Reklama

Możliwy większy budżet EFSF

Początek poniedziałkowych notowań nie przebiegał dla wspólnej waluty zbyt pomyślnie. Traciła ona względem amerykańskiego dolara docierając na początku sesji europejskiej do poziomu 1,42.

Czynnikiem, który zniechęcił inwestorów do bardziej ryzykownych inwestycji było niedziele spotkanie ministrów finansów strefy euro. Efekt tego spotkania minął się bowiem z oczekiwaniami jaki pokładał w nim rynek. Szefowie resortów finansów eurolandu zdecydowali o przesunięciu wypłaty kolejnej transzy pomocy dla Grecji na połowę lipca, dodatkowo uzależniając ją od uchwalenia przez rząd premiera Papandreu nowego planu oszczędnościowego. Nie podjęto także żadnych ustaleń w sprawie kolejnej puli pomocy, na co w szczególności liczył rynek. Jedyne co potwierdzono to dobrowolność udziału prywatnych inwestorów w kosztach ratowania Grecji. To niestety nie wystarczyło na polepszenie rynkowego sentymentu, a puste kalendarium makroekonomiczne ograniczyło aktywność inwestorów. Więcej zmienności pojawiło się dopiero po południu. Klimat inwestycyjny poprawił szef eurogrupy Jean-Claude Juncker, który poinformował o uzgodnieniu szczegółów w sprawie Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego stanowiącego pomoc dla krajów o zagrożonej sytuacji finansowej. Ta informacja pozwoliła bykom na odbicie się od poziomu 1,42. Również wyznaczenie granicznej daty 3 lipca na przyjęcie nowych reform przez Greków wprowadziło nieco spokoju i umożliwiło bykom dalszy wzrost. Kolejny popytowy impuls dostarczony został przez szef Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej. Klaus Regling poinformował, że budżet kierowanej przez niego instytucji może zostać zwiększony do wartości 780 mld euro, czyli prawie dwukrotnie więcej niż obecnie. To uspokoiło uczestników rynku pozwalając na zmniejszenie awersji do ryzyka i wzrost eurodolara ponad poziomu 1,43. Ten optymizm może być jednak tylko chwilowy, gdyż ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść pod koniec tygodnia.

Reklama

Początkowy kiepski nastrój na rynku głównej pary walutowej odbił się także na rynku złotego. Brak konkretnych decyzji ze strony szefów resortów finansów eurolandu ws. Grecji mocno dziś rzutowało na ryzykowne aktywa, do których zaliczany jest także rodzimy pieniądz. Polska waluta od początku dzisiejszego handlu w Europie traciła na wartości. Względem wspólnej waluty osłabiła się do psychologicznego poziomu 4 zł, zaś wobec dolara osiągnęła okolicę silnego oporu na 2,82. Obie te bariery wytrzymały napór sprzedających i w miarę upływu czasu wraz ze spadkiem emocji oraz poprawą nastrojów na głównej parze rodzima waluta coraz bardziej redukowała ostatnie wzrosty. To wszystko pozwoliło, by pod koniec dnia kurs pary EUR/PLN spadł do poziomu 3,98, zaś para USD/PLN obniżyła się do wartości 2,78.

Michał Mąkosa

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »