Reklama

Motywy włoskie, motywy amerykańskie

Giovanni Tria, minister finansów Włoch, po raz kolejny zapewnił, że rząd, w którym pracuje, wcale nie nosi się z zamiarem wystąpienia ze Strefy Euro. Jak wiadomo, co jakiś czas w mediach pojawiają się takie podejrzenia i pogłoski - od czasu, gdy uformowała się koalicja Ruchu Pięciu Gwiazd i Ligi Północnej.

W tym tygodniu nie ma za bardzo danych makro z Włoch, poza bilansem handlu zagranicznego, który poznamy w piątek. Zresztą, dla sytuacji globalnej, a nawet dla eurodolara, ważniejsze są teraz kwestie takie jak relacje USA - Chiny czy USA - Iran. Wczoraj, jak wiemy, USA przywróciły sankcje w stosunku do Iranu, grożąc tym krajom, które nie dostosują się do owej polityki, iż nie będą mogły handlować z USA. Zarazem 23 sierpnia zacznie się pobieranie 25-procentowego cła od towarów z niemal 280 kategorii, sprowadzanych z Państwa Środka. Łączna wartość tej części importu to ok. 16 mld USD.

Reklama

Eurodolar jest tymczasem na 1,1615, tak więc wzrósł w porównaniu z minimami notowanymi wczoraj czy tym bardziej przedwczoraj. A były to już zejścia do 1,1530. Nie przesadzalibyśmy jednak z doszukiwaniem się poważnych przyczyn fundamentalnych w każdym takim wahaniu. Trzeba mieć na względzie fakt, iż wykres porusza się od połowy maja w konsolidacji. Dobił do jej dolnych granic, a apetyt na dolara nie był aż tak znaczący, by przeć bardziej na południe. Stąd ruch korekcyjny, wzrostowy. Dolarowi jakoś nie pomaga np. to, że Trump zapewnia, iż w przyszłym kwartale dynamika PKB może przekroczyć w USA poziom 5 proc., a także mówi o ogromnych pieniądzach - o 5 bilionach USD (trylionach w rozumieniu amerykańskim), które mają wrócić do kraju, dzięki protekcjonistycznej polityce, tzn. dzięki temu, że firmy przeniosą biznesy znów do Stanów.

Złotówka w akcji

Euro-złoty walczy o te same okolice, co w ostatnich dniach. Dziś rano mamy 4,2540. Wczoraj testowano poziomy jeszcze niższe. Rynek mimo wszystko powstrzymuje złotówkę przed przesadnym umocnieniem, zresztą generalny proces aprecjacji trwa od początku lipca i pora wyciągnąć z niego wnioski, tj. zyski.

USD/PLN klaruje się na poziomie 3,6625, dość pośrednim w relacji do minimów i maksimów, jakie dotychczas notowano w bieżącym miesiącu. Na GBP/PLN mamy 4,7370, zasadniczo postępuje tu proces umacniania PLN. Złoty nie był tak silny do funta od kwietnia, a i wtedy było to jedynie chwilowe.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »