Reklama

Meksykańkie peso na czołówkach agencyjnych

Temat Meksyku rzadko trafia na czołówki agencji informacyjnych - od kilku dni jest jednak inaczej. W miniony piątek agencje poinformowały, że USA planują wprowadzić cła importowe w wysokości 5 proc. od 10 czerwca, które docelowo mogą zostać podniesione nawet do 25 proc.

Wczorajsze rozmowy na najwyższym szczeblu nie przyniosły rozwiązania, które mogłoby zapobiec wejściu w życie wyższych ceł od 10 czerwca. Prezydent Trump przyznał wprawdzie, że poczyniono pewne postępy, ale nie są one wystarczające. Rozmowy będą kontynuowane dzisiaj.

Reklama

Tymczasem Fitch obniżył rating do BBB z BBB+, a Moody's perspektywę ze stabilnej do negatywnej.

Według Trumpa ma to zdyscyplinować tamtejsze władze do podjęcia działań przeciwko nielegalnej imigracji - widać, zatem, że decyzja miała mało wspólnego z ekonomią. Dlatego też spotkała się z silnym oporem Kongresu (głosy pojawiały się nawet w macierzystej Partii Republikańskiej), ale wymusiła rozmowy obu stron. Wczorajsze dyskusje nie przyniosły jednak przełomowego kompromisu, ich kontynuacja planowana jest na dzisiaj i być może (?) też kolejne dni - być może Trump nie chce rzeczywiście wprowadzić ceł, a ostatnie działania są tylko kolejnym pokazem stylu prowadzenia przez niego negocjacji - z pozycji siły.

Pamiętajmy, że 18 czerwca oficjalnie startuje kampania o reelekcję - być może prezydent będzie chciał już na starciu się czymś pochwalić - wszak kwestia meksykańskich imigrantów i budowy muru była jednym z kluczowych elementów kampanii kierowanej do jego elektoratu.

Na razie peso pozostaje słabe, do czego przyczyniły się ostatnie decyzje agencji ratingowych. Na wykresie USDMXN widać jednak, że rynek nie ma zbytnio siły wyjść ponad piątkowo-poniedziałkowe szczyty. To powoduje, że rośnie prawdopodobieństwo pojawienia się pozytywnego przesilenia.

Wątek Meksyku podbija też notowania na nowojorskiej giełdzie, w połączeniu ze spekulacjami wokół bardziej "gołębiej" polityki FED. Te jednak zdaje się, że były ostatnio nieco na "wyrost" i wczoraj dolar już nie tracił, a odbijał.

Dobrze to widać po zachowaniu się koszyka dolara FUSD, który obronił wsparcie przy 96,85 pkt., chociaż chwilowo je naruszył (minimum 96,64 pkt.). Wsparciem stał się odczyt indeksu ISM dla usług, który przykrył słabe dane ADP. Zresztą oba subindeksy zatrudnienia w ISM (przemysłowym i usługowym) wypadły w maju lepiej, co zmniejsza ryzyko rozczarowania jutrzejszymi danymi Departamentu Pracy USA.

Dzisiaj wydarzeniem będzie posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, o którym jednak szerzej pisałem już przy opisie rynku złotego - tam też zamieściłem wykres EUR/USD.

Tym samym skupię się na innej europejskiej walucie, jaką jest funt. Jutro formalnie dojdzie do rozpoczęcia politycznej walki o schedę po Theresie May, która oficjalnie odejdzie ze stanowiska szefowej Partii Konserwatywnej. Automatycznie powrócą pytania o Brexit, chociaż ostatnio politycy zdawali się jasno dawać do zrozumienia, że parlament nie dopuści do realizacji wyjścia bez "umowy" i tym samym przegłosuje też wotum nieufności dla tego, kto chciałby taki scenariusz przeprowadzić.

Sporządził: Marek Rogalski - główny analityk walutowy DM BOŚ

.....................

Prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador otrzymał z USA listę towarów, które mogą zostać objęte karnymi cłami. USA zagroziły kilka dni temu Meksykowi sankcjami w postaci taryf za zbyt łagodne traktowanie przez ten kraj zjawiska migracji.

Prezydent Donald Trump powiedział, że pierwsza runda karnych ceł zostanie wprowadzona w przyszłym tygodniu, jeśli rząd Obradora nie zdoła powstrzymać fali nielegalnych imigrantów z Ameryki Środkowej, którzy docierają do USA przez granicę z Meksykiem.

Według źródeł Reutera Obrador nie podjął jeszcze decyzji w sprawie tej listy.

W Waszyngtonie w środę wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence przyjmuje meksykańską delegację, która ma podjąć rozmowy w sprawie ceł. Przewodniczy jej minister spraw zagranicznych Marcelo Ebrard, natomiast stronę amerykańską reprezentuje m.in. sekretarz stanu Mike Pompeo. 30 maja Trump niespodziewanie zagroził obłożeniem od 10 czerwca całego importu z Meksyku 5-procentowym cłem, zapowiadając jednocześnie możliwe podniesienie taryf do 25 proc.

W środę przed spotkaniem meksykańskiej delegacji z przedstawicielami administracji Trumpa Biały Dom ogłosił, że nie oczekuje, iż rozmowy te doprowadzą do porozumienia w sprawie uniknięcia karnych ceł.

Jednak Republikanie w Kongresie ogłosili, że skłonni są przeciwstawić się prezydentowi w tej sprawie, by uniknąć szkodliwych również dla amerykańskiej gospodarki barier celnych.

Stawka gospodarcza w tej rozgrywce jest kolosalna - podkreśla AP. Wartość wymiany handlowej między USA i Meksykiem wyniosła w ubiegłym roku 678 mld dol. Łańcuch dostaw między przedsiębiorstwami przebiega przez granicę, a Amerykanie w 2018 roku kupili importowane z Meksyku dobra warte 378 mld dol.

(PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »