Reklama

Kursy walut wciąż blisko czerwcowych szczytów

​W nowy tydzień kurs euro wchodzi blisko 4,55. Kurs dolara jest około 0,5 proc. pod szczytami 3,85 zł. Kurs GBP/PLN plasuje się w okolicy 5,32, a CHF/PLN ma w zasięgu 4,20. Potencjał do dalszych wzrostów kursów walut jest naszym zdaniem nikły.

Silny skok cen obligacji skarbowych wywołał mocne przetasowania w notowaniu walut i na parkietach akcji. Szok szybko minął: dolar zyskiwał mocno, ale maksima swojej siły do głównych walut osiągał już we wtorek. Od lokalnego szczytu indeks dolarowy oddający siłę głównie względem euro, ale także pięciu innych walut gospodarek rozwiniętych osunął się o niemal 1 proc. Nastroje na Wall Street również okrzepły - indeks S&P500 kończył tydzień z kolejnym historycznym rekordem.

Kurs EUR/PLN pozostaje natomiast bardzo blisko czerwcowego szczytu. Za scenariusz bazowy przyjmujemy wyhamowanie osłabienia przed 4,56. W szerszym horyzoncie jesteśmy do polskiej waluty pozytywnie nastawieni, mimo że nie ma ona wsparcia ze strony polityki pieniężnej. Obecnie jednak, w obliczu sporej niepewności odnośnie do impetu światowego wzrostu i pojawienia się obaw o wpływ wariantu delta, potencjał do wyraźnego umocnienia należy oceniać jako nikły. Za najbardziej prawdopodobny przedział wahań dla kursu w tym tygodniu postrzegamy zakres 4,52-4,56 zł za euro.

Reklama

Złoty bez wsparcia RPP

Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, w trakcie piątkowego nagrania wieńczącego posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej zaprezentował ekstremalnie łagodne nastawienie, skrajną niechęć do szybkiej podwyżki stóp i renomę najbardziej łagodnie nastawionego banku centralnego w regionie. Potwierdza się nasze przekonanie, że szansę na ruch kosztu pieniądza w górę są w Polsce iluzoryczne, a za najbardziej prawdopodobny termin rozpoczęcia zacieśnienia należy wciąż przyjmować połowę 2022 roku. Oznacza to także, że złoty pozostanie bez wsparcia ze strony polityki pieniężnej. Ocena taka wynika z połączenia dwóch stanowisk.

Po pierwsze: doprecyzowane zostały warunki rozpoczęcia normalizacji. Są nimi brak ryzyka, że sytuacja pandemiczna jesienią negatywnie odbije się na koniunkturze, kontynuacja poprawy kondycji rynku pracy oraz dalsze podnoszenie się projekcji ścieżki inflacji w projekcjach NBP (powyżej 3,5 proc). Przypomnijmy, że już w czwartek odkryto najważniejsze karty. Tendencja centralna dynamiki CPI na ten rok to 4,1 proc., a w dwóch kolejnych latach plasuje się powyżej 3 proc., ale mieści w dopuszczalnym przedziale wahań. Bardzo ważna jest interpretacja prezesa NBP, że oznacza to realizację celu inflacyjnego wyznaczonego na 2,5 proc. Dodajmy jeszcze ocenę, że gospodarka nie wykazuje żadnych znamion przegrzewania się.

Po drugie: nawet jeśli wszystkie trzy warunki zostaną spełnione, to podwyżkę poprzedzić ma wygaszenie skupu aktywów. Gdyby listopadowa projekcja wskazała na konieczność zacieśniania, to podniesienie stóp byłoby w świetle ostatnich doniesień mało realne w 2021 roku - nie pozwoli na to czas.

Ważny tydzień dolara, dane z Chin istotne dla nastrojów

Protokół czerwcowego posiedzenia FOMC potwierdził, że decydenci są coraz bliżsi rozpoczęcia wygaszania kryzysowego skupu aktywów (wciąż prowadzonego w tempie minimum 120 mld USD na miesiąc). Ogłoszenia decyzji można spodziewać się jeszcze w tym roku, ale wykluczamy, by było to już w lipcu. Wydźwięk zapisu dyskusji może sugerować, że także we wrześniu może być na to za wcześnie. Wciąż utrzymują się pandemiczne, nadzwyczajne zaburzenia, przed rynkiem pracy wciąż daleka droga do pełnego odtworzenia zatrudnienia. Ten tydzień da jednak kilka cennych wskazówek, może rozwiać też pesymizm odnośnie do perspektyw globalnej gospodarki, który znienacka stał się ważną osią rynkowej narracji i przełożył na ogromny skok cen obligacji skarbowych.

Przede wszystkim opublikowane zostaną pierwszoplanowe dane o inflacji (we wtorek) oraz sprzedaży detalicznej (w piątek). Poza tym gwoździem programu będą wystąpienia Jerome Powella, szefa Rezerwy Federalnej, w kongresie USA, gdzie (w środę i czwartek) zdawać będzie co półroczne sprawozdanie. Ważne dla rynkowych nastrojów mogą być dane o tempie wzrostu gospodarczego w Chinach, o co inwestorzy zaczynają coraz mocniej drżeć. Na krajowym podwórku poznamy ostateczne dane o inflacji za czerwiec, które powinny rezonować z łagodnym nastawieniem RPP. Ugruntowały one oczekiwania, że tegoroczny szczyt inflacji miał miejsce w maju. Teraz poznamy odpowiedź na pytanie, jak mocno na wyhamowanie dynamiki z 4,7 do 4,4 proc. wpłynęły poszczególne składowe. Ze szczególnym naciskiem na to, jak mocno obniżyła się poniżej 4 proc. bardzo ważna dla każdego banku centralnego inflacja bazowa.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »