Reklama

Na złotym działo się więcej niż na świecie

Na eurodolarze działo się dziś niewiele - minima to 1,1335, maksima to 1,1375 (mniej więcej i jak na razie, bo przecież doba w żadnym razie nie dobiegła jeszcze końca, choć kończy się polski dzień roboczy).

Nie było zbyt wielu danych makroekonomicznych. W USA podano odczyt tygodniowej dynamiki liczby wniosków o kredyt hipoteczny. Wynik to +11,8 proc., a poprzednio notowano -27,6 proc. Jeśli chodzi o inne wydarzenia, to zarówno Turcy, jak i Kanadyjczycy nie zmienili stóp procentowych. W Turcji pozostało 7,5 proc., w Kanadzie 0,5 proc.

Reklama

Jutro rynek będzie słuchać o 14:30 konferencji prasowej po posiedzeniu EBC. W ogólnym rozrachunku EBC nie jest oczywiście za mocnym euro, ale z drugiej strony ostatnia wypowiedź E. Nowotnego z zarządu tej instytucji sugerowała, że Bank niekoniecznie musi szybko sięgać po dalsze poszerzanie QE czy obniżanie stopy depozytowej. Ale w takim razie wystąpienie Mario Draghiego tym bardziej może się okazać intrygujące.

Osłabiony polski złoty

Jest dość ciekawe, że pomimo braku danych makro z kraju i ze świata i pomimo niewielkich ruchów na eurodolarze, na polskich walutach działo się sporo. EUR/PLN w dość dramatyczny sposób przebił maksima z końca sierpnia, usytowane ok. 4,2665. Tym samym mamy poziomy rzędu 4,29 pod koniec dnia.

Czy to znaczy, że trzeba chwytać takie kursy, jakie teraz daje rynek, by nie uciekły wyżej? Niekoniecznie. Praktyka pokazuje, że takie sytuacje to raczej górki spekulacyjne. Tym razem impulsem mogą być - i niemal na pewno są - wybory parlamentarne. Ogólnie zresztą chodzi o sytuację polityczną np. jeden z posłów PiS przedstawił prezentację, z której wynikałoby, że NBP miałby stymulować gospodarkę na wzór EBC, poprzez generowanie pieniędzy (350 mld zł w 6 lat). Był to sygnał w sam raz do tego, by obniżyć wartość złotego w cokolwiek paniczny sposób.

Ale przecież koncepcja, o której mowa, wydaje się nierealna, a poza tym nie tylko przed wyborami, ale i przed wszelką możliwością wprowadzenia jej w życie będzie jeszcze sporo wydarzeń międzynarodowych, a tak naprawdę na EUR/PLN i USD/PLN największy wpływ ma EUR/USD (pomijając właśnie takie ekscesy jak dzisiejsze). Teoretycznie zresztą NBP jest przecież niezależny.

Nie znaczy to bynajmniej, byśmy mieli za chwilę widzieć 4,20 na EUR/PLN, ale korekta w kierunku niedawnego oporu na 4,2665 nie byłaby jakimś dramatycznym zaskoczeniem, a w zasadzie wręcz czymś normalnym. Nie zmienia to oczywiście tego, że ogólny trend jest wzrostowy.

Na USD/PLN dobijamy do 3,78, co również można uznać za gwałtowną górkę - i tu również normalna byłaby korekta w najbliższych dniach. Naturalnie będzie to też zależeć od jutrzejszych wahań głównej pary. Jutro w programie mamy też protokół z posiedzenia RPP.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: świata | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »