboliczny, a notowania szybko wróciły do 1,1550. W efekcie spadkowa korekta USD/PLN w kierunku 3,95 nie została przerwana. Delikatnie tanieje również frank (CHF/PLN osuwa się do 4,26), a kurs funta jest stabilny w okolicy 5,40 zł. Można zatem powiedzieć, że rynek szuka nowych impulsów, a tych mogą dostarczyć nie tylko informacje ze spółek. Na razie przebicie przez EUR/PLN poziomu 4,55, które otworzyłby drogę do pogłębienia ostatniej zniżki, wydaje się w najbliższych dniach mało prawdopodobne.

Inflacja w USA traci impet...

Na światowych rynkach kluczową publikacją tygodnia jest dzisiejszy (14:30) odczyt inflacji w USA. Dynamika cen w największej światowej gospodarce przekracza 5 proc., ale impet presji cenowej wyraźnie przygasł. Prognozowany jest bowiem już piąty kolejny miesiąc z inflacją konsumencką w przedziale 5,0-5,5 proc. r/r. Wskaźnik bazowy pozostać ma na wysokim pułapie 4,0 proc. r/r, ale jego 30-letnie maksima zostały ustanowione w czerwcu br. Nie można jednak dyskutować z tezą, że o ile początkowo wyskok inflacji był pochodną wzrostu cen, np. używanych pojazdów, stawek wynajmu i ubezpieczeń aut czy cen biletów lotniczych, o tyle teraz presja inflacyjna zaczyna się rozlewać po całej gospodarce, dotyczy coraz większej liczby dóbr i usług. Sprawia to, że nie tylko dynamiki głównych wskaźników będą uważnie monitorowane, ale także zachowanie poszczególnych kategorii.

Z oczekiwaniem na ważne dane rezonują wczorajsze wypowiedzi Raphaela Bostica, który zaczyna skłaniać się do wniosku, że wysoka inflacja może mieć bardziej trwały charakter. Słowa decydenta stojącego na czele oddziału Fed z Atlanty przykuły uwagę rynku, ale należy zastrzec, że jest on jednym z największych orędowników szybkiej normalizacji i jego poglądy nie do końca korespondują ze środkiem ciężkości opinii w Komitecie ds. Operacji Otwartego Rynku. Wnioski, że Rezerwa Federalna zmienia swoją ocenę charakteru zjawisk inflacyjnych i porzuca dotychczasową mantrę o przejściowym charakterze tych procesów, wydają się zdecydowanie przedwczesne. Kolejnych wskazówek, jak władze postrzegają sytuację, udzieli zapis dyskusji z wrześniowego posiedzenia Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku, który zostanie opublikowany o 20:00.

...ale w regionie nie odpuszcza

O ile w USA presja cenowa nie przyśpiesza, o tyle w naszym regionie nie daje za wygraną. W Polsce dynamika CPI we wrześniu podniosła się do 5,8 proc. r/r. Już w tym miesiącu przekroczy prawdopodobnie 6 proc. r/r, a na przełomie lat 2021-2022 realne są odczyty powyżej 7 proc. Z najświeższych informacji wynika, że w Czechach inflacja konsumencka ostro przybiera na sile (skok wskaźnika z 4,1 do 4,9 proc. r/r), a bardzo wysokie wartości wskaźnika notowane są także w Rumunii (rekordowe 6 proc. r/r).

Czeskie władze monetarne od kilku miesięcy zdecydowanie podnoszą stopy procentowe (ostatnio śmiałym ruchem z 0,75 do 1,50 proc.), co jest wyraźnym wsparciem dla korony. Kurs EUR/CZK pozostaje blisko 25,00, ale nie zakładamy trwałego sforsowania tej bariery. Na ruch stóp i rozpoczęcie cyklu zdecydowali się także niechętni zacieśnianiu rumuńscy bankierzy centralni. W naszych prognozach zakładamy, że w obliczu niestabilności sceny politycznej będzie to jednak za mało, żeby notowania EUR/RON mogły uniknąć wzrostu do 5,00 w perspektywie kilku kolejnych miesięcy.

Bartosz Sawicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »