Reklama

Kursy walut w cieniu strachu przed bessą

Trwa przecena na Wall Street i globalnych giełdach akcji. Po ostrej zniżce głównych indeksów S&P500 po raz pierwszy od ponad roku zamknął dzień poniżej bariery 4000 punktów. Giełdowe spadki idą w parze z przeceną obligacji, której nie wymyka się polski dług. Rentowność 10-letnich papierów skarbowych na początku tygodnia sięga już około 7 proc. Gwałtowne przetasowania na światowych rynkach nieprzerwanie tworzą otoczenie niesprzyjające złotemu i innym walutom postrzeganym jako ryzykowne. Kurs euro pozostaje w okolicy 4,70 zł, ale USD/PLN cofnął się pod 4,45. Frank i funt są pod presją i we wtorkowy poranek kosztują odpowiednio 4,48 i 5,49 zł.

Złoty: Czekanie na bardziej sprzyjające okoliczności

Kurs euro pozostaje na podwyższonych poziomach i ma w zasięgu szczyty z końcówki poprzedniego miesiąca, które zostały ustanowione po informacji o odcięciu dostaw rosyjskiego gazu. EUR/PLN zawrócił jednak przed 4,72, czyli pułapem, który postrzegamy w kategoriach krótkoterminowego "sufitu" dla notowań.

W czwartek w końcu powinna zakończyć się trwająca od stycznia saga związana z zatwierdzeniem Adama Glapińskiego na drugą kadencję w fotelu prezesa NBP, ale nie powinno to wstrząsnąć rynkiem złotego. W piątek poznamy ostateczne dane o inflacji, która według szacunków w kwietniu osiągnęła pułap 12,3 proc. rok do roku. W najbliższym czasie spodziewamy się utrzymania notowań w kilkugroszowym przedziale wokół 4,70 zł, a następnie złapania drugiego oddechu przez złotego w momencie wygasania turbulencji na światowych rynkach. Na razie sytuacja przypomina rozpędzoną lawinę, nie można wiarygodnie wskazać punktu, w którym się ona zatrzyma.

Reklama

Sprawdź notowania walut online w serwisie Biznes Interii

Dolar: Nowe rekordy siły do głównych walut

Środowisko podwyższonej awersji do ryzyka wynikającej z zamiarów Fed oczywiście sprzyja dolarowi. W tym kwartale zyskuje on od 4 do 9 proc. w relacji do głównych walut. Gwałtownie i boleśnie przecenione euro (EUR/USD znajduje się poniżej 1,06) należy do najbardziej odpornych na rajd amerykańskiej waluty przedstawicieli koszyka gospodarek rozwiniętych. Indeks dolarowy znalazł się wczoraj najwyżej od 20 lat, ale impet jego wzrostów zdaje się przygasać.

Z Fed docierają kolejne sygnały, że ruchy stóp mocniejsze niż 50 punktów bazowych są zbędne. Do oceny najbliższych kroków sporo wniesie jutrzejszy odczyt inflacji w USA. Dla silniejszego odreagowania w notowaniach EUR/USD spychających USD/PLN na niższe pułapy potrzebne będą niezbite dowody, że europejska gospodarka nie pogrąży się w głębokich tarapatach. Jednym z nich może być przedpołudniowy odczyt wskaźnika ZEW, by jednak poprawić postrzeganie wspólnej waluty, może być konieczna cała seria danych.

Korona czeska: Rekordy inflacji i roszady w banku centralnym

Podobnie jak EUR/PLN nie może oderwać się od 4,70, tak kurs EUR/CZK po ubiegłotygodniowym skoku pozostaje w okolicy 25,00. Korona czeska najpierw radziła sobie dobrze po mocniejszej od oczekiwań podwyżce stóp (z 5,0 do 5,75 proc.), ale na finiszu została brutalnie przeceniona po pogłoskach dotyczących obsady stanowiska szefa banku centralnego. I obecnie w niesprzyjającym otoczeniu waluta Czech nie jest w stanie odzyskać rezonu. W tym miesiącu korona straciła ok. 1,5 proc. w relacji do złotego, jak również euro. Inwestorzy z zaniepokojeniem przyjęli informacje, że następcą gubernatora Jirego Rusnoka, którego kadencja kończy się w czerwcu, miałby zostać Ales Michl.

Stoją za tym dwa powody. Po pierwsze: CNB cieszy się renomą jednego z najbardziej jastrzębich banków centralnych na świecie. Tymczasem wybór Michla może pogrzebać tę sprzyjającą walucie reputację: decydent ten nawet w ostatnich miesiącach, przy żywotnych obawach, że inflacja wymyka się spod kontroli, oponował podwyżkom stóp. Zresztą z opublikowanych dziś rano danych wynika, że w kwietniu dynamika cen konsumenckich w Czechach przyspieszyła znacznie mocniej od prognoz, z 12,7 do aż 14,2 proc. rok do roku. Inwestorzy mogą się obawiać, że zmiana u steru banku wywoła także kolejne roszady skutkujące dryfem środka ciężkości w kierunku łagodniejszej polityki. Drugim powodem zaniepokojenia kandydaturą Michla jest to, że została ona podsunięta prezydentowi Milosowi Zemanowi przez byłego premiera Anre Babisa, biznesowego potentata. To cios w nieposzlakowaną opinię CNB.

Bartosz Sawicki

Pomagajmy Ukrainie - Ty też możesz pomóc!

Zobacz również:

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »