Reklama

Kwestia europejskiego QE

Mario Draghi kluczył dziś podczas konferencji po posiedzeniu EBC. W pierwszej kolejności trzeba sobie powiedzieć, że skali QE nie zmieniono, a poza tym nie ruszono obecnego oprocentowania. Stopa refinansowa to nadal 0 procent, a depozytowa lokuje się pzy -0,4 proc. Miesięczny 'dodruk pieniądza', tj. skup obligacji - to 80 mld euro miesięcznie.

Draghi stwierdził, że nie rozmawiano ani o nagłym ucięciu QE, ani o stopniowym wycofywaniu się z tej operacji, ani też o jej przedłużeniu czy powiększeniu. Odesłał inwestorów do grudnia, gdy pojawią się nowe, długoterminowe projekcje makroekonomiczne.

Eurodolar z początku ruszył w górę, było nawet 1,1040. Dobry ruch korekcyjny dla tych, którzy zdążyli szybko zrealizować zyski. Z drugiej strony, ruch ten od razu się zakończył, a notowania zbito do 1,0935 - przebijając nawet minima z ostatnich dni i te z końcówki lipca. Dolar jest mocny, tak jak to dotychczas obstawialiśmy.

Reklama

Co z danymi makro z dzisiejszego kalendarium? Indeks Fed z Filadelfii pozytywnie zaskoczył - oczekiwano spadku z 12,8 pkt do 5,8 pkt, faktyczny wynik to 9,7 pkt. Wniosków o zasiłek w tygodniu było 260 tys., oczekiwano 251 tys. W Wielkiej Brytanii słaba była sprzedaż detaliczna: 0,0 proc. m/m (prognoza 0,3 proc.) i 4,1 proc. r/r (prognoza 4,8 proc.). GBP/USD poszedł w dół - na ranem było niemal 1,23, a przed około godziną nawet 1,2210. GBP/EUR też zanotował osunięcie (do 1,1080), acz później powrócił w rejony bliskie 1,12.

Polskie sprawy

Polskie sprawy wyglądają tak, jeśli mowa o walutach, że złoty generalnie traci dziś na obu parach, które zwykle omawiamy. EUR/PLN ruszył z 4,3085 do 4,3335 (choć teraz jest ok. grosz niżej), zaś USD/PLN notuje wręcz 3,9515. To ostatnie nie dziwi - zamiast korekty na głównej parze (no dobrze, była, ale tylko chwilowa) mamy tam dalsze spadki.

Z innych informacji: minister Morawiecki powiedział, że planuje nowy podatek od sprzedaży detalicznej, licząc na jego akceptację przez Komisję Europejską, a jeśli to się nie uda, to wówczas Polska powtórzy rozwiązania Francji czy Hiszpanii, które w UE są legalne.

Co się tyczy opisu dyskusji toczonej w czasie ostatniego posiedzenia RPP (protokół podano do wiaodmości właśnie dziś), to nie było tam, jak zwykle zresztą, nic piorunującego ciekawego. Rozmawiano o wzroście gospodarczym na świecie ("umiarkowany", ale z "niepewnością co do jego perspektywy"). Wzrost gospodarczy w Eurolandzie jest stabilny, trwa ożywienie w przemyśle niemieckim. To może być korzystne dla polskiej produkcji eksportowej. W odniesieniu do EBC wspomniano, że Bank kontynuuje operację QE, ale też, że pojawiły się sygnały sugerujące zmniejszenie skali tego skupu w przyszłości (jak jednak wiemy, sygnały te EBC szybko zdementował). W Polsce rośnie popyt konsumpcyjny, wzrosła też w II kw. dynamika eksportu.

Spada w dalszym ciągu produkcja budowlano-montażowa, co ma też pewien związek z "przejściowym zmniejszeniem wykorzystania środków unijnych" (po zakończeniu perspektywy finansowej). RPP spodziewa się stopniowego wygaszania deflacji (na rzecz inflacji). Stopy, jak wiadomo, pozostawiono bez zmian, pozytywnie wartościując ich stabilizację jako rzecz korzystną dla gospodarki. Poza tym jednak pojawiły się głosy, że jeśli wzrost PKB i inflacja przyspieszą, to będzie trzeba pomyśleć o podwyżce stóp. Z drugiej strony, są i tacy, którzy optują za obniżką w razie potrzeby. Miałoby to pobudzić aktywność inwestycyjną, szczególnie że realny poziom stóp w Polsce i tak jest wysoki na tle regionu.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »