Reklama

Na południe

Eurodolar zmierza wytrwale na południe, niczym bohater emitowanego w latach 90. serialu pod takim właśnie tytułem. Tam jednak chodziło o rajd z Kanady do USA, tutaj natomiast w grę wchodzą USA i strefa euro. W tym drugim regionie trwa już operacja QE, czyli skup obligacji państwowych (ale i prywatnych). To czynnik pro-inflacyjny, zmniejszający wartość pieniądza. Można do tego dodać też i to, że wczoraj słaba okazała się dynamika zarówno importu, jak i eksportu w Niemczech, a do tego obniżono jeszcze grudniowy wynik eksportu w ramach rewizji.

Dzięki odpaleniu bazooki QE ogromnie spadły rentowności, a więc wzrosły ceny rentowności papierów takich państw jak Niemcy czy Włochy, natomiast rentowności obligacji polskich wzrosły (obecnie widzimy +5,3 proc.). Tym niemniej nie przeszkadza to w utrzymywaniu siły złotego do euro, a siła ta ma jeszcze nawet szansę wzrosnąć. Ostatecznie przecież nowy kapitał na rynku będzie do czegoś wykorzystywany, w tym do inwestycji finansowych, a poza tym euro tak czy inaczej słabnie.

Dziś wczesnym rankiem, przed godziną szóstą, na głównej parze widzimy 1,0790, czyli wartości niższe już niż 1,08. Chciałoby się postawić jakąś tamę spadkom EUR/USD, ale kto wie, czy nie okaże się nią dopiero linia 1,0 - w perspektywie kilku tygodni. Rynek oczywiście wycenia też perspektywę podwyżki stóp w USA.

Reklama

Dziś o 7:45 poznamy dane o bezrobociu w Szwajcarii (to jednak mało istotna sprawa, wiadomo zresztą, że bezrobocie nie jest tam żadnym znaczącym zagrożeniem), a następnie o 8:45 odczyt dotyczący dynamiki produkcji przemysłowej we Francji. O 9:00 sprzedaż detaliczna w Hiszpanii za styczeń, o 10:00 produkcja przemysłowa, ale tym razem we Włoszech. Z pewnością dane te nie będą przełomowe dla EUR/USD, o ile w ogóle na niego wpłyną. W razie wzrostów granicą będzie zapewne okolica 1,0830 - 1,0835, ewentualnie 1,0860.

EUR/PLN i USD/PLN - inne kierunki

W dłuższej perspektywie z pewnością kierunki ruchu tych dwóch par znacząco się rozmijają. Na EUR/PLN mamy 4,1180 - 4,12, gdy pod koniec grudnia 2014 notowano wartości grubo wyższe niż 4,35. Na USD/PLN pod koniec grudnia byliśmy w rejonie 3,50 - 3,60, obecnie to już ponad 3,80, a ściślej - 3,8140, jeśli patrzeć na dzisiejsze kursy poranne. Osiągane są więc nowe szczyty, co po prostu odbija sytuację EUR/USD. Ostatni raz tak wysoko wykres był w lutym roku 2009, wtedy szczyty wypadły na 3,9130, po czym nastąpił odwrót. Pytanie tylko, czy teraz ruszy w drugą stronę eurodolar? Co jakiś czas część obserwatorów rynku zakłada mocną korektę na głównej parze, a jednak ona wciąż nie nadchodzi. Gdyby za 3 miesiące powrócił wątek grecki, a zarazem w USA faktycznie sprawy zmierzałyby ku zacieśnianiu polityki pieniężnej, to o odbicie nadal nie będzie tak łatwo.

Tomasz Witczak

Sprawdź: PROGRAM PIT 2014

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »