Reklama

Kursy walut niżej po Jackson Hole. Dolar traci atuty, EUR/PLN stabilny

Nowy tydzień EUR/PLN rozpoczyna w dobrze znanych okolicach 4,57, a kurs dolara zadomawia się poniżej bariery 3,90 zł. CHF/PLN wciąż jest blisko 4,25.

Nad złotym rozstępują się czarne chmury. Wygasa jedno z głównych źródeł wakacyjnych tarapatów polskiej waluty, czyli niekorzystne dla rynków wschodzących przekonanie, że Rezerwa Federalna będzie szybko i zdecydowanie porzucać kryzysową politykę. W rezultacie krystalizuje się bardziej sprzyjające złotemu środowisko i spada prawdopodobieństwo, że kurs euro przekroczy barierę 4,60 zł. W najbliższej przyszłości powinien nadal obowiązywać kilkugroszowy przedział powyżej 4,55. Naruszenie tej bariery jest naszym zdaniem kwestią czasu, podtrzymujemy prognozy, że na koniec kwartału EUR/PLN znajdować się będzie w okolicy 4,50.

Reklama

Cały ubiegły tydzień dolar tracił na wartości. Szansą na odmianę jego losu mogło być piątkowe sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole. W przeszłości na sierpniowych konferencjach w kurorcie w Górach Skalistych padały ważne deklaracje dotyczące przyszłości amerykańskiej polityki pieniężnej, która tradycyjnie nadaje ton notowaniom walut i szerzej: nastrojom na rynkach finansowych. Zgodnie z naszymi przewidywaniami tym razem nie przyniosło ono pozytywnych dla dolara informacji, a uczestnicy rynku spodziewający się fajerwerków srogo się rozczarowali. W rezultacie kurs USD/PLN zadomawia się pod 3,90, a EUR/USD podskoczył do 1,18.

Dolar poturbowany na imprezie w kurorcie

No dobrze, ale co tak naprawdę powiedział szef Fed? Po pierwsze potwierdził, że zmniejszanie tempa ilościowego luzowania (obecnie minimum 120 mld USD na miesiąc) powinno nastąpić w tym roku. Między wierszami dało się jednak odczytać, że we wrześniu na obwieszczenie tego kamienia milowego w odchodzeniu od kryzysowej polityki może być za wcześnie - wiele w tej kwestii wnieść może najbliższy raportu z rynku pracy. Po drugie, Powell ponownie wylał wiadro zimnej wody na głowy inwestorów szykujących się na to, że odejście skupu aktywów do lamusa bezpośrednio poprzedzać do podwyżek stóp procentowych.

Uważamy, że wycena takiego kroku, która wspierała ostatnio dolara, była przedwczesna, a wysoko postawiona poprzeczka oczekiwań stanowiła główny powód, dla którego negatywnie postrzegamy perspektywy amerykańskiej waluty. Przypomnijmy: nasze prognozy walutowe zakładają, że w czwartym kwartale nastąpi wzrost EUR/USD w kierunku 1,20 idący w parze ze spadkiem USD/PLN pod 3,80.

Warto odnotować, że Jerome Powell cały czas w bardzo ostrożny sposób opisuje charakter procesów cenowych. Innymi słowy: trzyma się swojej mantry, że wzrost inflacji ma charakter przejściowy. Choć rynek pracy odzyskał zdecydowaną większość z 22,5 miliona etatów utraconych w czasie pandemii, to również w ocenie kondycji tej sfery gospodarki szef Fed nie popada w przesadny optymizm.

Podnoszone były również obawy dotyczące rosnącej liczby zachorowań na koronawirusa i jej potencjalnego wpływu na koniunkturę w usługach, które przecież zdecydowanie najmocniej odczuły pandemiczne obostrzenia. Podsumowując: wygaszanie skupu aktywów, czyli tzw. tapering, rozpocznie się w tym roku, ale towarzyszyć mu będzie bardzo łagodna, gołębia narracja. Przede wszystkim nie można stawiać znaku równości pomiędzy stopniowym porzucaniem ilościowego luzowania (proces do całkowitego wygaszenia skupu trwać powinien naszym zdaniem minimum trzy kwartały) a szybkimi (czwarty kwartał 2022 roku) podwyżkami stóp procentowych. W tym kontekście informacje z Jackson Hole są dla dolara negatywne.

Start tygodnia ważny dla złotego, koniec - dla dolara

W piątek opublikowany zostanie raport z rynku pracy za sierpień. Tylko w przypadku jeśli utrzymane zostało tempo odtwarzania liczby etatów z poprzednich dwóch miesięcy ( w czerwcu i lipcu przybywało po ponad 900 tys. miejsc pracy), podtrzymane zostaną nadzieje na ogłoszenie decyzji o wygaszaniu skupu obligacji na posiedzeniu Rezerwy Federalnej pod koniec września.

Bardzo ważne informacje napłyną również z polskiej gospodarki. W minionych tygodniach w Radzie Polityki Pieniężnej zdaje się klarować większość skłonna warunkowo poprzeć wniosek o podwyżkę stóp procentowych w listopadzie, po publikacji przez NBP nowej projekcji. Dla nastawienia decydentów ważne będą jutrzejsze dane dotyczące dynamiki inflacji w sierpniu. Wszystko wskazuje, że ceny rosną już w tempie przekraczającym 5 proc. rok do roku, czyli najszybciej od początku XXI wieku.

Poznamy również dokładniejsze informacje dotyczące struktury wzrostu gospodarczego. Przypomnijmy, że w drugim kwartale polska gospodarka odbijała w astronomicznym, dwucyfrowym tempie (10,9 proc. r/r). Tradycyjnie nowy miesiąc otworzy z kolei odczyt indeksu PMI, czyli kluczowego barometru nastrojów w przemyśle. Pomimo spadku z rekordowych pułapów notowanych w czerwcu (blisko 60 pkt), sytuacja sektora nie budzi obaw, pod lupą są głównie składowe oddające to, czy zaczynają wygasać zaburzenia o charakterze podażowym (czas realizacji zleceń, ceny).

Bartosz Sawicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »