Reklama

Mnóstwo danych i odrobina nadziei na zakończenie spadków

Wtorek stał pod znakiem dużej ilości publikacji danych makroekonomicznych. Pozytywnie zaprezentowała się gospodarka Niemiec, ale obawy o banki z Włoch, Hiszpanii i Grecji nie pozwoliły przerwać rynkom akcji spadkowej serii.

Wtorek stał pod znakiem dużej ilości publikacji danych makroekonomicznych. Pozytywnie zaprezentowała się gospodarka Niemiec, ale obawy o banki z Włoch, Hiszpanii i Grecji nie pozwoliły przerwać rynkom akcji spadkowej serii.

Jeszcze przed sesją rynek poznał zaskakująco dobry wstępny odczyt dynamiki niemieckiego PKB w I kw. 2012r., który wyniósł 0,5 proc. k/k i pięciokrotnie przebił oczekiwania rynkowe. Wzrost konsumpcji wewnętrznej oraz eksportu netto na rynki wschodzące zostały wskazane jako główne czynniki stojące za wzrostem PKB. Jednocześnie, gospodarka francuska wykazała zerową dynamikę PKB (wobec oczekiwanych -0,1 proc. k/k), podobnie jak gospodarka całej strefy euro (oczekiwano -0,2 proc. k/k). Z technicznego punktu widzenia strefa euro uniknęła recesji, ale powodów do satysfakcji nie ma, ponieważ podkreśla wzrasta ryzyko pogłębienia fundamentalnych nierównowag wewnątrz strefy.

Reklama

Przed południem poznaliśmy również informację o spadku indeksu instytutu ZEW w maju do 10,8 pkt z 23,4 pkt wobec oczekiwanych 19 pkt. Negatywna wymowa tych danych koresponduje z ostatnimi słabszymi odczytami wskaźników PMI dla niemieckiej gospodarki, więc tym ciekawiej zapowiadają się odczyty majowych indeksów PMI w przyszłym tygodniu oraz publikacja indeksu Instytutu Ifo. W odróżnieniu od danych z Niemiec, włoska gospodarka wykazała w 1 kwartale ujemną dynamikę na poziomie -0,8 proc. (-0,6 proc. prog). Była to kolejna zła wiadomość związana z Włochami, ponieważ dzień wcześniej agencja Moody`s obniżyła ratingi 26 włoskim bankom i w tej chwili oceny wiarygodności kredytowej dla włoskich banków należą do najniższych w Europie Zachodniej (z negatywnymi perspektywami grożącymi dalszą degradacją).

Po południu na rynek wpłynęły dane dotyczące kwietniowej dynamiki sprzedaży detalicznej w USA, która wyniosła 0,1 proc. m/m i była minimalnie niższa od oczekiwań analityków, podobnie jak dynamika inflacji CPI (0 proc. m/m, oczekiwano 0,1 proc. m/m). Uczestników rynku zaskoczył natomiast majowy odczyt indeksu NY Empire State na poziomie 17,09 pkt, istotnie wyższym od oczekiwań rynkowych (9 pkt), ale rynek EUR/USD w zasadzie nie zareagował na te dane.

Na sesji azjatyckiej udało się uformować dno ostatnich spadków EUR/USD na poziomie 1,2813 USD. Zostało ono przełamane, gdy ukazała się informacja, że w Grecji nie udało się osiągnąć porozumienia, co otwiera drogę do nowych wyborów w czerwcu. Niepewność związana z ich wynikiem oraz ryzyko wygranej lewicowej i antyreformatorskiej SYRIZY w najbliższych tygodniach powinny ciążyć na wartości euro i, w związku z tym, prawdopodobny jest test grudniowego minimum na poziomie 1,2624 USD.

Na rynku krajowym notowania EUR/PLN i USD/PLN stabilizowały się przez większą część sesji europejskiej odpowiednio na poziomie 4,30-4,32 PLN oraz 3,3450-3,3650 PLN. O godzinie 14 GUS opublikował dane o kwietniowej inflacji CPI, której dynamika wyniosła odpowiednio 4 proc. r/r (3,9 proc. prog) oraz 0,6 proc. m/m (0,5 proc. prog). Nie wywołało to reakcji na rynku złotego i nie powinno zmienić oczekiwań rynku odnośnie przyszłych decyzji RPP. Natomiast dzięki impulsowi z Grecji kurs zdecydowanie przebił 4,3235 PLN i zrealizował poziom docelowy 4,35 PLN wynikający z formacji głowy z ramionami na wykresie dziennym, osiągając maksymalnie 4,37 PLN. Najbliższy poziom oporu to 4,39 PLN. W chwili obecnej, sentyment rynkowy nie wskazuje na spadek awersji do ryzyka, którego pochodną jest wartość złotego, więc średnioterminowo za najbardziej prawdopodobny scenariusz należy uznać dalszą deprecjację polskiej waluty.

Europejskie rynki akcyjne poruszały się w wąskim przedziale wahań wokół wczorajszych kursów zamknięcia do czasu napłynięcia informacji z Grecji, po czym ugięły się pod jej ciężarem. Po wspomnianej informacji DAX stracił ponad 100 pkt, natomiast WIG20 osiągnął minimum na poziomie 2109 pkt, co jest najniższą wartością od grudnia 2011. Dla odmiany, indeks S&P 500 otworzył się na poziomie wczorajszego zamknięcia 1338 pkt i w początkowej części sesji amerykańskiej notuje niewielkie wzrosty.

Sebastian Trojanowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »