Reklama

Na ile rynkom wystarczy paliwa?

Wtorek przyniósł dalsze wzrosty na rynkach i kreślenie nowych historycznych szczytów na S&P500. Obserwowane w dniu dzisiejszym wyhamowanie wzrostów w Azji, czy spadek notowań kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy sugeruje, że możemy mieć do czynienia z realizacją zysków.

Największe światowe parkiety wspięły się na poziomy sprzed ogłoszenia wyników brytyjskiego referendum. Po dwudniowej - największej od dwóch lat - przecenie jena, obserwujemy dziś spadek notowań USDJPY. W odwrocie znajdują się za to waluty antypodów. Dolar nowozelandzki cofa się z rocznych, a australijski z dwumiesięcznych szczytów. Co ciekawe oprócz jena najmocniej drożejącą walutą wśród G10 jest funt szterling, który zyskuje na skutek wcześniejszej od oczekiwań zmiany na fotelu brytyjskiego premiera. Theresa May jest postrzegana jako osoba dobrze przygotowana do pełnienia nowej roli. Dodatkowo, za umocnieniem funta stoją wczorajsze mało gołębie komentarze szefa Banku Anglii. Mark Carney w przesłuchaniu przed Komisją Finansów stwierdził, że większym problemem brytyjskiej gospodarki w tym momencie jest popyt na kredyt niż jego podaż. Rynek natomiast spodziewa się cięcia stóp procentowych przez Bank Anglii już na czwartkowym posiedzeniu. Dalsze losy funta zależą od działań BoE, jeśli w czwartek stopy procentowe zostaną ścięte, a w komunikacie pojawią się wzmianki wskazujące na szanse rozszerzenia skupu aktywów brytyjska waluta odnotuje prawdopodobnie nowe historyczne minima, w przypadku gdy Bank Anglii powstrzyma się od poluzowania polityki pieniężnej będziemy świadkami dalszego umocnienia GBP.

Reklama

EURUSD pozostaje w wąskim zakresie wahań, poniżej poziomu 1,11. Co ciekawe, wczorajsze bardzo gołębie komentarze Jamesa Bullarda szefa St. Louis FED nie przełożyły się na trwałe osłabienie dolara. Stwierdził on wczoraj, że aktywność gospodarcza w Stanach Zjednoczonych pozostanie niska w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat i w tym okresie zobaczymy tylko jedną podwyżkę stóp procentowych w USA.

Raport API wskazał na wzrost zapasów ropy naftowej w USA o 2,2 mln baryłek wobec oczekiwanego spadku o ok. 3 mln baryłek, co było negatywnym sygnałem dla rynku ropy, która w trakcie wczorajszego dnia wzrosła jednak z 44,7 do 46,5 w przypadku odmiany WTI. Rynek czeka na potwierdzenie tego w dzisiejszych oficjalnych danych publikowanych o godzinie 16:30, gdyż historycznie raport API nie był nieomylny. To właśnie ostatnia znacząca różnica pomiędzy API a DOE, wpłynęła na silną przecenę ropy naftowej w ubiegłym tygodniu. Czarne złoto tanieje dziś o ok. 1,2% po wczorajszym wzroście o 4,6%. Wyraźnie zyskują za to ceny miedzi.

W trakcie dzisiejszego dnia poznamy decyzję Banku Kanady ws. wysokości stóp procentowych. Rynek wycenia szanse na cięcia jedynie na 7,5%. Choć kondycja gospodarcza Kanady nie jest najlepsza przemawia za tym wzrost cen na rynku nieruchomości oraz stabilna inflacja bazowa. Kluczowy dla dalszej ścieżki stóp procentowych może okazać się dzisiejszy komunikat banku.

Rafał Sadoch

Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »