Reklama

Moody's przypieczętuje los euro?

Wprawdzie w miniony piątek agencja Fitch obniżyła perspektywę ratingu Hiszpanii do negatywnej, to jednak Moody's poszedł dzisiaj znacznie dalej. Obniżka ratingu do poziomu AA2 z AA1 poważnie zachwiała dzisiaj rano notowaniami europejskiej waluty.

Zwłaszcza, że ostatni raz takie posunięcie miało miejsce we wrześniu ub.r. Dla rynku to sygnał, że obawy związane z krajami PIIGS wkraczają w nową fazę, a teraz miejscem "potencjalnego ataku spekulantów" będzie Półwysep Iberyjski. Sytuacja jest o tyle trudna, że już od kilku dni obawy związane z długiem tych krajów są coraz wyraźniejsze. Wprawdzie wczorajsza aukcja 2-letnich obligacji w Portugalii nie była jakimś dramatem, udało się sprzedać wszystkie papiery za 1 mld EUR przy rentowności poniżej 6 proc., to jednak zgłoszony popyt nie był zbyt duży (1,6 w relacji do podaży).

Reklama

Po dzisiejszych informacjach z Hiszpanii na rynku zrobi się jeszcze bardziej gorąco. Praktycznie jedynym sposobem na uspokojenie nastrojów byłby pozytywny obrót spraw na jutrzejszym szczycie państw strefy euro - kluczowe byłyby deklaracje Niemiec związane ze zgodą na zwiększenie gwarancji kapitalowych w ramach funduszu ratunkowego. To jednak nie jest takie proste - Niemcy usilnie chcą przeforsować przynajmniej część ze swoich postulatów zawartych w "pakcie o konkurencyjności", a kanclerz Angela Merkel ma nieco związane ręce u siebie w kraju. Za kilka dni Bundestag zajmie się ustawą, która zakaże wykorzystywania środków z EFSF na wykup obligacji krajów zagrożonych bankructwem (teraz ECB robi to ze swoich środków), a CDU/CSU forsując konieczność pomocy dla "poludniowych bakrutów" może nieco stracić w oczach wyborców przed zaplanowanymi lokalnymi wyborami w II połowie marca (kanclerz Merkel dobrze pamięta lutową porażkę w głosowaniu w Hamburgu). Tym samym, jeżeli decyzje polityczne będą się przeciągać, to rynek będzie miał dobry motyw do gry na słabość euro. I to niezależnie od tego, że ECB teoretycznie mógłby podnieść na początku kwietnia stopy procentowe.

Jak widać niektórzy uczestnicy rynku zaczynają przyjmować, że tak się nie stanie i mogą mieć rację - podwyżka stóp mogłaby jeszcze bardziej pogorszyć nastroje wokół krajów PIIGS i zaszkodzić sporym aukcjom długu Portugalii i Hiszpanii, jakie będą konieczne dla zrolowania obecnego zadłużenia.

Dzisiaj poza informacjami ze strefy euro będziemy żyć tym, co napłynie z Wielkiej Brytanii (dane o produkcji przemysłowej i decyzja Banku Anglii), a także z USA (cotygodniowe bezrobocie i bilans handlowy) - wydarzenia te opisuję w subiektywnym kalendarzu. Z pozostałych informacji, które już się pojawiły warto zwrócić uwagę na nieco rozczarowujące dane z australijskiego rynku pracy, które przeceniły notowania australijskiego dolara, a także zaskakujące dane o deficycie handlowym w Chinach za luty, co mocno zaszkodziło surowcom (zwłaszcza rynkowi miedzi). A co w kraju? Decyzja Moody's o Hiszpanii zaszkodziła złotemu. Na fali wzrostu ryzyka euro podrożało w okolice 3,99 zł, dolar do 2,8850 zł, a frank naruszył poziom 3,09 zł. Trzeba jednak zauważyć, że i tak negatywna reakcja jest nieco ograniczona. Niemniej złoty może dalej tracić, jeżeli okaże się, że europejscy politycy ociągają się z kluczowymi decyzjami.

EUR/PLN: Wygląda na to, że wsparcie na 3,96 stanie się ważnym poziomem na nieco dłużej. Rynek wrócił w okolice oporu na 3,99 i być może spróbuje dzisiaj go sforsować i zaatakować barierę 4,00 zł. Dzienne wskaźniki nie zdążyły jeszcze zareagować na zwyżkę.

USD/PLN: Wyłamanie powyżej oporu na 2,86-2,87 jest wyraźne - teraz rejon ten stanie się mocnym wsparciem. Jeżeli EUR/USD będzie nadal szedł w dół, to jeszcze dzisiaj możemy zobaczyć okolice 2,90.

EUR/USD: Zejście powyżej szczytu z początku lutego b.r., czyli poziomu 1,3860 wygenerowało mocny sygnał sprzedaży formacji "2B". W efekcie można już mówić o zakończeniu impulsu wzrostowego rozpoczętego w pierwszych dniach stycznia z okolic 1,29. Tym bardziej, że teoretyczny zasięg z tamtej formacji (1,40-1,41) został w zasadzie zrealizowany w ostatnich dniach. Dzienne wskaźniki zaczynają generować sygnały sprzedaży. Oczywiście nie można odrzucić koncepcji nieznacznego odreagowania w górę, ale raczej nie powinno ono doprowadzić do wyraźnego naruszenia okolic 1,3860. Scenariusz bazowy to testowanie okolic 1,3745 (pozioma linia oparta m.in.o szczyt z 9 lutego) jeszcze w tym tygodniu.

GBP/USD: Wczorajsze odreagowanie funta było całkiem przyzwoite, ale tzw. strzały popytu są coraz słabsze. W efekcie rynek jest bliski złamania kluczowego wsparcia na 1,6130. To może otworzyć drogę do spadku w okolice 1,6000-1,6050 w kolejnych dniach. Trend wzrostowy rozpoczęty na początku stycznia b.r. zaczyna się odwracać.

Sporządził: Marek Rogalski - analityk DM BOŚ (BOSSA FX)

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl/analizy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »