Reklama

Na przekór wszystkiemu

Nieważne jak pozytywny jest wydźwięk czynników wokół dolara, waluta trafia na presję wyprzedaży. EUR/USD wraca do 1,18, USD/JPY nurkuje do 112,50. Brak jednoznacznego tematu dla ruchów, gdyż słabości walut surowcowych przeciwstawia się dobra postawa walut rynków wschodzących. To nie awersja do ryzyka, to awersja do utrzymywania pozycji.

Podsumowując ostatnie dwa dni dla dolara, inflacja bazowa nieoczekiwanie wzrosła w październiku do 1,8 proc., praktycznie przypieczętowując grudniową podwyżkę Fed. Dostaliśmy też dane o solidnym wzroście sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej przy dodatkowej rewizji w górę odczytów za wrzesień. Izba Reprezentantów w Kongresie USA przegłosowała ustawę podatkową, która teraz czeka na zatwierdzenie w Senacie (to nie wcześniej, jak po Święcie Dziękczynienia). Zatem dostaliśmy szereg powodów, by oglądać umocnienie USD. Mimo to na głównych crossach z EUR, JPY i GBP dolar pozostaje słaby, choć w ciągu ostatnich 48 godzin lepiej radził sobie względem AUD i NZD.

Reklama

Czy to oznaka powrotu awersji do ryzyka? Nie, gdyż w tym samym czasie waluty rynków wschodzących zyskiwały do dolara. Zatem gdzie leży problem? Wygląda na to, że w rynek wkrada się niezdefiniowany co do kierunku strach, który jest pokłosiem ostatniej flauty. Inaczej mówiąc, jeśli nie wiadomo, w którą stronę rynki podażą, inwestorzy podążają kapitałem poza rynek. USD/JPY nie spada przez otwieranie pozycji na sprzedaż dolara, tylko przez zamykanie wcześniej zawartych długich pozycji. Technicznie daje to ten sam efekt, jednak wymowa jest zupełnie inna. Wycofywany kapitał implikuje wyczerpującą się płynność, przez co łatwiej o nagłe skoki zmienności i lawinowe naruszanie zleceń stop, jak to miało miejsce dziś w nocy. I tak należy podchodzić do rynku w krótkim terminie - dopóki nie wykrystalizuje się nowy trend, okres zawieszenia będzie przerywany falami kapitulacji i wychodzenia inwestorów z pozycji. Niezależnie od fundamentów będzie to uderzać w USD względem EUR i JPY, a w szerszym ujęciu zagrożone są też AUD, NZD i CAD.

Piątkowy kalendarz oferuje niewiele. Przed południem przemawiać będzie prezes ECB Mario Draghi, kilka godzin później głos zabierze Jens Weidmann z Bundesbanku. Rynek będzie szukał przesłanek dotyczących przyszłej ścieżki polityki pieniężnej. Dane z polskiego rynku pracy tradycyjnie przejdą bez echa, więc EUR/PLN pozostanie zamknięty w konsolacji 4,25-4,25. Podobnie zignorowane mogą być dane z USA o budowach nowych domów, biorąc pod uwagę, jak rynek obszedł się z publikacjami w ostatnich dniach. Więcej emocji może być przy odczycie CPI z Kanady. Masywna przecena CAD z października mogła mieć wpływ na ceny dóbr z importu, więc istnieje pole do pozytywnego zaskoczenia. Jednak jakakolwiek pozytywna reakcja CAD będzie szybko wykorzystywana pod świeżą sprzedaż.

Konrad Białas

Dowiedz się więcej na temat: waluty | wszystkie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »