Reklama

Kursy walut: Niechlubny rekord

We wczorajszym komentarzu pisałem, że rynki nie są przygotowane na kolejną falę obostrzeń związanych z pandemią. Wprowadzane w Europie obostrzenia musiały wywołać negatywną reakcję, choć jak na razie jej skala nie jest duża.

Wczoraj padł niechlubny rekord nowych przypadków COVID na świecie. Po części jest to związane z występującą tygodniową sezonowością, ale widać jasno, że kierunek jest wzrostowy - przypadków jest o 37 tys. więcej niż przed tygodniem. Jak wspominałem w poprzednich komentarzy dla inwestorów te liczby nie są tak ważne - zdążyli się już z nimi niejako "oswoić". Tu liczą się przede wszystkim nowe ograniczenia bo ich - według wcześniejszych wizji większości inwestorów, miało albo nie być w ogóle, albo miały ograniczyć się do obowiązku noszenia maseczek. Teraz jednak staje się jasne, że jest gorzej. Wczoraj pisałem o częściowym lockdownie w Czechach i Holandii, tymczasem również kanclerz Niemiec stwierdziła, że konieczne będzie wprowadzenie ograniczeń, o ile sytuacja nie poprawi się w ciągu kolejnych 10 dni - na co na razie się nie zanosi. Mimo to reakcje rynków nie są duże - niemiecki DAX30 ledwo cofnął się poniżej poziomu 13000 pkt. (nadal 55% powyżej minimów z marca!), S&P500 nadal jest ok. 3% poniżej sierpniowych maksimów.

Reklama

Gorzej sytuację znoi złoty. Jak wspominałem przed kilkoma dniami, nowe istotne obostrzenia w Europie są największym zagrożeniem dla naszej waluty, dlatego marsz kursu EURPLN powyżej 4,50 jest w tej sytuacji zrozumiały. Tym bardziej, że w przeciwieństwie do wiosny, sytuacja pandemiczna nie wygląda w naszym regionie lepiej.

Sytuacja pandemiczna przyćmiła start sezonu wyników w USA. Banki zaprezentowały generalnie niezłe rezultaty, choć również oczekiwania były mocno obniżone. W przypadku Wells Fargo, bardziej niż wyniki rozeszła się informacja o zwolnieniu ponad 100 pracowników za niewłaściwe wykorzystanie środków z programów pomocowych (!!!). Pokazuje to jeden z kosztów tego rodzaju programów, dając jednocześnie kolejny dowód na to, że interwencjonizm państwowy na dłuższą metę może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Dziś w kalendarzu pozycja numer jeden to tygodniowe dane o nowych bezrobotnych (14:30). W centrum uwagi oczywiście także kampania wyborcza, w ramach której prezydent Trump koncentruje się na tzw. Swing states, stanach, które mogą zdecydować o wyniku. Według najnowszych sondaży Trump znów liczy się w grze o Florydę, ale traci mocniej w innych kluczowych stanach. Złoty zaczyna dzień od osłabienia. O 8:25 euro kosztuje 4,5230 złotego, dolar 3,8500 złotego, frank 4,2161 złotego, zaś funt 5,048 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA, główny ekonomista XTB

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »