Reklama

Kursy walut szukają nowej równowagi. Kurs euro przy 4,52, dolar tanieje, forint liderem po podwyżce stóp

Trwa korekta ubiegłotygodniowego skokowego umocnienia dolara po posiedzeniu Rezerwy Federalnej: EUR/USD odbija w kierunku 1,20, co spycha USD/PLN poniżej 3,80. Kurs euro szuka równowagi w okolicy 4,52.

W tym tygodniu tanieją wszystkie główne waluty poza koronami - szwedzką i norweską. Złoty najmocniej zyskuje względem dolara, który potaniał w ostatnich dniach o ok. 1,5 proc. USD/PLN cofnął się pod 3,80. Potwierdza się nasz scenariusz, który zakłada, że kurs euro, franka, euro i funta mają lokalne szczyty już za sobą. Jednocześnie powrót do poziomów z początku czerwca wydaje się w najbliższym czasie mało realny, zwłaszcza w przypadku kursu dolara. Napływy kapitału na rynki wschodzące stanęły bowiem pod znakiem zapytania po zmianie nastawienia Rezerwy Federalnej.

Na drodze do normalizacji polityki Europejski Bank Centralny pozostaje minimum pół kroku za amerykańskimi władzami monetarnymi. Przekonania o potrzebie dalszego wspierania koniunktury agresywną polityką pieniężną nie burzą nawet odczyty najważniejszych wskaźników nastrojów. Na przykład opublikowany dziś przed południem indeks PMI sugeruje, że w Eurolandzie trwa właśnie epizod najsilniejszego wzrostu od 15 lat. Szczególnie mocno rozpędzona jest gospodarka Niemiec, co zawsze jest postrzegane jako pozytyw dla złotego, a także np. walut skandynawskich. Znoszenie pandemicznych restrykcji u naszego najważniejszego partnera handlowego przekłada się na szybką poprawę sytuacji w usługach. Przemysł od miesięcy rozgrzany jest natomiast do czerwoności. Co istotne, w sektorze pojawiają się pierwsze oznaki, że zaburzenia w łańcuchach dostaw zaczynają powoli wygasać.

Reklama

Forint zyskuje po podwyżce, korona czeska następna w kolejce

W naszym regionie rozpoczął się pierwszy cykl zacieśniania polityki. Wczoraj stopy procentowe podnieśli Węgrzy. Stopa referencyjna została podniesiona z 0,60 do 0,90 proc., a postrzegana jako ważniejsza stopa depozytowa o 15 pkt bazowych. Jest to odpowiedź na obawy, że inflacja może wymykać się spod kontroli. Dynamika cen w maju wyniosła 5,1 proc., a utrzymanie jej stromej ścieżki w najbliższych miesiącach jest zakładane w prognozach banku centralnego. Podwyżka kosztu pieniądza na Węgrzech była od dłuższego czasu przesądzona. Mimo to wynik posiedzenia jest korzystny dla forinta. Kryzysowa polityka odchodzi do lamusa szybciej niż można było zakładać. Taki osąd uzasadnia to, że zapowiedziano możliwe podwyżki każdego miesiąca (a nie jedną na kwartał). Innymi słowy: cykl zacieśniania może być bardziej skondensowany w czasie i zdecydowany, niż wyceniał to rynek.

Wiąże się to z faktem, że projekcje banku centralnego Węgier zakładają, że w przyszłym roku dynamika cen powróci w okolice celu inflacyjnego (3 proc.). Jeśli taki scenariusz nie będzie się realizował, władze monetarne będą sięgać po kolejne podwyżki. Polityka MNB powinna być postrzegana jako pozytywna dla forinta. Zresztą węgierska waluta zyskała w tym tygodniu względem odrabiającego straty złotego niemal 1 proc.

Węgierski bank centralny przez lata postrzegany był jako najbardziej gołębi w regionie. Taka ocena jest dziś nieaktualna - polska polityka monetarna jest najłagodniejsza w CEE3. Już dziś także Czesi podniosą stopy (oczekiwany jest ruch z 0,25 do 0,5 proc.), a na perspektywy korony czeskiej wpłynie to, jak ostro do góry będzie piąć się ścieżka stóp w drugim półroczu. Zakładamy, że waluta naszych południowych sąsiadów pozostanie mocna. EUR/CZK w drugiej części roku powinien spaść do 25,00. Mimo to kurs względem złotego, który obecnie jest blisko niemal dziesięcioletnich szczytów, powinien schodzić na niższe pułapy. W sprzyjających warunkach rynkowych to złoty ma większe pole do umocnienia.

Sprzedaż detaliczna potwierdza fundamenty złotego

Po zniesieniu pandemicznych restrykcji sprzedaż detaliczna w Polsce mocno rośnie. W maju była o niemal 14 proc. wyższa niż rok wcześniej. Wyhamowanie rocznej dynamiki wskaźnika z 21,1 proc. w kwietniu nie powinno martwić, gdyż poprzedni odczyt był pod najsilniejszym wpływem efektów statystycznych i zaburzeń wynikających z pierwszej fali pandemii. Poluzowanie obostrzeń w handlu skutkuje szturmem konsumentów na sklepy, który najpotężniejszy był w przypadku odzieży i obuwia (wzrost o ponad 90 proc. względem kwietnia).

Wysokie dynamiki zanotowała również sprzedaż książek i prasy oraz kategoria wyposażenie mieszkania. Perspektywy sprzedaży detalicznej pozostają dobre, w dużej mierze za sprawą dobrej kondycji rynku pracy. Wczorajsze dane (jak i poniedziałkowe informacje o produkcji przemysłowej potwierdzają mocny punkt złotego i wspierają oczekiwania, że w tym kwartale notowana jest dwucyfrowa dynamika PKB, a w całym roku wzrost gospodarczy ma szansę przekroczyć 5 proc. Łyżką dziegciu w beczce miodu jest fakt, że wolumen sprzedaży dopiero teraz powrócił do pułapu sprzed pandemii.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »