Reklama

Miłe złego początki

Na tapecie jest szereg istotnych wydarzeń, ale gwoździem programu w tym tygodniu może być tylko polityka monetarna USA.

Fed na kończącym się w środę posiedzeniu zetnie stopy procentowe o 25 pb i do przedziału 1,75-2,00 proc. Taka ocena nie budzi kontrowersji wśród inwestorów, ale rynek jest mocno podzielony odnośnie do retoryki władz monetarnych i ich przyszłych kroków. Zakładamy, ze prognoz optymalnego poziomu stóp procentowych wyniknie sugestia jeszcze jednej obniżki stóp procentowych w 20119 roku a prezes Fed zaprezentuje stanowisko, że polityka będzie prowadzona w taki sposób by zapewnić trwałość ożywienia. Taka kombinacja powinna być negatywna dla dolara.

Reklama

Dolara, który jest mocny w ostatnich kilkudziesięciu godzinach, ale postrzegamy to jako "miłe złego początki." EUR/USD zszedł ponownie do 1,10. Dziś przed południem zostaną opublikowane ważne dane ze strefy euro. ZEW wskazuje na najsłabsze perspektywy wzrostu od siedmiu lat i brak poprawy w tym zakresie byłby dla euro negatywny. Wspólna waluta potrzebuje wsparcia pod postacią pozytywnych sygnałów z gospodarki by rozpocząć trwałą wspinaczkę na wyższe pułapy. !,11 to na razie sufit dla kursu i dopiero jego sforsowanie pozwalałoby myśleć o mocniejszym odreagowaniu miesięcy słabości.

Ostatnie umocnienie korygują także waluty Antypodów. Dolar australijski powinien być pod presją rodzących się i rosnących oczekiwań na trzecią w tym roku obniżkę stóp procentowych. Naszym preferowanym sposobem na zdyskontowanie tej pozycji są spadki AUD/JPY. Wynika to z faktu, że jen po najsilniejszym osłabieniu od stycznia doświadczonym w ubiegłym tygodniu jest predysponowany do umocnienia w obliczu kolejnych oczekiwań na łagodzenie ze strony głównych banków centralnych. Dodatkowo widzimy ryzyko pogorszenia się nastrojów inwestycyjnych i dostrzegamy niepokojące symptomy w notowaniach kontraktów na główne indeksy giełdowe. Na marginesie dodajmy, że powinno to skutkować skromnym wzrostem rentowności polskiego długu i osłabieniem EUR/PLN w kierunku 4,35. W koszyku EM w prawdziwych tarapatach znajdzie się natomiast lira turecka. Wystrzał ropy w naszej ocenie nie zostanie wymazany. Okres obniżenia mocy produkcyjnych w Arabii Saudyjskiej przełoży się na spadek zapasów i zacieśnienie rynku. Inwestorzy będą również zmuszeni wyceniać większą dozę ryzyka geopolitycznego. Przecież dotychczas produkcja w Arabii Saudyjskiej była postrzegana jako bezpieczna, wręcz niemożliwa do zachwiania. Wyższe ceny ropy będą zatem ciosem w borykającą się z nierównowagą w bilansie płatniczym lirą. Będą natomiast wsparciem dla dolara kanadyjskiego, korony norweskiej oraz rubla.

Bartosz Sawicki

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »