Reklama

Macron negatywnie o Polsce

Dziś rano eurodolar pozycjonuje się przy 1,0865. Na razie nie ma wielkich zmian w porównaniu z wczorajszym popołudniem czy wieczorem. Macron kilka dni temu ustawił wykres wysoko, Trump trochę go obniżył, a Mario Draghi okazał się prawie neutralny.

Draghi, jak to już pisaliśmy, przyznaje, iż sytuacja ekonomiczna strefy euro poprawiła się w ostatnich czasach, ale równocześnie twierdzi, że stymulacja monetarna jest nadal konieczna, a w razie czego może zostać pogłębiona. Mówi tak pomimo perspektywy zwycięstwa Macrona w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji - a zatem cały wydźwięk jego (Draghiego) postawy jest bardziej gołębi niż jastrzębi. Nic dziwnego, że eurodolar nie biegnie już na północ. Wsparcie lokować można przy 1,0850 (mniej więcej, jak to zwykle na forexie).

W Japonii przedstawiono marcowy odczyt produkcji przemysłowej, dynamika m/m wyniosła -2,1 proc., zakładano -0,8 proc., w skali rocznej zanotowano wzrost o 3,3 proc. Sprzedaż detaliczna przebiła prognozę, oczekiwano 1,5 proc. r/r, było 2,1 proc. r/r.

Reklama

O 8:00 poznamy dynamikę cen importu oraz sprzedaży detalicznej w Niemczech (za marzec), a także brytyjski indeks cen nieruchomości Nationwide. O 8:45 podane będą francuskie dane o inflacji CPI, zaś o 9:00 dynamika PKB Hiszpanii za pierwszy trymestr oraz tamtejsza sprzedaż w detalu (za marzec). Wtedy też poznamy szwajcarski indeks KOF. O 10:00 wypowie się Thomas Jordan, szef Banku Szwajcarii. O 10:30 harmonogram przewiduje dynamikę PKB Wielkiej Brytanii za I kw. 2017. Godzina 14:30 to dane z USA o PKB i PCE Core za styczeń, luty i marzec. Do tego o 15:45 poznamy indeks Chicago PMI, zaś o 16:00 indeks Uniwersytetu Michigan. O 19:15 wypowie się Lael Brainard z Fed, o 20:30 Patrick Harker z tej samej instytucji.

Nieprzyjemne słowa

Emmanuel Macron wykorzystał to, że jedna z francuskich fabryk firmy Whirlpool ma zostać przeniesiona do Polski, przez co pracę stracą robotnicy w Amiens. Dla polityka, prawdopodobnego przyszłego prezydenta Francji, stał się to pretekst do uderzenia w nasz kraj. Macron chce sankcji dla Polski, by ukarać ją za rzekome stosowanie zaniżonych, dumpingowych kosztów pracy tudzież za brak lojalności w tematach takich jak emigranci czy "fundamentalne wartości". Mimochodem negatywnie wspomniał także o Węgrzech, umieszczając nas w duecie z państwem rządzonym przez Orbana.

Naturalnie wypowiedź Macrona sama w sobie nie jest czymś, co mogłoby zaszkodzić PLN, ale pokazuje to pewne nastroje i warto mieć rzecz na uwadze. Zresztą, gdyby takie sankcje udało się przeforsować, to zapewne pogorszyłoby to pozycję złotego - mimo dobrych danych makro i tego, że np. agencje ratingowe traktują nas ostatnimi czasy relatywnie przychylnie.

W każdym razie EUR/PLN jest dziś rano nieco pod poziomem 4,22. Na USD/PLN mamy 3,8860, złoty tutaj stracił w porównaniu z najlepszymi poziomami z czwartku i środy. Straciliśmy też do funta, jest tam już 5,0160.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »