Reklama

Kursy walut. Euro przyspiesza wzrost, dolar z rekordowym skokiem

Euro od tygodnia nieprzerwanie drożeje. Wspólna waluta jest wyceniania na 4,67 zł, najwięcej od 12 lat. To już druga taka czarna seria złotego w ostatnim miesiącu. Wyprzedaż nie ma jednak charakteru paniki, ale raczej ugruntowanej słabości.

Dotychczas notowania zaliczają dzienne skoki o wartości, która nie przekracza wyraźnie 0,5 proc. Dodajmy, że nawet w całym pandemicznym 2020 r., obfitującym w potężne rynkowe turbulencje, okresy paniki, gwałtowne załamania i dynamiczne przetasowania tak długie serie wzrostów EUR/PLN nie miały miejsca. Przy braku jednoznacznego i silnego zainteresowania walutami i aktywami rynków wschodzących polska waluta jest ekstremalnie wrażliwa z powodu splotu trzech czynników lokalnych, które wychodzą na pierwszy plan.

Reklama

Po pierwsze, sytuacja epidemiczna podkopuje jeden z dwóch filarów pozytywnego spojrzenia na polską walutę. Są nimi wzrost i sytuacja w bilansie płatniczym. Dynamika PKB na poziomie ok. 4 proc. jest nadal realna, ale gdy gospodarka jest zamrożona atut ten schodzi na dalszy plan. Po drugie, nawet jeśli inwestorzy zachowują wiarę w pozytywne perspektywy i bieżące poziomy postrzegają za atrakcyjne, to z kupnem złotego mogą chcieć zaczekać do wyjaśnienia się kwestii kredytów frankowych - przypomnijmy, że wyrok Sądu Najwyższego w tej sprawie zapadnie w połowie kwietnia. I może być potężnym ciosem w kondycję krajowego sektora bankowego. W skrajnym scenariuszu koszt wg szacunków KNF może przekroczyć nawet 230 mld zł, ale najbardziej prawdopodobna jest trzykrotnie mniejsza wartość. Wnioskując po rynku opcji walutowych, faktycznie stała się ona balastem dla złotego i postrzegana jest w kategoriach czynnika zagrożenia.

Zwlekanie z kupnem złotego potęguje zapewne także koniec kwartału i skrócony przez Wielkanoc rynkowy tydzień - takie warunki rzadko sprzyjają nowym wycieczkom kapitału, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi czynnik zewnętrzny, w tym przypadku: trudna do przewidzenia ścieżka liczby nowych zachorowań na koronawirusa. Po trzecie, złoty jest słabszy od innych walut regionu ze względu na rozbieżność dróg polityki pieniężnej. Węgrzy i Czesi będą w tym roku podnosić stopy procentowe, a NBP pozostaje wierny strategii ultrałagodnej polityki (wręcz przyspiesza skup obligacji). Kontrast ten oznacza negatywne oddziaływanie poprzez uniwersalny i najistotniejszy czynnik wpływający na kurs walutowy, czyli relatywną wycenę przyszłych stóp procentowych.

Powrót motywu przewodniego ostatnich miesięcy

W przypadku USD/PLN teraz notowane poziomy (3,97) są najwyższe od jesieni, kurs dolara obrał kierunek na 4 zł. Choć notowania nie ustanawiają długoterminowych szczytów, to rekordowa jest siła zwyżki tej pary walutowej. Okazuje się bowiem, że w marcu 2021 r. dolar najpewniej podrożeje o 6 proc., czyli więcej nawet niż przed rokiem, gdy na globalnych rynkach miał miejsce krach, w którym przez moment prym wiodła amerykańska waluta.

W pierwszej części roku amerykańska waluta wymazuje część osłabienia z kolejnych kwartałów stojących pod znakiem wychodzenia z dołka pierwszej fali pandemii przy wsparciu nieograniczonej płynności dostarczanej rynkom przez banki centralne. Pozwala na to gospodarcza dominacja i kontrast w postępie programów szczepień. W przypadku unijnego można śmiało mówić o rozczarowaniu. Pod koniec marca dawkę przyjęło kilkanaście procent obywateli Wspólnoty, natomiast w USA już ponad 40 proc. W Niemczech czy Francji obostrzenia są przedłużana, w USA znosi się restrykcje. Przekłada się to na perspektywy gospodarek, polityki pieniężnej i rzutuje na kontynuację umocnienia dolara.

Rozlicz PIT online już teraz lub pobierz darmowy program

Kolejnym elementem jest polityka fiskalna: w USA jutro prezydent Joe Biden zaprezentuje pakiet infrastrukturalny. Tymczasem w Unii Europejskiej znów kłębią się ciemne chmury nad Funduszem Odbudowy. Perspektywa kolejnego skokowego zwiększenia wydatków i nabieranie impetu przez koniunkturę po odchodzeniu od restrykcji napędza także dominującą w całym kwartale tendencję, którą jest spadek cen obligacji skarbowych USA. Szkodzi ona walutom rynków wschodzących, a pomaga dolarowi. Zarówno sytuacja w notowaniach EUR/PLN, jak i EUR/USD nie dają przesłanek, by kurs USD/PLN w najbliższym czasie schodził na wyraźnie niższe pułapy.

Funt odzyskuje moc

Położenie euro kontrastuje nie tylko z sytuacją dolara, ale również funta. Wielka Brytania przez długi czas wiodła prym w szczepieniach, co skutkowało wystrzałem brytyjskiej waluty. Krótka korekta szybko dobiegła do końca, a funt - zwłaszcza względem euro i złotego - powinien zachowywać siłę. Szybki postęp szczepień będzie przekładać się nie tylko na luzowanie restrykcji, ale także na lepszą koniunkturę, której dowody powinny regularnie przebijać się z publikowanych danych.

Czynnikiem zagrożenia są natomiast relacje z Unią Europejską. Jednym z powodów wzrostu wartości funta w ostatnich dniach było wstępne ustalenie ogólnych warunków, na których brytyjskie firmy z sektora finansowego będą mogły świadczyć swoje usługi na Starym Kontynencie. Jest to dopiero pierwszy krok do unormowania zasad, a napięcia pojawiają się także na innych polach: m.in. Londyn narusza postanowienia ws. Irlandii i Irlandii Północnej, kontrowersje dotyczą również eksportu szczepionek.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: euro | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »