Reklama

Kursy walut wysokie, ale stabilne. Inflacja kluczem do decyzji RPP

Kurs euro rozpoczyna tydzień tuż nad 4,60 zł. Notowania funta są w okolicy 5,45, a dolara utknęły przy 3,95 zł. Złotemu szkodzi sytuacja na światowych rynkach obligacji, ale kolejny skok krajowej inflacji powinien pomóc zakończyć miesiąc w lepszym stylu.

Kurs euro podniósł się ponad 4,60 zł, ale nie oderwał trwale od tej bariery. Spodziewamy się, że EUR/PLN w najbliższych dniach będzie krążyć wokół tego pułapu. Notowania złotego będą czekać na skok, ale nie kursów walut czy obligacji na światowych rynkach, tylko krajowej inflacji.

Albo podwyżka stóp, albo złoty straci

Piątkowe, wstępne dane o dynamice cen konsumenckich w dobiegającym końca miesiącu będą bowiem jednym z kluczowych czynników, który może przekonać Radę Polityki Pieniężnej do ewentualnej podwyżki stóp procentowych na posiedzeniu, które odbędzie się 3 listopada. Miesięczny skok cen powinien przekroczyć 0,5 proc., a dynamika CPI znacznie przekroczyć 6 proc. rok do roku.

Reklama

Władze monetarne zapewne niechętnie myślą o kolejnej podwyżce. W końcu w październiku nie padła deklaracja, że rozpoczął się cykl. Mimo to niedająca za wygraną presja cenowa w połączeniu z projekcją inflacyjną NBP, która niechybnie wykaże wyższą ścieżkę inflacji, mogą skłaniać do kontynuacji zacieśniania. Jest ono mocno wycenione, co stwarza zagrożenie dla złotego w przypadku braku podwyżki. Ważny będzie też rozwój sytuacji epidemicznej w najbliższym tygodniu, gdyż bankierzy centralni w poprzednich miesiącach niejednokrotnie podkreślali, że potencjalna kolejna fala zachorowań przemawia za cierpliwością w zakresie normalizacji polityki.

W minionych miesiącach odczyty inflacji wypadały powyżej rynkowych prognoz. Jeśli taka sytuacja się powtórzy, będzie to oddziaływać w kierunku umocnienia złotego w samej końcówce miesiąca. Szczególnie podatny na korektę może być funt. Bank Anglii nie powinien zdecydować się na podwyżkę kosztu pieniądza w listopadzie, a coraz mocniej na pierwszy plan wychodzą także tarcia dotyczące respektowania umowy brexitowej. Na razie jednak cały koszyk walut gospodarek wschodzących nie przyciąga kapitału w obliczu utrzymywania się trendu wzrostu rentowności długu, przede wszystkim amerykańskiego.

ECB nie wesprze euro, dane o PKB nie pomogą dolarowi

Na światowych rynkach najważniejszym dniem tygodnia będzie czwartek. Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego raczej nie przyniesie nowych wskazówek odnośnie do zamierzeń Rady Prezesów - kluczowa będzie nowa odsłona projekcji makroekonomicznych, którą poznamy dopiero z półtora miesiąca. Utrzymywanie przez prezes EBC Christine Lagarde dotychczasowego, łagodnego nastawienia nie będzie wspierać dalszego marszu kursu EUR/USD w górę i tym samym nie pomoże w pogłębieniu październikowej zniżki USD/PLN.

Wzrost gospodarczy w USA w ostatnich kilku miesiącach wyraźnie wytracił impet i powinno odnaleźć to odzwierciedlenie w danych o dynamice PKB wypracowanej w trzecim kwartale. Tak naprawdę należy mówić o normalizacji tempa postpandemicznego odbicia pod wpływem trzech czynników. Po pierwsze, wygasa wpływ pakietów fiskalnych. Ostatnie czeki w wysokości nawet 14000 dolarów zostały rozdysponowane na początku drugiego kwartału. Dodatkowe świadczenia dla bezrobotnych wygasły (w zależności od stanu) pomiędzy lipcem a wrześniem. Po drugie, koniunkturze mocniej szkodziły zaburzenia w łańcuchach dostaw i czynniki podażowe. Po trzecie, nie bez wpływu były zaburzenia procesów gospodarczych wywołane przez wariant delta koronawirusa.

W rezultacie dynamika PKB (w ujęciu zanualizowanym) powinna wyhamować z 6,7 do poniżej 3 proc. Nie powinno to jednak zaburzać pozytywnego obrazu. Gospodarka odrobiła już całość pandemicznego załamania. W tym roku PKB odbije o ok. 6 proc,. a w przyszłym wzrost w tempie przewyższającym długoterminowy potencjał będzie kontynuowany. Dla oceny perspektyw największej światowej gospodarki spore znaczenia będą mieć także dane o nastrojach konsumenckich (wtorek) oraz sygnały z wielkiego biznesu. W tym tygodniu wyraźnie nabiera tempa sezon wyników na Wall Street, pochwalą się nimi spółki, których łączna giełdowa wartość przekracza połowę kapitalizacji indeksu S&P500, czyli ponad 20 bilionów dolarów.

Bartosz Sawicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »