Reklama

Kursy walut nadal nisko, ale dolar przestał tracić

Inwestorzy w kolejny tydzień wchodzą z raczej pesymistycznym spojrzeniem na perspektywy globalnej gospodarki. Tym razem pesymizm jest delikatny i objawia się głównie na rynku obligacji - złoty utrzymuje pole zdobyte w ubiegłym tygodniu.

Oznacza to, że EUR/PLN eroduje 4,56, czyli barierę której definitywne sforsowanie potencjalnie otworzy drogę do zniżki kursu euro o kolejne 3-4 grosze. Z kolei USD/PLN zadomawia się pod 3,85, mimo że ubiegłotygodniowe osłabienie dolara na globalnych rynkach nie jest kontynuowane. Np. kurs EUR/USD nie pokonał bariery 1,19, do której zbliżył się w ubiegłym tygodniu. Tak naprawdę, poza skokowym dostosowaniem kursów po ubiegłotygodniowym posiedzeniu Rezerwy Federalnej, rynek walutowy znów zanurza się w letnie uśpienie.

Jednocześnie w ostatnim tygodniu waluty naszego regionu najmocniej zyskują. Przede wszystkim forint i złoty z maruderów zamienili się w liderów. Na Węgrzech mocniej, niż oczekiwano, podniesiono stopy procentowe. W Polsce pięcioprocentowy odczyt inflacji zrobił wrażenie nawet na łagodnie usposobionych członkach RPP, znalazł również odzwierciedlenie w rynkowej wycenie przyszłych stóp procentowych. Choć lwia część najświeższego umocnienia złotego odegrała się przed piątkowym odczytem, to co do zasady polityka pieniężna i jej perspektywy pozwalają przychylniejszym okiem spojrzeć na przedstawicieli CEE3.

Reklama

Dotyczy to również korony czeskiej. W końcu w regionie wydarzeniem tygodnia będzie decyzja Czeskiego Banku Centralnego. Władze monetarne naszych południowych sąsiadów obawiają się wymykania inflacji spod kontroli i tzw. efektów drugiej rundy, czyli niebezpiecznej spirali oczekiwań płacowo-inflacyjnych. W efekcie właściwie przesądzonej podwyżce stóp procentowych może towarzyszyć jasny sygnał, że następne zmiany kosztu pieniądza możliwe są nawet na każdym kolejnym posiedzeniu. W rezultacie do perspektyw korony jesteśmy pozytywnie nastawieni (prognozujemy spadek EUR/CZK do 25,00 w tym roku), ale uważamy, że złoty ma nieco większe pole do długofalowego umocnienia.

Światowy przemysł zasiewa ziarno niepokoju

Pojawiają się coraz mocniejsze i liczniejsze głosy, że światowy przemysł, który dotychczas rozgrzany był do czerwoności, powoli zaczyna słabnąć. Zaczęło się od Chin, ale w kolejnych miesiącach tendencje te zaczęły się rozlewać na kolejne gospodarki. Wczorajszy odczyt ISM dla przemysłu USA nie tylko obniżył się drugi miesiąc z rzędu, ale także przybrał wartości poniżej oczekiwań rynkowych. Jednocześnie, jego poziomy oczywiście wciąż są bardzo wysokie na historycznym tle.

Oczywiście trudno było zakładać, że przemysł będzie nieprzerwanie się rozpędzał... Odroczony przez pandemię popyt na dobra trwałe zostaje stopniowo zaspokojony. Z czasem przerwane łańcuchy dostaw i inne zaburzenia podażowe również odciskają coraz mocniejsze piętno na produkcji. Niczym w sztafecie pałeczkę od tego sektora przejąć miały usługi rozpędzające się po poluzowaniu covidowych restrykcji. Część inwestorów zaczyna się jednak niepokoić, że kolejna, globalna fala zachorowań nasypie piachu w tryby sektora, a inflacja pozostaje wysoka. W kontekście tych obaw bardzo istotny będzie jutrzejszy odczyt wskaźnika ISM dla usług USA, ale pesymizm może wygasić przede wszystkim piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy.

Bartosz Sawicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »