Reklama

Kursy walut obojętne wobec wzrostów na Wall Street, dolar w olimpijskiej formie, kurs funta zawrócił

Nastroje na Wall Street wyraźnie się poprawiły, ale dolar wciąż kusi inwestorów. EUR/PLN nie oddala się na bezpieczny dystans od 4,60, a kurs amerykańskiej waluty przekracza 3,90 zł.

Brak odreagowania w notowaniach złotego i niemożność oderwania się EUR/PLN od majowych szczytów to zła wróżba w kontekście utrzymywania się nerwowych, chimerycznych nastrojów na rynkach globalnych. Dominują obawy, że sytuacja epidemiczna dławić może wzrost gospodarczy, wzmagać zaburzenia łańcuchów dostaw, a tym samym podbijać ścieżkę inflacji. Podobnie było zresztą w pierwszej części miesiąca, gdy kurs euro zbliżał się do 4,55 zł. Obecnie, po pokonaniu 4,60 zł, kolejnym ważnym poziomem dla kursu euro byłyby okolice 4,62. Podtrzymujemy opinię, że schłodzenie nastrojów inwestycyjnych i tarapaty złotego nie powinny być trwałe, a potencjał do dalszego wzrostu EUR/PLN jest mocno ograniczony.

Reklama

Polska waluta na razie nadal przypominać może nieco boksera, który słania się na nogach i czeka na kolejne ciosy. Przysłowiowym gwoździem do trumny może okazać się jutrzejsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, które powinno przynieść podtrzymanie bardzo łagodnego stanowiska. Może stać się to wodą na młyn spadków EUR/USD. Kurs głównej pary walutowej od kilku dni eroduje bardzo ważną barierę leżącą nieco poniżej 1,18. Jej definitywne przełamanie otworzy drogę do dalszego umocnienia dolara. Złoty należy ostatnio do grona walut najbardziej wrażliwych na jego siłę. Słabo radzą sobie też waluty skandynawskie: korona szwedzka i (zwłaszcza) korona norweska oraz węgierski forint. Funt również wypadł z łask inwestorów, głównie za sprawą pogorszenia sytuacji epidemicznej, która sprawia, że żywotniejsze stają się obawy o perspektywy gospodarki po brexicie, a czerwcowa dyskusja o szybszym zacieśnianiu polityki przez Bank Anglii wydaje się z dzisiejszej perspektywy zupełnie nieuzasadniona. Przed tygodniem GBP/PLN zbliżał się nawet do 5,40, dziś zaś kursy brytyjskiej waluty osuwa się w kierunku 5,30 zł.

Sprzedaż detaliczna hamuje, efekt odmrażania wygasa

W pierwszej części tygodnia poznaliśmy dane o produkcji przemysłowej i kondycji rodzimego rynku pracy, które potwierdzają optymistyczne perspektywy krajowego wzrostu gospodarczego. Dzisiejszy odczyt sprzedaży detalicznej (wyrażonej w cenach stałych) po trzech miesiącach rekordowych dynamik przybrał wartość jednocyfrową (wyhamowanie z 13,9 do 8,6 proc. rok do roku). Nie jest to jednak powód do szczególnych zmartwień.

Po pierwsze: wygasają efekty bazy statystycznej. Po drugie: odroczony przez pandemię i restrykcje popyt został już zrealizowany. Nastroje konsumentów są dobre i nic nie zapowiada, by miało się to zmienić. Komplet ostatnich danych potwierdza, że w poprzednim kwartale polska gospodarka odbijała w rekordowym tempie ok. 10 proc. rok do roku. W całym 2021 roku dynamika PKB powinna przekroczyć 5 proc. Podobny scenariusz zakładamy również na rok kolejny.

Otoczenie makroekonomiczne nie powinno stawać na drodze do podwyżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej. Niezmiennie utrzymujemy, że tych nie należy jednak oczekiwać wcześniej niż w pierwszym kwartale 2022 roku, mimo że dynamika inflacji będzie utrzymywać się powyżej 4 proc. Po ostatnim posiedzeniu RPP stało się jasne, że dopóki nie można będzie wykluczyć kolejnej fali zachorowań na koronawirusa, dopóty władze monetarne nie będą skłonne porzucić kryzysowej polityki.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »