Reklama

Negatywna presja na euro może się utrzymać

Słowa członka ECB (Constancio), iż bank centralny jest technicznie gotowy do wprowadzenia ujemnej stopy depozytowej, tylko zwiększyły presję na spadki wspólnej waluty. Ciekawe w tym względzie będzie jutrzejsze wystąpienie Mario Draghiego (szefa ECB), które zaplanowano przed południem.

Czy rozwieje on obawy związane ze słabymi perspektywami gospodarczymi dla krajów Południa? Rynek dostrzega też, że na to wszystko może nałożyć się też polityka - wybory parlamentarne we Włoszech już 24-25 lutego, a sytuacja polityczna w Hiszpanii też nie jest zbyt stabilna. Wstępny "draft" dokumentu, jakie zostanie wydany po szczycie G-20 do jakiego dotarła agencja Bloomberg nie zakłada znaczących zmian względem tego, co znalazło się w komunikacie po G-7. Pomału wątek ten przestaje mieć znaczenie, ale nie oznacza to bynajmniej, iż jen nie ma pola do wyraźniejszego umocnienia. Może być ono wywołane przez pokrywanie pozycji opartych o carry-trade finansowanych tanim jenem. Celem dla EUR/JPY (wykres przedstawiałem w rannym komentarzu) są nadal okolice 123,40-50, ale liczmy się z możliwością głębszego spadku już w przyszłym tygodniu.

Reklama

Wykres dzienny EUR/JPY

Na wykresie EUR/USD widać, iż nie udało się dzisiaj przetestować okolic 1,3290, ale nie oznacza to, iż nie dojdzie do tego w najbliższych godzinach. Zwłaszcza, że trend spadkowy jest coraz wyraźniejszy. Celem na koniec tygodnia mogą stać się okolice 1,3230-50 wyznaczane m.in. przez linię trendu wzrostowego pociągniętą od dołka z lipca ub.r.

Marek Rogalski - Główny analityk walutowy DM BOŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »