Reklama

Lekka poprawa nastrojów. Złoty mocniejszy

Dzisiejsza sesja pomimo bardzo ubogiego kalendarza makroekonomicznego była dość interesująca i przebiegała we wzrostowym tonie.

Za powyższy stan rzeczy odpowiada zwykle niezbyt istotny dla rynku indeks Sentix za wrzesień, który wypadł znacznie powyżej prognoz. Odczytano 6,5 pkt., spodziewano się zaś -2,8 pkt. a poprzednio notowano -4,9 pkt. 6,5 pkt. to najwyższy poziom od 2011 roku. Obecnie wartość pary EUR/USD wynosi 1,3217, a kolejne godziny powinny nam upłynąć na lekkim odreagowaniu po dzisiejszych wzrostach. Dodajmy, że mocnym oporem jest obecnie poziom 1,3225.

Na rynku wciąż krążą spekulacje nt. temat tego czy, a jeśli tak, to o ile Fed ograniczy skup aktywów na przyszłotygodniowym posiedzeniu (17-18 września). Naszym zdaniem Rezerwa Federalna zdecyduje się (pomimo nieco gorszych danych z amerykańskiego rynku pracy) na ograniczenie skupu aktywów o około 10 mld USD. Poza tym czekamy na najnowsze informacje z USA ws. możliwej interwencji w Syrii.

Reklama

W ślad za korzystnymi kwotowaniami pary EUR/USD umocnił się i polski złoty. Dolar kosztuje 3,2304 PLN, zaś euro 4,2695 PLN. Technika sugeruje, że kolejne godziny powinny nam upłynąć na lekkim spadku wartości złotego. Dodajmy, że w kolejnych dniach inwestorzy nieco przymkną oko na wewnętrze sprawy w naszym kraju (m.in. OFE) i skupią się na problemach zewnętrznych, czyli wspomnianej możliwej interwencji w Syrii oraz przyszłotygodniowym posiedzeniu Fed.

Michał Palenciuk

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »