Reklama

Lepsze wyniki amerykańskich spółek poprawiły nastroje na walutach

Sezon publikacji wyników amerykańskich spółek przyniósł wczoraj pewien pozytywny przełom - bardzo dobra reakcja inwestorów na wyniki banku Goldman Sachs, a także informatycznego Intela, pociągnęła za sobą także poprawę w innych segmentach rynku (surowce, waluty).

W efekcie udało się prawie całkowicie odrobić straty poniesione po poniedziałkowej informacji o obniżce perspektywy ratingu dla USA przez agencję S&P. To dość ciekawa sytuacja, kiedy ignoruje się tak ważne informacje jak ta z USA, czy też widmo kontrolowanego bankructwa Grecji. Co ciekawe oparto się tutaj na optymistycznych zapowiedziach sekretarza skarbu USA w kwestii cięć wydatków (a co miał innego powiedzieć?), czy też na udanym przetargu greckich bonów - to zbyt mało i wydaje się, że raczej rynek chce dobrze rozegrać "własną partię" przed kluczowym posiedzeniem FED w przyszłą środę.

Reklama

Dzisiaj istotne dla rynku będą publikacje zapisków z posiedzenia Banku Anglii, przetarg hiszpańskich obligacji, inflacja bazowa w Polsce, a także sprzedaż domów na rynku wtórnym w USA, oraz kolejna partia wyników amerykańskich spółek - więcej o tym piszę w subiektywnym kalendarzu. Szczególnie ważna dla złotego będzie właśnie inflacja netto, którą NBP poda o godz. 14:00. Wczoraj złoty nieco zyskał, chociaż produkcja przemysłowa była niższa od prognoz (7,0 proc. r/r w marcu). Czy dzisiaj dobry nastrój się utrzyma? Trudno to powiedzieć, gdyż podstawy umocnienia złotego są dość kruche.

EUR/PLN: Złoty zdołał umocnić się do ważnego wsparcia na 3,96, to nieco lepiej od szacowanych wczoraj 3,9650. Dzienne wskaźniki nadal sugerują ryzyko osłabienia się naszej waluty w kolejnych dniach. Stąd też wydaje się, że sforsowanie poziomu 3,96 będzie trudne, a przed samymi Świętami nasza waluta może stracić - część inwestorów nie będzie chciała pozostawać z pozycjami na długi weekend.

USD/PLN: Dolar mocno zawrócił za sprawą większego od zakładanego odreagowania spadków na EUR/USD. Dzisiaj rano naruszyliśmy okolice 2,75. Nie można wykluczyć zejścia do 2,73, ale wydaje się ono mało prawdopodobne. Opór to okolice 2,77, które możemy najpóźniej jutro ponownie testować.

EUR/USD: Rejon 1,4430-40 to mocne opory, które mogą uruchomić większą podaż. Zresztą jak na korektę wcześniejszego spadku, to jest ona dość wyraźna. Przełamanie 1,4430-40 sugerowałoby ponowny atak na strefę 1,4500-1,4520. Dzienne wskaźniki wskazują na dywergencje, co sugeruje, że obecny ruch powinien być wykorzystywany przez tych, którzy poważnie rozważają średnioterminową grę na spadki EUR/USD. Nie da się odwrócić tego co już się stało - sygnał sprzedaży w poniedziałek padł (było to naruszenie 1,4280).

GBP/USD: Funt będzie próbować naruszyć opór na 1,64 i zaatakować szczyt na 1,6427. To wydaje się jednak być mało realne, biorąc pod uwagę słabość wskaźników. Cały czas bardziej prawdopodobny jest ruch na południe na przestrzeni kilkunastu dni.

Sporządził: Marek Rogalski

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl/analizy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »