Reklama

Kursy walut: Ryzyko niskiej zmienności

Na rynkach strefy azjatyckiej przeważają dziś nieznaczne spadki wartości indeksów. Wyjątkiem jest Nikkei, które wartość się podniosła o ok. 0.5 proc., choć dane makro nie były pokrzepiające. Pozostałe średnie rynkowe obniżyły się o kilka dziesiątych procent.

Liderem jest indeks z Dżakarty tracący 0.9 proc., a relatywnie najmniej spada średnia z Szanghaju, bo jedynie o 0.1 proc. Takie zmiany nie będą miały znaczącego wpływu na nastroje na rynkach europejskich. Tu nadal trwa stabilizacja w okolicy poziomów osiągniętych po pojawieniu się informacji o szczepionce na koronawirusa. Mamy czwartek i do tej pory nie pojawiły się żadne inne czynniki, które mogłyby wesprzeć kupujących. W przypadku indeksu DAX mamy do czynienia z konsolidacją przy szczytach i do tej pory była ona odbierana pozytywnie, ale obecnie im dłużej będzie trwał ten stan zamrożenia, tym zacznie on być już odbierany jako nie przejaw siły kupujących, ale wręcz przeciwnie - jej braku. Konsolidacje w okolicy oporu, a indeks niemiecki właśnie na oporze się znajduje, mają pozytywne znaczenie o ile nie trwają zbyt długo. Później przedłużający się bezruch zaczyna działać na niekorzyść popytu i szanse na wybicie z trendu bocznego zaczynają się wyrównywać.

Reklama

Dziś w końcu w kalendarzu publikacji makroekonomicznych mamy coś, co jest interesujące. Już znamy dynamikę zamówień na maszyny i urządzenia w Japonii (spadek o 4.4 proc., choć oczekiwano osłabienia jedynie o 0.7 proc.), a także dynamikę wrześniowej produkcji przemysłowej (-7.9 proc. wobec -7.4 proc.) i PKB w III kw. (15.5 proc., a prognozowano 15.8 proc.) w Wielkiej Brytanii. Przed nami jeszcze dane o zmianie produkcji przemysłowej w strefie euro, o zmianie cen konsumenckich w USA, liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz opóźnione dane o stanie zapasów ropy naftowej.

Jak już mowa o ropie, to cena WTI po wczorajszym wyjściu nad poziom 41.5 dolarów za baryłkę, nadal nad tym poziomem się trzyma, choć właśnie powróciła do jego okolicy. Wcześniej był to ważny opór, a więc teraz, by podtrzymać dobre nastroje, potrzebne jest aby ten poziom zadziałał jako skuteczne wsparcie. W przeciwnym razie trzeba będzie uznać, że optymizm był przedwczesny, co też nadal sugerują czynniki fundamentalne. Nawet mimo spadku stanu zapasów, o ile zostanie on potwierdzony. Na rynku złota nadal poziomy wyceny uncji są niskie. Obecnie uncja kosztuje 1865 dolarów, a więc blisko dołka w okolicy 1850 dolarów. Wciąż wydaje się zasadne, by być przygotowanym na zejście w kierunku 1800 dolarów.

Na rynku walutowym obserwujemy nieznaczną poprawę wyceny USD. Zmiana względem wczorajszego popołudnia jest kosmetyczna. EURUSD znajduje się na poziomie 1.1780, a GBPUSD na 1.318. Wyraźniej podnosi się USDCAD, ale tu także rolę odgrywa CAD, którego wartość jest wrażliwa na zmiany ceny ropy. Para zbliża się do istotnego poziomu 1.3100. To przejaw walki na długoterminowym wsparciu w okolicy 1.3000. Wyjście nad 1.3100 byłoby odebrane jako uzyskanie przewagi przez kupujących, a tym samym uznanie, że na ropy pozytywny scenariusz jest raczej wątpliwy.

Kamil Jaros, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »