Reklama

Mimo wielu negatywów tydzień dla wspólnej waluty

Nowa odsłona na rynku eurodolara nie wypadła zbyt dobrze w wykonaniu wspólnej waluty. Od początku poniedziałkowych notowań euro traciło na wartości. Wśród inwestorów obawy wzbudzały z jednej strony pierwsza tura wyborów we Francji, przegrana przez obecnego prezydenta oraz słabsze od oczekiwań odczyty indeksu PMI dla sektora usługowego i przemysłowego w strefie euro.

Ten drugi czynniki miał jednak większe znaczenie bowiem utwierdził uczestników rynku, że wspólna gospodarka coraz bardziej pogrąża się w recesji. To pociągnęło notowania pary EUR/USD poniżej poziomu 1,3150. Dalsze spadki były spowodowane doniesieniami z Holandii, gdzie kryzys polityczny zaczął zagrażać wprowadzeniu reform oszczędnościowych. To dodatkowo podgrzało i tak już wzburzone emocje i sprowadziło notowania eurodolara do wartości 1,31.

Powolne rozwiewanie negatywnych emocji

Reklama

Początkowy wysoki poziom awersji do ryzyka zaczął się dość szybko ulatniać z rynku. Już podczas poniedziałkowej sesji za oceanem dawało się wyczuć lekki powiew optymizmu. Wynikał on przede wszystkim z oczekiwań na posiedzenie FOMC oraz na konferencję prasową szefa Fed. Takie zachowanie było owocem ponownie rosnących oczekiwań ws. uruchomienia kolejnego programu poluzowania ilościowego. Ostatnia słabsza seria danych makro z gospodarki Stanów Zjednoczonych skłaniała cześć rynku do spekulacji w kwestii dodruku dolarów. To stało się podstawą do wzrostów zarówno na rynku eurodolara jak i na giełdach. Dzięki temu inwestorzy mniejszą wagę przyłożyli do wyników aukcji sprzedaży długu przez Holandię i Hiszpanię.

FED wciąż gotowy do luzowania

W ciągu oczekiwań na środowe posiedzenie Federalnego Komitetu Otwartego Rynku notowania eurodolara przemieszczały się w ruchu bocznym. Inwestorom brakowało silniejszych impulsów, które pozwoliłyby na ukształtowanie trwalszego kierunku. Z jednej strony perspektywa QE3 wpływała na wzrosty głównej pary, z drugiej jednak były one hamowane przez słabsze dane makro m.in. przez spadającą dynamikę zamówień na dobra trwałego użytku w USA. Wiele zmian na rynku nie wprowadziło ogłoszenie o utrzymaniu stóp procentowych w USA na rekordowo niskim poziomie. Również wystąpienie Bena Bernanke miało ograniczony wpływ na inwestorów. Mogło to wynikać z tego, że stanowisko szefa Fed spotkało się z oczekiwaniami inwestorów. Bernanke zapowiedział bowiem, że Rezerwa Federalna nadal jest gotowa działać na rzecz podtrzymania wzrostu gospodarczego. Na taką właśnie przesłankę liczyli uczestnicy rynku. Z drugiej jednak strony silę tego impulsu mogły osłabić podwyższone projekcje makroekonomiczne. Ostatecznie zwyciężyła presja na osłabienie amerykańskiej waluty i kurs eurodolara dotarł do nowego szczytu na 1,3265. Nie utrzymał się tam jednak długo. Gorsze wyniki indeksów koniunktury dla eurostrefy pomogły niedźwiedziom sprowadzić notowania do poziomu 1,32.

Obniżka ratingu nie zaszkodziła

Przełamanie istotnego wsparcia na 1,32 nastąpiło za sprawą obniżenia przez agencję S&P ratingu Hiszpanii. Ta negatywna informacja podniosła jeszcze bardziej obawy o przyszłość tego kraju, co widać było po rosnących rentownościach 10 letnich obligacji tego kraju. Negatywny wydźwięk tego faktu podobnie jak i innych złych wiadomości w tym tygodniu nie miał jednak zbyt trwałego wpływu na sentyment globalny. Dość szybkie odwrócenia sytuacji na rynkach giełdowych pozwoliło także wspólnej walucie na powrót powyżej poziomu 1,32. Przełamanie od dołu tej wartości dodatkowo wsparło obóz byków, który czekał na wynik amerykańskiego PKB za pierwszy kwartał 2012 roku. Mimo, że dane rozczarowały nie stały się przyczyną spadków. Wręcz odwrotnie. Po ogłoszeniu eurodolar ustanowił maksimum tygodnia. Można zatem sądzić, że inwestorzy gorszy odczyt odebrali jako kolejny krok przybliżający rynki do QE3, bowiem to właśnie od danych marko Fed uzależnia dalsze swoje działania ws. luzowania polityki monetarnej.

Złoty wyprzedawany na początku tygodnia

Początek kolejnego tygodnia nie rozpoczął się zbyt korzystnie dla rodzimej waluty. Od początku poniedziałkowych notowań złoty tracił na wartości wraz ze stopniowym pogarszaniem się sentymentu rynkowego. Powodem przeceny były weekendowe wybory we Francji, gdzie w I turze wygrał Francois Hollande, pokonał obecnego prezydenta Nicolasa Sarkoziego, co zrodziło obawy o przyszłość polityki Francji i w efekcie znacznie osłabiło globalny apetyt na ryzyko. W poniedziałek również mocno szkodziły słabe dane z europejskiej gospodarki. Indeksy PMI okazały się gorsze od prognoz prowadząc do ucieczki kapitału w kierunku pewniejszych aktywów. Dodatkowo rynki obiegła informacja o kryzysie politycznym w Holandii i w efekcie złoty przetestował poziom 4,21 na EUR/PLN i 3,21 na USD/PLN.

Próba poprawy nastrojów

We wtorek na rynku złotego mieliśmy do czynienia z korekcyjnymi ruchami i złoty odzyskiwał nieco sił. Pomagały lepsze nastroje na globalnych rynkach i spadające rentowności papierów dłużnych na rynku wtórnym. Aukcja holenderskich obligacji wypadła dobrze, chociaż to z nią wiązano główne obawy. Taki układ pozwolił dalej umacniać się złotemu, a inwestorzy czekali na amerykańskie dane, które miały wyznaczyć dalszy kierunek w notowaniach. Same odczyty wypadły mieszanie, lecz złoty pozostał relatywnie stabilny. Pod wieczór jednak złoty mocno zyskał, za sprawą dobrych wyników kwartalnych Apple, które po raz kolejny pozytywnie zaskoczyły i złoty wrócił w okolice 4,19 na wykresie euro - złotego i 3,1780 na parze USD/PLN. Pod wieczór swoją opinię na temat polskiego deficytu przedstawiła też agencja Moody's, która stwierdziła, że jego nieco wyższy poziom nie jest dla ratingu groźny.

Dane z Polski pozytywnie zaskakują

Dobre nastroje po wynikach Apple były głównym motorem napędowym polskiej waluty również w środę. W centrum uwagi rynków było jednak głównie posiedzenie FOMC. Przed tym jednak poznaliśmy dane z polskiej gospodarki, które jednomyślnie zaskoczyły na plus, chociaż skala odchylenia od prognoz była stosunkowo niewielka. Mimo to, dane w połączeniu z oczekiwaniem na wzmianki o QE3 od Bena Bernanke pomagały złotemu, który systematycznie się umacniał. Po dwudniowym umocnieniu w czwartek od rana złoty nieco tracił na wartości, w efekcie kurs powrócił w okolice 3,17 na USD/PLN i 4,1870 w stosunku do wspólnej waluty. W czwartek opublikowano protokół z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, w którym Rada zapowiedziała, że w najbliższym czasie podwyżka stóp procentowych może być uzasadniona o ile nie będzie sygnałów, że gospodarka mocno zwalnia. Co więcej podczas kwietniowego posiedzenia RPP został zgłoszony wniosek o podwyżkę stóp o 25 pb. Sytuacja dla polskiej waluty odwróciła się dopiero po danych z USA, które chociaż nie były nadzwyczaj dobre, to zadziałały na korzyść ryzykowniejszych aktywów i złoty powrócił w okolice lokalnych minimów i testował 4,1725 na EUR/PLN I 3,15 na USD/PLN.

Zmienny piątek ostatecznie na plus

Ostatnią sesję tygodnia złoty rozpoczął od osłabienia, spowodowanego obniżką ratingu Hiszpanii o dwa stopnie do poziomu BBB+. Wzrost awersji do ryzyka nie miał jednak długoterminowego charakteru i wraz z poprawą klimatu na rynkach światowych pary złotowe znów ruszyły ku południu. Rodzimej walucie nie zaszkodziły słabsze dane z amerykańskiej gospodarki, gdzie wzrost PKB okazał się słabszy od oczekiwań. W końcówce sesji za dolara płacono 3,1555 zł, zaś za euro 4,1815 zł.

Michał Mąkosa, Jacek Jarosz

Dowiedz się więcej na temat: wspólna waluta | wybory we Francji | waluty | pierwsza tura

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »