Reklama

Los złotego w rękach Moody's

Najbliższe godziny powinny przynieść wzrost nerwowości na rynku polskiego złotego. Wieczorem agencja Moody's podejmie bowiem decyzję w sprawie ratingu naszego kraju i istnieje kilka przesłanek by sądzić, że ocena wiarygodności kredytowej zostanie Polsce obniżona.

Moody's w komunikacie z maja wskazuje dokładnie, co musiałoby się stać, aby rating został obniżony. Mowa o pogorszeniu sytuacji fiskalnej, istotnym pogorszeniu klimatu inwestycyjnego oraz przedłużaniu się sporu wokół TK, co prowadziłoby do znaczących odpływów kapitału. Pogorszenie sytuacji fiskalnej na moment obecny nie nastąpiło, choć agencja może mieć nasilające się obawy, że stanie się tak w przyszłości.

Dane Ministerstwa Finansów pokazują, że nie można mówić o gwałtownym odpływie kapitału zagranicznego. Jednak spór wokół TK istotnie przedłuża się i sierpniowe ostrzeżenie od agencji jest jasnym sygnałem, że spadek nakładów inwestycyjnych w pierwszym półroczu jest jej zdaniem efektem pogorszenia się klimatu inwestycyjnego. Analizując jednak uzasadnienie majowej decyzji o zmianie perspektywy ratingu można dojść do wniosku, że wystarczająca ilość zagrożeń mogła się zdaniem agencji zmaterializować aby obniżyć rating i decyzja o cięciu ratingu nie musi być dla nikogo zaskoczeniem. Z tego względu ostatnie umocnienie złotego może przejść dziś do historii, a poniedziałkowe otwarcie przynieść bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Reklama

Osłabienie polskiej waluty z wczorajszego popołudnia to efekt nie tylko niepokoju związanego z decyzją Moody's, ale też posiedzenia EBC, które koniec końców przyniosło pewnego rodzaju rozczarowanie. Bank centralny nie przedłużył skupu aktywów, co było zgodne z naszymi oczekiwaniami, a Mario Draghi w trakcie konferencji prasowej powiedział, że bank centralny nie dyskutował nad tego typu ruchem. Co prawda rynek wciąż zakłada, że taka decyzja jest tylko kwestią czasu, ale wczorajsze rozczarowanie było wystarczającym czynnikiem do wywołania korekty na rynku obligacji. Doprowadziła ona do wzrostu rentowności papierów wartościowych, w tym przede wszystkim amerykańskich, a to nie sprzyja walutom krajów wschodzących, w tym także złotemu.

W dniu dzisiejszym rynek żyć będzie danymi z rynku pracy w Kanadzie, a także bilansem handlowym z UK. Ten ostatni pokaże, jak duży jest wpływ słabego funta na gospodarkę brytyjską i czy eksport może w najbliższych kwartałach ratować tamtejszy wzrost gospodarczy. Decyzji Moody's spodziewamy się z kolei w godzinach wieczornych. O godzinie 9:20 za dolara płacono 3.8380 zł, a za euro 4.3274 zł.

Jakub Stasik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »